20.08.2026 08:16

Echa lekkoatletycznych mistrzostw Europy. „Organizacja imprezy była beznadziejna”

Dobiegły końca 27. mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce w Birmingham. Reprezentacja Polski wywalczyła osiem medali – sześć srebrnych i dwa brązowe – a w klasyfikacji punktowej zajęła siódme miejsce ze 100 punktami. Wynik Biało-czerwonych można więc uznać za udany, choć finałowych miejsc i realnych szans medalowych było jeszcze więcej.

Echa lekkoatletycznych mistrzostw Europy. "Organizacja imprezy była beznadziejna"
Autor zdjęcia: Press Focus
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Sportowe emocje nie mogą przysłonić organizacyjnych mankamentów, które były zadziwiające. Z relacji Aleksandra Dzięciołowskiego, reportera TVP Sport, wyłania się obraz zawodów, które pod względem organizacyjnym zdecydowanie nie odpowiadały randze mistrzostw Europy.

Problemy od transportu po program zawodów

Jednym z największych problemów miały być podstawowe kwestie logistyczne.

Sama organizacja była po prostu beznadziejna i de facto mało rzeczy działało tak, jak powinno. Były problemy z transportem, kierowcy nie wiedzieli, gdzie są przystanki. Program zawodów był ułożony w kuriozalny sposób, z absolutnym napiętrzeniem konkurencji w jednym miejscu. Przecierałem oczy ze zdumienia, widząc ten brak elementarnej logiki – mówi w rozmowie dla SportMarketing.pl Aleksander Dzięciołowski.

Trudno o bardziej dosadną ocenę, szczególnie że Birmingham nie było debiutantem przy organizacji dużych imprez lekkoatletycznych. Miasto gościło wcześniej m.in. halowe MŚ w 2003 i 2018 roku, a w 2022 roku było gospodarzem Igrzysk Wspólnoty Narodów.

Zaplecze medialne nie przystawało do rangi imprezy

Problemy miały dotyczyć również dziennikarzy pracujących przy mistrzostwach. Zdaniem reportera TVP Sport zaplecze prasowe było zdecydowanie niewystarczające.

Dostrzegłem bardzo dużo zaniechań, biuro prasowe było malutkie, catering medialny bardzo słaby, w zasadzie oparty o kawę rozpuszczalną i jakieś ciasteczka. Wszystko było zupełną fuszerką. Nie czułem atmosfery wielkiej sportowej imprezy – przyznaje Aleksander Dzięciołowski.

To szczególnie istotne w przypadku imprezy, która powinna być nie tylko wydarzeniem sportowym, ale także dużym przedsięwzięciem medialnym. Dziennikarze, reporterzy i ekipy telewizyjne są jednym z elementów całego systemu, który pozwala dotrzeć z zawodami do kibiców poza stadionem.

Stadion na uboczu i problem z frekwencją

Kolejną kwestią była lokalizacja stadionu. Birmingham ma, o czym już wspomnieliśmy, spore tradycje lekkoatletyczne, jednak położenie obiektu miało – zdaniem Dzięciołowskiego – nie sprzyjać budowaniu atmosfery wokół mistrzostw.

Birmingham ma tradycje lekkoatletyczne, zarówno na stadionie, jak i w hali. Sęk w tym, że stadion znajduje się w bardzo odległej dzielnicy od centrum, gdzie nie ma żadnych atrakcji. Jest to w gruncie rzeczy odludzie. Zastanawialiśmy się, czy z tego wynikała też niska frekwencja na trybunach – podkreśla reporter TVP Sport.

W przypadku imprezy tej rangi lokalizacja ma znaczenie nie tylko logistyczne. Stadion powinien być miejscem, do którego kibice chcą przyjechać, a całe wydarzenie powinno być obecne w przestrzeni miasta. Tymczasem w Birmingham – przynajmniej z perspektywy części obecnych na miejscu przedstawicieli mediów – trudno było mówić o atmosferze wielkiego, lekkoatletycznego święta.

„Miałem wrażenie, że byłem nie na mistrzostwach Europy”

Problemy organizacyjne miały być widoczne również w warstwie komercyjnej i wizualnej imprezy. Obecność sponsorów European Athletics była oczywiście naturalnym elementem mistrzostw, ale zdaniem naszego rozmówcy całość nie tworzyła odpowiedniego wrażenia.

Miałem wrażenie, że byłem nie na mistrzostwach Europy, tylko na podrzędnych zawodach. Rok temu to wyglądało inaczej, a tym razem pojawiła się prowizorka. European Athletics ma swoich sponsorów, którzy muszą być widoczni, bo mają podpisane umowy z federacją, a nie z organizatorem, więc zawsze ten branding jest widoczny. Niemniej, znamienne jest to, że głównym sponsorem tytularnym była firma produkująca wodę kokosową – akcentuje Dzięciołowski.

W jego ocenie nie chodziło więc o brak luksusu czy wygórowane oczekiwania, ale o podstawową jakość przygotowania imprezy.

