06.06.2026 06:38

Coraz więcej pieniędzy w Ekstraklasie. Platek, Jakubas i Dobrzycki otwierają listę najbogatszych właścicieli

Robert Platek, Zbigniew Jakubas i Robert Dobrzycki wchodzą w sezon 2026/2027 z najmocniejszym zapleczem finansowym wśród prywatnych właścicieli klubów Ekstraklasy. Każdy z nich ma jednak inny problem do rozwiązania: Cracovia szuka stabilności po napięciach właścicielskich, Motor chce rosnąć bez uzależnienia od pieniędzy Jakubasa, a Widzew musi przestać grać poniżej skali własnej marki.

Udostępnij
Coraz więcej pieniędzy w Ekstraklasie. Platek, Jakubas i Dobrzycki otwierają listę najbogatszych właścicieli
Autor zdjęcia: Open AI

Dla dyrektora w klubie piłkarskim ranking majątków jest tylko punktem wyjścia. Właściciel z dużym kapitałem nie gwarantuje dobrego pionu sportowego, spójnej rekrutacji, zdrowej struktury płac i cierpliwości po trzech porażkach. W Ekstraklasie 2026/2027 najciekawsze będzie nie to, kto jest najbogatszy, ale kto potrafi zamienić prywatne pieniądze w organizację, która nie rozsypuje się po jednym słabszym oknie transferowym.

Największy kapitał: Cracovia, Motor i Widzew

Największe nazwisko finansowe ma dziś Cracovia. Robert Platek wszedł do klubu w sierpniu 2025 roku, gdy podmiot przez niego kontrolowany przejął większościowy pakiet akcji. Elżbieta Filipiak objęła pakiet mniejszościowy, a Comarch pozostał sponsorem strategicznym. Platek miał już doświadczenie w europejskim futbolu przez inwestycje w Spezia Calcio i Casa Pia AC, więc Cracovia stała się częścią szerszego sportowego portfela, nie pojedynczym lokalnym projektem.

Problem Cracovii polega na tym, że pieniądze nowego właściciela nie przykryły chaosu wokół klubu. Wiosną 2026 roku media opisywały napięcia między Filipiak a Platkiem i osobami wprowadzonymi przez niego do zarządu. W tle pojawiły się zarzuty o brak jasnego modelu działania i o podporządkowanie części decyzji szerszej strukturze Platek Football Group. Sportowo też nie było przełomu. Cracovia skończyła sezon 2025/2026 na 13. miejscu, tylko punkt nad Piastem i cztery punkty nad strefą spadkową. Dla dyrektora sportowego to oznacza prosty problem: zanim klub zacznie myśleć, jak organizacja z międzynarodowego portfela, musi uporządkować podstawy pierwszej drużyny.

Motor Lublin ma inny rodzaj właściciela. Zbigniew Jakubas to miliarder z majątkiem szacowanym w rankingu „Forbesa” na 5,939 mld zł, z biznesami w przemyśle, nieruchomościach, finansach i spółkach takich jak Newag, Mennica Polska czy Grupa Multico. Motor nie został przez niego kupiony jako gotowy klub Ekstraklasy. To projekt prowadzony od niższego poziomu, z jasnym naciskiem na zaplecze treningowe i akademię.

Tu najważniejszy jest projekt przy klubie. Jakubas wybudował dla Motoru ośrodek treningowy za ponad 30 mln zł, z boiskami, balonem do zimowych treningów, zapleczem rehabilitacyjnym, siłownią i dodatkowymi rozwiązaniami przy Arenie Lublin. Przegląd Sportowy Onet opisywał też plany kolejnych trzech boisk oraz budynku dla młodych zawodników akademii. Jednocześnie sam Jakubas mówił, że włożył w klub około 72 mln zł i nie chce, aby Motor „wisiał na łasce Jakubasa”. Jego deklarowany cel to samofinansowanie klubu, a nie coroczne dokładanie do transferów.

To ważna różnica wobec wielu beniaminków lub klubów po awansie. Motor nie powinien być oceniany tylko przez transfery gotówkowe. W Lublinie projekt właścicielski dotyczy infrastruktury, akademii i zabezpieczenia przyszłości klubu. W sezonie 2026/2027 wyzwaniem będzie przejście z fazy stabilizacji do fazy sportowego wzrostu. Motor skończył poprzedni sezon na 12. miejscu. Kolejny krok nie musi oznaczać walki o puchary, ale powinien pokazać, czy inwestycje w bazę treningową zaczynają wpływać na jakość kadry, zdrowie zawodników i rozwój młodzieży.

