Klub z PlusLigi zaczął sprzedawać koszulki… pod koniec sezonu. Kibice drwią z działań marketingu
KS Norwid Częstochowa ogłosił w mediach społecznościowych coś, na co – jak sam twierdzi – czekało wielu kibiców. „Wielu z Was o nią pytało – i w końcu jest!” – czytamy w komunikacie. Chodzi oczywiście o domową koszulkę z sezonu 2025/26, która właśnie trafia do sprzedaży.
Brzmi świetnie, prawda? Jest tylko jeden drobny szczegół: sezon jest już w końcowej fazie.
Trykot będzie można kupić w środę, 11 marca, podczas meczu ze Skrą Bełchatów. Cena została ustalona na 200 zł, a klub zastrzega, że liczba egzemplarzy jest ograniczona. Jeśli ktoś marzył o klubowej koszulce – musi się pospieszyć. Najlepiej bardzo szybko, bo zanim zdąży się nią nacieszyć, sezon może się… skończyć.
Internet nie wybacza
Ogłoszenie wywołało spore poruszenie wśród kibiców, szczególnie w mediach społecznościowych. Problem w tym, że reakcje są raczej żartobliwe niż entuzjastyczne. W komentarzach pojawiają się ironiczne pytania, czy to aby nie jest kolekcja jesień–zima… przyszłego sezonu, a także sugestie, że klub wprowadza nowy model sprzedaży: „najpierw sezon, potem koszulki”.
Niektórzy kibice zauważają też, że w wielu klubach sprzedaż trykotów rusza na początku rozgrywek, aby fani mogli przez cały rok wspierać drużynę w barwach klubowych. W Częstochowie wygląda to jednak nieco inaczej – najpierw emocje sportowe, a dopiero później garderoba.
Kolekcjonerski rarytas?
Trzeba jednak przyznać jedno: przez tę nietypową ofertę koszulka może szybko zyskać status kolekcjonerski. W końcu nie każdy klub oferuje możliwość kupienia oficjalnego trykotu dokładnie wtedy, gdy sezon powoli zmierza do mety.
Jeśli więc ktoś chce mieć w szafie pamiątkę z rozgrywek 2025/26 – najlepiej pojawić się na meczu i liczyć na szczęście. Bo przy ograniczonej liczbie sztuk może się okazać, że koszulki znikną szybciej niż… sam sezon.