17.09.2026 08:55

Puste trybuny na mundialu U-20 kobiet. Problemem nie są ceny biletów

Mistrzostwa świata kobiet do lat 20 po raz pierwszy są rozgrywane w Polsce, ale choć na boiskach nie brakuje emocji, na trybunach sytuacja wygląda znacznie gorzej. Mecze reprezentacji Polski przyciągają kilka tysięcy kibiców, jednak spotkania pozostałych drużyn często ogląda zaledwie kilkaset osób, a w niektórych przypadkach nawet niewiele ponad stu widzów. Czy turniej organizowany pod egidą FIFA został w Polsce odpowiednio wypromowany?

Puste trybuny na mundialu U-20 kobiet. Problemem nie są ceny biletów
Autor zdjęcia: FIFA
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Od 5 września 2026 roku w czterech polskich miastach – Łodzi, Katowicach, Sosnowcu i Bielsku-Białej – 24 reprezentacje rywalizują o medale MŚ FIFA U-20. Turniej potrwa do 27 września. To duża impreza sportowa, ale dotychczas jej obecność w przestrzeni publicznej i zainteresowanie kibiców pozostawiają sporo do życzenia.

Najlepiej pod względem frekwencji wypadają mecze reprezentacji Polski. Spotkanie Biało-Czerwonych z Argentyną w Katowicach, wygrane przez Polki 3:0, obejrzało 4401 widzów. Na meczu Polski z Meksykiem, również w Katowicach, zakończonym zwycięstwem naszej drużyny 2:1, pojawiły się 2832 osoby. Z kolei starcie Polski z Beninem w Bielsku-Białej, wygrane 4:1, przyciągnęło 4002 kibiców. Na razie nasza kadra idzie jak burza!

Inne drużyny grają przy niemal pustych trybunach

Kiedy jednak na murawę wychodzą reprezentacje innych nacji, zainteresowanie jest zdecydowanie mniejsze. Aby nie być gołosłownym, należy nadmienić, że w niedzielę, 13 września, mecz Chiny – Hiszpania w Sosnowcu obejrzało 715 widzów. W Łodzi spotkanie Nigerii z Nową Kaledonią zgromadziło 402 osoby, a mecz Kolumbii z Koreą Północną – 732. Jeszcze słabiej było w Sosnowcu, gdzie Portugalia mierzyła się z Kostaryką. Na trybunach pojawiło się zaledwie 215 kibiców. W środku tygodnia frekwencja prezentowała się jeszcze gorzej. Czwartkowe spotkanie Korei Północnej z Kostaryką w Łodzi obejrzały 223 osoby, natomiast mecz Hiszpanii z Nową Kaledonią w Sosnowcu – zaledwie 132 kibiców.

Skala problemu jest więc wyraźna. Mecze reprezentacji Polski potrafią przyciągnąć kilka tysięcy osób, ale spotkania innych uczestniczek turnieju odbywają się często przy niemal pustych trybunach. FIFA może mieć obawy, że tym razem zostanie pobity niechlubny rekord najniższej frekwencji w historii mistrzostw świata U-20 kobiet. Liczby, które przedstawiamy poniżej, są bardzo dobitne.

Średnia frekwencja na meczu gospodarza w fazie grupowej:
32 869 – Kolumbia 2024
22 367 – Tajlandia 2004
21 938 – Niemcy 2010
18 958 – Kostaryka 2022
18 839 – Kanada 2002
16 498 – Chile 2008
14 789 – Kanada 2014
11 839 – Japonia 2012
10 300 – Papua Nowa Gwinea 2016
4 867 – Rosja 2006
4 061 – Francja 2018
3 878 – Polska 2026

Średnia frekwencja na meczu gospodarza w fazie grupowej:
32 869 – Kolumbia 2024
22 367 – Tajlandia 2004
21 938 – Niemcy 2010
18 958 – Kostaryka 2022
18 839 – Kanada 2002
16 498 – Chile 2008
14 789 – Kanada 2014
11 839 – Japonia 2012
10 300 – Papua Nowa Gwinea 2016
4 867 – Rosja 2006
4 061 – Francja 2018
3 878 – Polska 2026

Brak promocji

Zdaniem Jaromira Kruka, dziennikarza tygodnika „Piłka Nożna”, problem nie leży jednak w samej organizacji turnieju.