Widzew Łódź ma kapitał i markę, ale poprzedni sezon pokazał różnicę między potencjałem a poziomem drużyny. Robert Dobrzycki przejął 76,06 proc. akcji klubu w 2025 roku. Jego biznesowa pozycja wynika z rozwoju Panattoni, czyli firmy działającej na rynku nieruchomości przemysłowych, magazynów i logistyki. Widzew daje inwestorowi coś, czego nie trzeba budować od zera: pełny stadion, ogólnopolską rozpoznawalność i kibiców, którzy są jednocześnie największym atutem i źródłem presji.

Tyle że Widzew w sezonie 2025/2026 ledwo uciekł od strefy spadkowej. Zajął 14. miejsce, miał 42 punkty i do ostatnich kolejek funkcjonował w dolnej części tabeli. Dla nowego właściciela to ostrzeżenie. Skala klubu nie zgadza się z pozycją sportową. Widzew musi poprawić rekrutację, zarządzanie kadrą i jakość decyzji w pionie sportowym. Inaczej będzie klubem, który komercyjnie wygląda jak projekt z górnej połowy ligi, a sportowo wciąż gra o uniknięcie nerwowej wiosny.

Projekty właścicielskie poza pierwszą trójką

Lech Poznań jest najmniej awaryjnym przypadkiem w tym zestawieniu. Rodzina Rutkowskich nie potrzebuje nowego otwarcia ani narracji ratunkowej. Klub ma ciągłość właścicielską, akademię, sprzedaż zawodników, wysoką frekwencję i model, który pozwala mu regularnie funkcjonować blisko czołówki. Po mistrzostwie z sezonu 2025/2026 wyzwanie jest jednak inne: utrzymać poziom po najlepszym sezonie, połączyć ligę z Europą i nie stracić kontroli nad kadrą przy ofertach za kluczowych piłkarzy.

Lech jest dobrym punktem odniesienia dla reszty ligi, bo pokazuje, że właściciel nie musi co roku podnosić budżetu przez dopłaty. Najważniejsze są procesy: akademia, transfery wychodzące, rekrutacja i komercja meczowa. Dla dyrektora w innym klubie to lekcja bardziej praktyczna niż sam majątek Rutkowskich. Poznań zarabia nie dlatego, że właściciel chce dopłacić, ale dlatego, że klub od lat pracuje w tym samym systemie.

Pogoń Szczecin ma mocny stadion, kibiców i rozpoznawalną markę, ale po wejściu Alexa Haditaghiego wciąż potrzebuje uporządkowania. Media szacują majątek kanadyjsko-irańskiego przedsiębiorcy na 250-450 mln dolarów, lecz w Szczecinie najważniejsze nie jest dokładne miejsce właściciela w rankingu. Kluczowe pytania dotyczą finansów klubu, zaufania kibiców i tego, czy nowy właściciel potrafi zamienić zapowiedzi w stabilny plan.

Pogoń zakończyła sezon 2025/2026 na 9. miejscu. Dla klubu, który przez lata był blisko czołówki, to wynik poniżej oczekiwań. Haditaghi będzie mierzył się z dwoma presjami naraz. Pierwsza jest finansowa, bo przejął klub po okresie napięć. Druga sportowa, bo kibice Pogoni nie chcą słyszeć wyłącznie o ambicjach. Chcą drużyny, która znów będzie blisko europejskich miejsc.

Raków Częstochowa pozostaje najczytelniejszym przykładem prywatnego projektu sportowego. Michał Świerczewski, właściciel x-komu, wszedł do klubu najpierw jako sponsor, potem jako właściciel. Raków przeszedł drogę od niższych lig do mistrzostwa Polski i europejskich pucharów. To nie był projekt oparty na jednym oknie transferowym, tylko na pionie sportowym, stylu gry i konsekwencji w doborze ludzi.

W sezonie 2026/2027 Raków będzie mierzył się z problemem po sukcesie. Klub nie jest już underdogiem, któremu wybacza się błędy. Po mistrzostwie i pucharach punkt odniesienia się zmienił. Teraz trzeba utrzymać poziom przy rosnących oczekiwaniach, sprzedażach zawodników i presji na wynik. Dla Świerczewskiego wyzwaniem nie jest udowodnienie, że da się zbudować Raków. To już zrobił. Pytanie brzmi, czy klub potrafi utrzymać pozycję bez utraty zasad, które doprowadziły go na szczyt.

