Sportowcy a media społecznościowe
Pamiętacie czasy bez mediów społecznościowych? Większość z Was zapewne tak.
A teraz przypomnijcie sobie, w jaki sposób śledziliście informacje na temat swoich sportowych idoli, zwłaszcza wtedy, gdy Internet nie był jeszcze ogólnodostępny. Prasa, telewizja, radio, czasem zasłyszane gdzieś anegdoty. Gloryfikowaliśmy swoich ulubionych sportowców, tworząc w swoich pokojach „ołtarzyki” w postaci wiszących plakatów, koszulek czy też szalików, jednocześnie tak naprawdę ich nie znając. Praktycznie nie wiedzieliśmy jak wygląda ich życie prywatne, nie wiedzieliśmy tego co robią w wolnym czasie, jak wygląda ich rodzina, co jedzą, co piją czy też w jaką grę komputerową aktualnie grają. Uwielbialiśmy ich po prostu za to jakimi są sportowcami.
Mamy to „szczęście”, że żyjemy w czasach, gdzie technologia rozwija się w niesamowitym tempie, wywracając cały marketing, również ten sportowy, do góry nogami. Można powiedzieć, że na przestrzeni ostatniej dekady świat zmienił się zupełnie, a to wszystko między innymi przez Social Media. Sport, dzięki ewoluowaniu mediów społecznościowych, zyskał ogromnie. To co kiedyś było dla nas niedostępne, teraz mamy na wyciągnięcie ręki, wystarczy smartfon oraz Internet i już możemy śledzić to, co aktualnie dzieje się w naszej ulubionej drużynie lub co ciekawego słychać u naszych ulubionych sportowców. Co za tym idzie, dawne wieszanie plakatów na ścianie zamieniło się w udostępnianie zdjęć, informacji na swoim kanałach społecznościowych.

Facebook, Instagram, Twitter i Snapchat to obecnie największe i jednocześnie najlepsze narzędzia to autopromocji sportowców. Jednak nieumiejętne ich używanie może przynieść zupełnie odwrotny skutek do zamierzanego (ale to temat na kolejny wpis). Oczywiście w dalszym ciągu zdarzają się sportowcy, którzy nie chcą być związani ani kojarzeni z mediami społecznościowymi, jednak z roku na rok jest ich coraz mniej. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: pieniądze. Obecnie sportowcy, którzy podpisują umowy reklamowe z firmami, często zobowiązują się w kontraktach do umieszczania informacji na temat sponsorów we własnych kanałach social media. I w tym momencie często pojawia się problem. O ile sportowiec ma za sobą menadżera czy też sztab ludzi, którzy prowadzą za niego te kanały to nie ma się czego obawiać. Jeżeli jednak sportowiec robi to sam i bez odpowiednich instrukcji od sponsora to nawet najlepszy produkt reklamowy może zamienić się w tandetę.
Największe pole do popisu daje oczywiście Facebook, który pomimo wielokrotnego ogłaszania jego schyłku popularności, będzie królował w Internecie jeszcze przez co najmniej kilka lat. Z roku na rok Mark Zuckenberg dodaje nowe funkcje, które nie pozwalają nam się znudzić tym serwisem. Spopularyzowane w ostatnich miesiącach transmisje live, zbliżyły sportowców do swoich fanów jak nigdy wcześniej. Facebook podpisał nawet specjalne umowy z gwiazdami TV oraz sportowcami dotyczące tylko i wyłącznie prowadzenia transmisji live na swoich kanałach społecznościowych. Wśród nich jest najbardziej utytułowany olimpijczyk w historii Michael Phelps, który rozpoczął swoje relacje jeszcze przed Igrzyskami w Rio i kontynuuje je do dzisiaj, odpowiadając często na setki pytań swoich fanów.

Obecnie, przy dobrze zaplanowanej kampanii reklamowej z użyciem mediów społecznościowych, jako sponsor możemy zaoszczędzić nie tylko sporo pieniędzy, ale również trafić do większej liczby osób aniżeli poprzez reklamę w TV (co jeszcze kilka lat temu wydawałoby się nie do pomyślenia). Przykładem niech będzie ostatnia kampania Samsung Electronics Polska z udziałem Grzegorza Krychowiaka, który w oryginalny sposób promuje zalety nowej usługi południowokoreańskiego potentata. Pierwszy materiał promocyjny, który pokazywany był na Facebooku Krychowiaka przy współpracy z piłkarskim magikiem Krzysztofem Golonką, na żywo oglądało ponad 22 tys. osób. Obecnie materiał ma już ponad 300 tys. wyświetleń na FB oraz prawie milion (!) na kanale „Trenuj z Krzychem” w serwisie YouTube. Kolejne wrzutki dotyczące tej kampanii również trafiły do setek tysięcy odbiorów, tworząc pozytywny wizerunek marki jak i samego produktu.

Ze strony sportowca ważne jest aby nie przesadzić w ilości kontentu dotyczącego swoich sponsorów, ponieważ w którymś momencie może to się stać irytujące dla odbiorców, co w późniejszej fazie może skutkować również brakiem chęci obserwowania danego profilu. Sportowiec to nie bloger modowy, dlatego też musi pamiętać, że najważniejszą rzeczą dla fanów jest przede wszystkim jego własna osoba i wyniki jakie osiąga.
Na koniec warto zadać pytanie: Czy w obecnych czasach sportowiec może jeszcze funkcjonować bez mediów społecznościowych?
Bartosz Burzyński
Więcej Aktualności
Immergas uruchamia Next Generation Team projekt dla młodych sportowców
Największe sportowe historie nie zaczynają się na podium. Zaczynają się dużo wcześniej – od talentu, pracy, konsekwencji i ludzi, którzy potrafią dostrzec potencjał, zanim zobaczą go wszyscy. Z tej idei powstał Immergas Next Generation Team – długofalowy program wsparcia młodych. Jego pierwszymi zawodnikami zostali łyżwiarze Hanna Mazur i Michał Niewiński…