To jest kwestia podejścia i zaangażowania. Organizacyjnie ten turniej naprawdę stoi na bardzo wysokim poziomie, natomiast brakuje frekwencji i przede wszystkim promocji. Choć bilety nie są drogie, mam wrażenie, że impreza jest zdecydowanie w zbyt małym stopniu reklamowana. Nie widać odpowiedniej otoczki, a przecież mówimy o turnieju rangi mistrzowskiej, organizowanym pod egidą FIFA. To ogromna szansa, by nie tylko pokazać dobry futbol, ale również wypromować Polskę i zadziałać pozytywnie w aspekcie
turystycznym. Sam spotkałem zagranicznych kibiców i dziennikarzy, między innymi z Argentyny, Beninu czy Meksyku. Wszyscy byli bardzo zadowoleni z pobytu w naszym kraju. Co istotne, chwalili komunikację, bezpieczeństwo, stadiony i organizację. To pokazuje, że mamy produkt, który naprawdę warto promować
– ocenia nasz rozmówca.

Co z brandingiem?

Podobnego zdania jest Chris Passella, dziennikarz Radia GOL i SektoruZ, specjalizujący się w kobiecej piłce. Zwraca on uwagę, że sama obecność turnieju na stadionach jest bardzo dobrze widoczna, ale problem zaczyna się poza ich bezpośrednim otoczeniem.

Jeśli chodzi o branding wokół stadionów i na samych obiektach, jest on na wręcz perfekcyjnym poziomie. Wszystko jest bardzo dobrze obrandingowane – zarówno na stadionie, jak i w jego najbliższej okolicy. Drogi dojazdowe są oznaczone plakatami, podobnie jak okoliczna infrastruktura. Zatem patrząc na oznakowanie i branding w bezpośrednim sąsiedztwie stadionów, naprawdę trudno mieć większe zastrzeżenia. Sęk w tym, że znacznie gorzej wygląda promocja turnieju w całym mieście. Mogę to powiedzieć na przykładzie Sosnowca, ponieważ mieszkam około 15 minut od stadionu. W całym mieście widziałem dosłownie kilka plakatów, głównie małego formatu, na przystankach. Brakuje większych nośników i zdecydowanie większej obecności turnieju w przestrzeni miejskiej. Mam też wrażenie, że w lokalnej społeczności niewiele osób wie o tych mistrzostwach. Jeśli ktoś nie jest zaangażowany w sport, to raczej musi sam dowiedzieć się, że taki turniej się odbywa – mówi Chris Passella.

Moim zdaniem dużą rolę powinny odegrać samorządy, władze miejskie i wojewódzkie. Nie widziałem praktycznie żadnej większej promocji turnieju, szczególnie ze strony województwa śląskiego. Wydziały sportu urzędów miejskich Katowic, Bielska-Białej czy Sosnowca również mogłyby wykazać się inicjatywą. Przecież można byłoby kupić pulę biletów i przekazać je szkołom, klubom sportowym czy środowiskom piłki kobiecej. To nie są drogie wejściówki, a dzięki takiej idei na trybunach mogłyby pojawić się setki, a
nawet tysiące dzieci. Wystarczyłoby dobrze to zorganizować i znaleźć na ten cel
środki. Gdyby komuś naprawdę zależało, jestem przekonany, że można byłoby to zrobić
– uważa Jaromir Kruk.

FIFA ma zastrzeżenia?

Janusz Basałaj, były dyrektor departamentu komunikacji i mediów w PZPN, w programie na youtubowym kanale Meczyki.pl zaakcentował słabą promocję mundialu.

FIFA miała lekkie pretensje do władz, że mało nagłaśnia się tę imprezę – ujawnił.

Przy okazji wizyty Gianniego Infantino w Polsce na inaugurację mundialu doszło do serdecznego przywitania prezydenta FIFA z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą, co zostało negatywnie odebrane przez opinię publiczną, ponieważ w ostatnim czasie Infantino ma złą prasę. Wynika to m.in. z jego prób prywatyzacji mundialu. Część europejskich federacji, ostatnio chociażby francuska, odcina się kategorycznie od Infantino, którego poparcie na Starym Kontynencie maleje w sposób gwałtowny.

Znając jednak cały background, to nie wiem, czy chwalenie się tym w mediach społecznościowych jest dobrym pomysłem. Infantino budzi dziś duże kontrowersje, dlatego nie robiłbym z tego show w social mediach – podkreślił Sebastian Staszewski w programie Meczyków.

Wejściówki w przystępnych cenach

Ceny rzeczywiście nie powinny być barierą. Sprzedaż biletów na mecze młodzieżowego mundialu odbywa się za pośrednictwem oficjalnych kanałów FIFA oraz portalu Łączy Nas Piłka.

