19.08.2026 08:45

Milan i Manchester United zagrali we Wrocławiu. „Na początku musieliśmy się nasłuchać”

W minioną sobotę trybuny stadionu we Wrocławiu wypełniły się kibicami, którzy mieli okazję ujrzeć, jak AC Milan pokonał 4:2 Manchester United. O organizacji meczu towarzyskiego dwóch wielkich klubów porozmawialiśmy z Tomaszem Rachwałem, prezesem spółki Feelmotion. Portal SportMarketing.pl był patronem medialnym tego wydarzenia.

Udostępnij
Milan i Manchester United zagrali we Wrocławiu. „Na początku musieliśmy się nasłuchać”
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Budżet? 20 milionów złotych

Kluby, które przyjechały do Polski, są bardzo utytułowane. Mają ogromną bazę fanów zarówno w swoich krajach, jak i w Polsce. Nie może zatem dziwić, że wydarzenie cieszyło się sporym zainteresowaniem. Ostatecznie na trybunach niespełna 43-tysięcznego stadionu pojawiło się około 41 tysięcy osób.

– Pierwszy musi być pomysł, a potem sukcesywnie trzeba go realizować. Najpierw trzeba podjąć rozmowy z jednym klubem i potem dopasować do niego drugi, bo jak prowadzi się rozmowy z oboma naraz, to nigdy nie dojdzie się do porozumienia – mówi nam Tomasz Rachwał, który jako szef Feelmotion stał na czele przedsięwzięcia.

– W tym przypadku zaczęliśmy od Manchesteru United. Rozmawialiśmy z nimi już ponad rok temu, bo plany dotyczyły też ubiegłego roku. Wtedy to nie doszło do skutku, ale teraz już tak. Jak już mamy pewność, że dogadaliśmy się z jednym klubem, to zaczynamy szukać drugiego – przedstawia organizator.

By wszystko się spięło, naturalnie potrzebne były pieniądze. Duże pieniądze. – Plus-minus cały budżet takiego wydarzenia to około 20 milionów złotych – informuje Rachwał.

Kluby przyjechały z kucharzami

Organizator „Super Meczu”, jak nazwany jest projekt, chwali sobie współpracę zarówno z Anglikami, jak i z Włochami. – Z jednej strony wymagań jest sporo, a z drugiej są profesjonalistami i mam nadzieję, że nas również za takich uważają. My wiemy, jakie mają mniej-więcej oczekiwania, zatem składając ofertę, podkreślamy zakres, jaki mniej-więcej jesteśmy w stanie zrealizować – przyznaje szef Feelmotion.

I kontynuuje: – W związku z tym, że to wielkie kluby, mają odpowiednio przygotowane struktury. My swoje też musimy do tego dopasować. Wszystko przebiega mega profesjonalnie. Kluby nie robią tego od dziś i doskonale wiedzą czego oczekują od lokalnych promotorów.

Czy Milan i Manchester kładli na coś nacisk w sposób szczególny w rozmowach z organizatorami meczu? – To nie jest nic specyficznego, ale kluby na pewno zwracają uwagę na ochronę czy całość wyżywienia. Z obu klubów przyjechali kucharze i przejęli kuchnie w hotelach. To też duży ukłon ze strony hoteli przyjmujących drużynę, że udostępniają swoje miejsce pracy dla innego szefa kuchni. To fajna współpraca – opowiada Rachwał.

– Jako ciekawostkę zdradzę, że kucharzem Milanu jest osoba, która jeździ z tą drużyną od 45 lat. Był też nadwornym kucharzem u Silvio Berlusconiego. Bardzo chwalił kucharza Piotra z hotelu Double Tree by Hilton mówiąc, że to chyba druga osoba w jego karierze, która przyrządziła tak prawdziwie włoską pastę – dodaje organizator.

W kuluarach można było zauważyć, że ochroniarze szczególną uwagę roztaczali nad Luką Modriciem. Piłkarz Milanu był największą sportową gwiazdą wydarzenia we Wrocławiu. – Ochrona była podzielona, ale wiadomo, że największe gwiazdy są zawsze najbardziej oblegane w punktach publicznych. To normalne, że ochrona skupia się wtedy na największych nazwiskach. Reakcje kibiców bywają różne. Trzeba dbać o bezpieczeństwo, bo niektórzy nie są powściągliwi i nie potrafią powstrzymać emocji podczas spotkań ze swoimi idolami – wyjaśnia Rachwał.

„Na początku musieliśmy się nasłuchać, że nas porąbało”

Za zorganizowaniem spotkania Milanu z United stoi szereg osób. – Nasza ekipa na stadionie liczyła łącznie myślę, że około 60 osób. Natomiast rozciągając to na cały porządek i organizację, to przy takim meczu pracuje około 2000 ludzi. Mam tu też na myśli służby zewnętrzne, ochronę, catering i inne usługi – informuje szef Feelmotion.

Ponad dwa miesiące temu, kiedy poinformowano o nadchodzącym meczu towarzyskim, wiele komentarzy wzbudziły ceny biletów. Najtańsze wejściówki kosztowały 400 złotych, a te pierwszej kategorii – nawet 950 złotych. Te decyzje okazały się trafione, jako że niemal osiągnięto sold out.

– Dokonaliśmy głębokich analiz, przygotowując ceny biletów. Wiem, że na początku musieliśmy się nasłuchać, że nas porąbało, ale to przeanalizowaliśmy. Uważamy, że dostarczamy produkt premium i ceny są adekwatne do produktu. Za koncert Metalliki czy Rolling Stones trzeba zapłacić jeszcze więcej – przedstawia swój punkt widzenia Rachwał.

– Rozumiem, że kibice są przyzwyczajeni do płacenia trochę mniej za mecze ligowe czy sport ogólnie, ale wyszliśmy z założenia, że ściągamy najlepsze drużyny na świecie i na wysokim poziomie sportowym. Ceny są ponadto dostosowane do budżetu, który musimy wyrobić, żeby to się mogło wydarzyć – dodaje szef Feelmotion.

I zaznacza: – Podjęliśmy pewne ryzyko, ale je zracjonalizowaliśmy. Jedni hejtowali, drudzy kupowali bilety. Wyszło trochę na nasze – analiza okazała się trafiona. Mamy oczywiście trochę przemyśleń na przyszłość, żeby to jeszcze zoptymalizować, ale myślę, że w tym roku osiągnęliśmy to, co sobie zakładaliśmy.

Kolejna edycja „Super Meczu” już w planach

W przyszłym roku „Super Mecz” ma mieć swoją kontynuację. Organizatorzy nie ukrywają, że chętnie znowu wróciliby do Wrocławia. – Szukamy miejsca, w którym moglibyśmy organizować „Super Mecz” na dłużej. Wtedy jest łatwiej i organizacyjnie, i promocyjnie. Można naoliwić maszynę i dopracowywać ją z imprezy na imprezę. Również ludzie mogą się przyzwyczaić i planować pewne rzeczy – nie ukrywa Rachwał.

I kończy: – Nasze plany są długofalowe i chcemy kontynuować format Super Meczu. W naszym kręgu zainteresowań jest 12-15 drużyn europejskich, które chcielibyśmy miksować między sobą.

Jak poinformowali organizatorzy, bilety na mecz Milanu z United nabyli kibice z ponad 50 krajów, ale więcej niż 90% wejściówek trafiło w ręce polskich fanów. Nie zabrakło zorganizowanych fanklubów zarówno Czerwonych Diabłów, jak i Rossonerich.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz