Trybuny pękają w szwach. Ekstraklasa na tropie kolejnych rekordów frekwencyjnych
Runda rewanżowa PKO Bank Polski Ekstraklasy rozkręca się na dobre. Liga ponownie celuje także we frekwencyjny rekord. Aktualnie na aż dwunastu z osiemnastu stadionów średnia frekwencja przekracza 10 tysięcy. Czegoś takiego nie było jeszcze nigdy w historii.
W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się, że Ekstraklasa rozwija się wielotorowo – sponsorsko, marketingowo, medialnie, sportowo, ale i pod względem liczby kibiców na trybunach. Obecny sezon udowadnia, że nie jest to tylko czcze gadanie czy luźne opinie. Idą za tym fakty.
Aktualnie na aż dwunastu arenach z osiemnastu w całej lidze średnia frekwencja przekracza 10 tysięcy. To wynik znakomity, a zwłaszcza, że w historii nigdy nie było lepiej. Biorąc pod uwagę całe sezony, magiczną pięciocyfrową barierę rok temu przekroczono na jedenastu stadionach, dwa lata temu – na dziewięciu, trzy lata temu – na siedmiu.
Moda na Ekstraklasę rośnie w dalszym ciągu i dociera do coraz to nowych zakątków Polski. Pomogły też w tym przetasowania sportowe. Rok temu z ligą pożegnały się Stal Mielec i Puszcza Niepołomice, które nie mogły liczyć na wielką frekwencję podczas meczów domowych. W elicie pojawiła się za to między innymi Arka Gdynia, która zamyka listę klubów przekraczających ponad 10-tysięczną średnią widownię.

Dane: Transfermarkt
Na czele stawki pod względem średniej frekwencji plasują się Lech Poznań (27 816), Górnik Zabrze (22 671) oraz Legia Warszawa (21 428). I choć poznaniacy wraz z warszawiakami utrzymują się na podium względem poprzedniego roku, o tyle zabrzanie zanotowali awans z piątej lokaty. Poprzednio przed nimi była jeszcze Pogoń, a także Śląsk Wrocław, który jednak pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową.
Nie licząc sezonu „covidowego” 2020/2021 z bardzo ograniczoną liczbą kibiców na trybunach, a wręcz z całkowitym brakiem widzów, od ponad piętnastu lat w kwestii najwyższej średniej frekwencji panuje duopol Lecha z Legią. Poznaniacy nie oddają palmy pierwszeństwa od trzech lat, kiedy to sezon 2022/2023 z najlepszą średnią zakończyli warszawiacy.
Ostatnim klubem, który w „normalnym” sezonie z kibicami na trybunach wspiął się ponad te dwa zespoły z wielkich ośrodków jest Korona Kielce. Ekipa ze świętokrzyskiego jako beniaminek w rozgrywkach 2009/2010 zanotowała średnią 10 182 dysponując wtedy jeszcze jednym z najnowocześniejszych stadionów w Polsce.

Dane: Transfermarkt
Dziś kielczanie przyciągają średnio o ponad tysiąc widzów więcej na każde swoje spotkanie, co daje im… dopiero dziesiąte miejsce w rankingu. To doskonale obrazuje, jak bardzo czasy się zmieniły.
Jeszcze w grudniu i przed startem rundy rewanżowej, przy okazji meczu właśnie Korony z Cracovią poinformowano, że łącznie Ekstraklasa w obecnym sezonie przekroczyła liczbę ponad 2 milionów widzów na trybunach. To najwcześniej osiągnięty taki wynik w historii.
W XXI wieku sezonem, który przyciągnął najwięcej kibiców Ekstraklasy na stadiony, był ten poprzedni – łącznie odnotowano 3 874 327 fanów i średnią 12 661 na mecz. Aktualne rozgrywki mają wszystko, aby pobić te poprzednie i ustanowić nowy rekord. Na 12 kolejek przed końcem (plus dwa zaległe mecze) możemy mówić o 2 541 064 łącznej liczby fanów i średniej na poziomie 13 031 na mecz.
Marcin Długosz
Więcej Kluby
Gdzie przeszedł Robert Lewandowski? Tak marketingowo prezentuje się Chicago Fire
Nie milkną echa transferu Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Przenosiny za ocean to duża szansa dla kapitana reprezentacji Polski, by zbudować swoją pozycję na rynku amerykańskim. Jak silnym klubem jest Chicago Fire? Jaki jest potencjał klubu z Illinois?