Bilety dostępne są w kilku kategoriach cenowych:
Kategoria I – 30 zł
Kategoria II – 20 zł
Sektor rodzinny:bilet zwykły – 15 zł
bilet ulgowy – 10 zł
osoba z niepełnosprawnością poruszająca się na wózku inwalidzkim z opiekunem – 20 zł

Bierność szkół

Właśnie szkoły mogłyby odegrać istotną rolę w zwiększeniu zainteresowania turniejem.

Szczególnie ważna byłaby współpraca ze szkołami. To przecież świetna okazja, by przyciągnąć dzieci na stadion, pokazać im futbol na najwyższym poziomie i przy okazji zainteresować je piłką nożną. Być może częściowo problem wynika z tego, że turniej odbywa się tuż po wakacjach i szkoły dopiero od niedawna wróciły do normalnego funkcjonowania, ale mimo wszystko można było podjąć taką inicjatywę. Podobnie powinny działać kluby i środowiska kobiecego futbolu. Uważam, że należało zapewnić im dużą liczbę biletów. Na meczach reprezentacji Polski frekwencja wyglądała trochę lepiej, bo
wynik i obecność naszej drużyny dodatkowo przyciągają kibiców, ale mimo wszystko podtrzymuję zdanie, że mówiło się o tym wszystkim zdecydowanie za mało
– mówi Jaromir Kruk.

Nie tylko na Górnym Śląsku – wyzwanie logistyczne

Kolejna kwestia to rozproszenie turnieju pomiędzy dwa regiony.

Szkoda, że turniej został rozłożony między województwo śląskie a Łódź. Trzy stadiony są stosunkowo blisko siebie, a jeden znajduje się w Łodzi. Gdyby wszystkie lokalizacje były skupione w jednym regionie, łatwiej byłoby stworzyć wspólną promocję mistrzostw. Teraz trochę wygląda to tak, jakby turniej odbywał się osobno na Śląsku i osobno w Łodzi. Brakuje też szerszej promocji poszczególnych spotkań. Mam wrażenie, że miasta koncentrują się przede wszystkim na meczach rozgrywanych u siebie – mówi Chris Passella.

Dariusz Melon, właściciel ŁKS, dodatkowo już w czerwcu skarżył się na to, że tego typu impreza będzie miała miejsce w Łodzi. Zauważmy bowiem, że rozgrywanie meczów MŚ U-20 w tym terminie sprawia, że niektóre drużyny nie mogą rozgrywać domowych meczów tak jak zwykle. Mowa o GKS Katowice, Podbeskidziu Bielsko-Biała, Zagłębiu Sosnowiec i właśnie ŁKS.

Powiedziano nam, że musimy się stąd wynieść w tym i w tym okresie. I róbcie, co chcecie. To znaczy, nikogo nie obchodzi gdzie będziemy grali, gdzie trenowali. Będzie za to konieczność, odbywania treningów poza naszą siedzibą, a zakładam, że również poza Łodzią. To nie jest kwestia tygodnia czy dwóch, ale dwóch miesięcy, a to jest bardzo długo. Mamy obawy dotyczące tego, że może mieć to wpływ na organizację działalności klubu w tym czasie – mówił Dariusz Melon w czerwcu 2026 roku (cytat z portalu Interia.pl).

Na frekwencję wpływ może mieć także termin rozgrywania mistrzostw. Turniej rozpoczął się zaledwie kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego. Z drugiej strony już wcześniej w Polsce organizowano duże imprezy kobiecej piłki nożnej. Zaledwie rok wcześniej odbyły się w naszym kraju mistrzostwa Europy kobiet do lat 19.

Problemem jest przede wszystkim niewykorzystanie potencjału imprezy.

Byłem na kilku meczach i mogłem się przekonać, że wszystko jest przygotowane bardzo dobrze. Stadiony są bardzo ładne, murawy prezentują się świetnie, komunikacja działa sprawnie, łatwo można dotrzeć na mecze, a do tego w Polsce jest bezpiecznie. Bardzo dobrze przygotowane jest również biuro prasowe – udogodnienia dla mediów, internet czy trybuna prasowa są na poziomie wyższym niż podczas większości meczów ligowych. Widać polską gościnność i naprawdę dobrą organizację. Zagraniczni dziennikarze i kibice, których spotkałem, również wypowiadali się o turnieju i pobycie w Polsce bardzo pozytywnie. Dlatego tym bardziej szkoda, że nie wykorzystujemy tego potencjału mówi Jaromir Kruk.