Największa zmiana strukturalna dotyczy Górnika Zabrze. W maju 2026 roku LP Holding GmbH, spółka należąca do Lukasa Podolskiego, przejęła 86 proc. akcji klubu. Dzień wcześniej sprzedaż większościowego pakietu poparli radni Zabrza. Klub poinformował, że uchwała przeszła jednogłośnie, a Podolski nabył ponad milion akcji.

To nie jest zwykła zmiana właścicielska. Górnik wychodzi spod dominującej kontroli samorządu po latach dyskusji o prywatyzacji. Sport.pl przypominał, że od 2011 roku większość akcji należała do samorządu Zabrza, a przejęcie przez LP Holding oznacza pierwszego prywatnego właściciela od czasów Allianz Polska. Miasto zachowało „złotą akcję”, z zabezpieczeniami dotyczącymi nazwy, herbu i przenosin klubu. W umowie zapisano też dokapitalizowanie klubu przez nowego właściciela kwotą około 12,5 mln zł w trzy lata.

Dla Górnika to projekt odcięcia się od modelu, w którym klub był stale powiązany z lokalną polityką i samorządowym budżetem. Podolski wnosi nazwisko, kontakty i wiarygodność wśród kibiców, ale teraz musi zbudować zarządzanie niezależne od jednej osoby. To będzie najważniejszy test. Jeśli Górnik ma wykorzystać drugie miejsce z sezonu 2025/2026 i pucharowy impuls, potrzebuje nie tylko efektu Podolskiego, ale też pionu sportowego, sponsorów i finansów działających bez ręcznego sterowania.

Wisła i Wieczysta: dwa awanse, dwa zupełnie różne problemy

Wisła Kraków wraca do Ekstraklasy z projektem, który najmocniej różni się od klasycznego modelu właścicielskiego. Jarosław Królewski nie mówi wyłącznie o budżecie pierwszej drużyny. W rozmowie z XYZ opisywał Wisłę jako przyszły hub technologiczno-sportowy, który ma generować przychody poza samym wynikiem na boisku. Wymieniał systemy skautingowe wspierane przez AI, opaski do monitorowania pracy serca i fizyczności, rozwiązania ograniczające ryzyko kontuzji oraz system starIQ.app, który Wisła chce dystrybuować do innych klubów.

To ambitniejszy projekt niż samo utrzymanie po awansie, ale też bardziej ryzykowny. Wisła ma za sobą cztery sezony poza Ekstraklasą, presję wielkiej marki, wciąż trudny model finansowy i konieczność natychmiastowego dostosowania kadry do ligi. Królewski mówił, że zainwestował w klub około 30 mln zł, a po awansie spodziewa się wzrostu przychodów o 15-20 mln zł, co ma pomóc w dojściu do rentowności w pierwszym lub drugim sezonie. Dla Wisły sezon 2026/2027 będzie więc testem dwóch rzeczy naraz: sportowego powrotu i technologicznego pomysłu na klub.

Wieczysta Kraków wchodzi do Ekstraklasy z inną historią. Wojciech Kwiecień, przedsiębiorca kojarzony z aptekami Słoneczna, finansował klub na poziomie niespotykanym w niższych ligach. Media szacują jego majątek na około 500 mln zł. Wieczysta przez lata przyciągała uwagę nazwiskami i budżetem, ale po awansie jej największy problem nie dotyczy tylko kadry. Dotyczy stadionu.

Klub otrzymał licencję na sezon 2026/2027 z nadzorem prawnym i infrastrukturalnym, a we wniosku wskazywał stadion Wisły przy Reymonta. Jednocześnie media pisały, że po awansie nie było jeszcze ostatecznego porozumienia z Wisłą i miastem, a wśród alternatyw pojawiały się Sosnowiec i Nowy Sącz. To ogranicza przewagę wynikającą z lokalności. Beniaminek z dużymi pieniędzmi, ale bez stałego domu w swoim mieście, zaczyna sezon z problemem, którego nie da się rozwiązać samą listą płac.

Kraków będzie więc miał w Ekstraklasie trzy modele kapitału. Cracovia ma Roberta Platka i międzynarodowy portfel klubów, ale też napięcia właścicielskie i słaby sezon sportowy. Wisła ma Królewskiego, Synerise i pomysł na klub technologiczny, ale musi udowodnić to w lidze po czterech latach przerwy. Wieczysta ma pieniądze Kwietnia i szybki awans, ale przed pierwszym sezonem w elicie mierzy się z podstawowym pytaniem o stadion. Właśnie na takich szczegółach zwykle kończy się ranking majątków, a zaczyna prawdziwa ocena projektu.

Udostępnij
Joachim Stelmach

Joachim Stelmach