Nawet hotel medialny bez klimatyzacji

Jednym z najbardziej wymownych przykładów miały być warunki zakwaterowania dziennikarzy.

Oficjalny hotel medialny nie miał klimatyzacji. To było też niedopatrzenie już na samym początku organizacji takiej imprezy. Nie chodzi o wygórowane oczekiwania mediów, to nie musi być hotel pięciogwiazdkowy czy sześciogwiazdkowy. Klimatyzacja pozwala po prostu odpocząć i spać, a w tym standardzie, w którym mieszkaliśmy, wszyscy chodzili niedospani i zmęczeni – przyznaje Aleksander Dzięciołowski.

Jeżeli przedstawiciele mediów, którzy mają relacjonować zawody od rana do późnego wieczora, nie są w stanie odpowiednio wypocząć, odbija się to na całym procesie obsługi wydarzenia. Tym bardziej że problemy nie kończyły się na warunkach hotelowych…

Problemem miał być już sam etap planowania

Najpoważniejszy zarzut dotyczy bowiem nie pojedynczych niedociągnięć, lecz sposobu przygotowania całego przedsięwzięcia. Aleksander Dzięciołowski wskazuje na dobór osób odpowiedzialnych za organizację oraz brak zrozumienia specyfiki pracy mediów podczas zawodów lekkoatletycznych.

Wydaje mi się, że tam wszystko zaczęło się sypać na etapie planowania, na etapie doboru ludzi do tego lokalnego komitetu organizacyjnego. Po prostu nie byli to wykwalifikowani specjaliści, tylko ludzie, którzy zostali zatrudnieni przy evencie. A event lekkoatletyczny i praca mediów na nim jest specyficzną sprawą. Myślę, że to jest kwestia zarówno lokalnego komitetu organizacyjnego, jak i niedopatrzenia ze strony europejskiej federacji. Na początku usłyszeliśmy, że nie dostaniemy list startowych.

Z naszej perspektywy, osób pracujących na żywo w studiu czy przeprowadzających wywiady, nie może być tak, że nie jesteśmy w stanie na bieżąco notować tego, co się dzieje. Listy startowe, które są dostępne online, nie wystarczą, bo człowiek musi być przygotowany do zawodów i wiedzieć na bieżąco, co się dzieje. Dopiero po rozmowach z ludźmi z World Athletics, którzy przyjechali jako wizytacja, od drugiego czy trzeciego dnia mogliśmy te listy pobierać. Pod tym względem wprowadzono już jakiś czas temu ograniczenia, które są uzasadniane względami ekologicznymi. To wszystko jednak pokazuje, że plan był robiony przez ludzi, którzy nie rozumieją istoty pracy mediów – ocenia dziennikarz TVP Sport.

Osiem medali nie przykrywa organizacyjnego rozczarowania

Sportowo Polacy mają więc z Birmingham powody do satysfakcji. Srebrne medale zdobyli Natalia Bukowiecka na 400 m, Klaudia Kazimierska na 1500 m, Pia Skrzyszowska na 100 m ppł., Ewa Swoboda na 100 m, Katarzyna Zdziebło w chodzie na dystansie maratonu oraz Maria Żodzik w skoku wzwyż. Brąz przypadł Jakubowi Szymańskiemu na 110 m ppł. oraz kobiecej sztafecie 4×100 m w składzie Krystsina Tsimanouskaya, Pia Skrzyszowska, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda, z Wiktorią Gajosz startującą w eliminacjach.

To dorobek, który daje Polsce siódme miejsce w klasyfikacji punktowej i stanowi cenne doświadczenie przed kolejnymi sezonami. Jednocześnie trudno nie zauważyć kontrastu: na bieżni i skoczniach Biało-Czerwoni pokazali jakość, podczas gdy poza nimi organizatorzy mieli – według relacji obecnego na miejscu reportera – wyraźne problemy z zapewnieniem standardów, których należy oczekiwać od mistrzostw Europy.

Tym bardziej że kolejna edycja europejskiego czempionatu odbędzie się w Polsce. W 2028 roku gospodarzem mistrzostw Europy będzie Stadion Śląski w Chorzowie. Birmingham pozostawia więc nie tylko sportowe wspomnienia, ale również długą listę organizacyjnych lekcji, których przyszły gospodarz powinien dopilnować, by nie powtórzyć błędów tegorocznej imprezy.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski

Dziennikarz specjalizujący się w sporcie oraz jego związkach z polityką, historią, kulturą, biznesem i mediami. Obecnie jako freelancer współpracuje z redakcjami SportMarketing.pl, Interplay, TVP Sport oraz portalem XYZ, przygotowując obszerne analizy, reportaże i wywiady z czołowymi postaciami świata sportu oraz ekspertami z Polski i zagranicy. W SportMarketing.pl jest autorem cykli „Zawód: Dziennikarz sportowy” oraz „Kobieta/Sport/Biznes”, poświęconych mediom, marketingowi i roli kobiet w branży sportowej".