Pod względem warunków dla przedstawicieli mediów Chris Passella również nie ma większych zastrzeżeń. Wskazuje jednak na pewne problemy związane z komunikacją z zawodniczkami reprezentacji, których nie zawsze można łatwo przeprowadzić przez strefę wywiadów.

Jeśli chodzi o pracę dziennikarzy, standard jest bardzo podobny na wszystkich stadionach. Są oczywiście drobne różnice, na przykład strefa mixed zone w Bielsku-Białej jest mniejsza niż w Sosnowcu czy Katowicach. Z drugiej strony dziennikarzy nie ma na tyle dużo, by był to poważny problem. Dużym plusem jest organizacja mixed zone: zawodniczki przechodzą przez nią praktycznie od razu po meczu, dzięki czemu można
szybko przeprowadzić wywiady. To rozwiązanie oceniam bardzo pozytywnie. Trybuny prasowe również są wystarczająco duże, a miejsc dla dziennikarzy zdecydowanie nie brakuje. Problem pojawia się jednak przy reprezentacjach, których zawodniczki nie mówią po angielsku. Często brakuje sprawnego tłumaczenia ze strony rzeczników czy oficerów prasowych i w efekcie zawodniczki przechodzą przez mixed zone, ale niekoniecznie są zainteresowane rozmową z mediami. To sprawia, że sama możliwość przeprowadzenia wywiadu jest, ale w praktyce nie zawsze można z niej skorzystać
– relacjonuje dziennikarz dziennikarz Radia GOL i SektoruZ.

Na razie najbardziej widocznym problemem mistrzostw pozostają jednak puste trybuny. I choć trzy mecze reprezentacji Polski zgromadziły łącznie 11 235 widzów, spotkania pozostałych drużyn pokazują zupełnie inną skalę zainteresowania. Wymienione mecze z niedzieli 13 września przyciągnęły łącznie 2064 osoby, czyli średnio 516 widzów na spotkanie. Jeszcze bardziej wymowny jest przykład czwartkowych spotkań – dwa mecze obejrzało łącznie zaledwie 355 kibiców.

Mistrzostwa świata kobiet U-20 są więc dla Polski nie tylko sportowym wyzwaniem, ale również testem organizacyjnym i promocyjnym. Stadiony, murawy, infrastruktura i obsługa turnieju zbierają pozytywne oceny. Trudno jednak nie zadać pytania, czy przy tak niskich cenach biletów i randze wydarzenia można było zrobić więcej, by kibice rzeczywiście pojawili się na trybunach. Sprzedaż biletów prowadzona jest za pośrednictwem oficjalnych kanałów FIFA oraz portalu Łączy Nas Piłka.

Przyglądając się temu turniejowi z bliska, aż nasuwa się nam pytanie, czy przy takiej skali wydarzenia i – jak wynika z relacji ekspertów – niewystarczającej promocji nie mamy do czynienia z niewykorzystaniem, a wręcz szokującym marnowaniem potencjału i pieniędzy przeznaczonych na organizację mundialu. Bilety kosztują zaledwie 10–30 zł, stadiony, infrastruktura i organizacja są oceniane pozytywnie, a mimo to mecze wielu reprezentacji oglądają setki, a bywa, że nawet niewiele ponad stu kibiców. Skoro problemem nie jest cena, lecz przede wszystkim brak odpowiedniej komunikacji, reklamy i obecności turnieju w przestrzeni miejskiej, zasadne staje się pytanie: kto odpowiada za to, że impreza tej rangi pozostaje dla wielu mieszkańców praktycznie niewidoczna i kto ostatecznie płaci za niewykorzystaną szansę? To znamienne, że FIFA miała zwracać uwagę na zbyt słabe nagłośnienie turnieju. Czy w tej sytuacji mundial U-20 kobiet, który mógł być okazją do promocji Polski, kobiecej piłki i samego PZPN, zamiast sukcesu organizacyjnego nie okaże się przede wszystkim wizerunkową porażką polskiej federacji?

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski

Dziennikarz specjalizujący się w sporcie oraz jego związkach z polityką, historią, kulturą, biznesem i mediami. Przygotowuje obszerne analizy, reportaże i wywiady z czołowymi postaciami świata sportu oraz ekspertami z Polski i zagranicy. W Sportmarketing.pl jest autorem cykli „Zawód: Dziennikarz sportowy” oraz „Kobieta/Sport/Biznes”, poświęconych mediom, marketingowi i roli kobiet w branży sportowej".