„Bez infrastruktury nie ma sportu”. Krzysztof Hołowczyc komentuje sytuację Toru Poznań
Krzysztof Hołowczyc w rozmowie z SportMarketing.pl podkreśla, że sprawa zamknięcia Toru Poznań wykracza dziś poza jeden obiekt. Jego zdaniem to moment, który skłania do szerszej refleksji nad tym, w jaki sposób w Polsce funkcjonuje i jest chroniona infrastruktura istotna dla sportu oraz szkolenia kierowców.
Sytuacja wokół Toru Poznań zmienia się dynamicznie. Po decyzji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który utrzymał wcześniejsze rozstrzygnięcie z 2023 roku, pojawiły się polityczne interwencje i deklaracje wsparcia dla dalszego funkcjonowania obiektu. Ministerstwo Sportu pozostaje w kontakcie z właścicielem toru i liczy na to, że odwołanie od decyzji oraz zmiany w lokalnych przepisach pozwolą utrzymać działalność tego miejsca. Jednocześnie nie oznacza to, że problem został rozwiązany raz na zawsze. Nawet jeśli tor pozostanie otwarty, w przyszłości nadal może mierzyć się z widmem ponownego zamknięcia.
Ważna informacja dla całego środowiska sportów motorowych 👍🏻 Bardzo się cieszę, że dzięki wspólnym działaniom @SPORT_GOV_PL , @MKiS_GOV_PL , Automobilklubu Wielkopolskiego i @PL_GIOS tor w Poznaniu pozostanie otwarty ✅ pic.twitter.com/LUP6fab8G3
— Kuba Rutnicki (@KubaRutnicki) April 15, 2026
Na pierwszy rzut oka to kolejny spór o hałas. W praktyce stawka jest dużo większa. Tor Poznań, działający od końca 1977 roku, był przez lata miejscem zawodów, treningów, track dayów, szkoleń z techniki jazdy i pracy z młodymi zawodnikami. W sezonie 2026 na tym obiekcie planowano m.in. rundy Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz Mistrzostw Polski Rallycross i Autocross. Dotychczasowe informacje wskazywały, że decyzja GIOŚ mogła sparaliżować cały sezon, ale dziś sprawa weszła w nową fazę, w której toczy się walka nie tylko o najbliższe tygodnie, lecz także o długofalowy model funkcjonowania toru.
Ten wymiar mocno podkreśla Krzysztof Hołowczyc, który w rozmowie ze Sportmarketing.pl nie ukrywał, że w oficjalne uzasadnienie tej decyzji zwyczajnie nie wierzy:
– Zastanawiałem się, co mogło być powodem tej decyzji i powiem szczerze – jest to dla mnie naprawdę trudne do zrozumienia. Bywałem na tym torze wielokrotnie, znam to miejsce bardzo dobrze. To zawsze było otoczenie, w którym funkcjonowały różne źródła hałasu – chociażby ruch lotniczy w pobliżu. Dlatego trudno mi przyjąć, że to jeden czynnik mógł przesądzić o takiej decyzji i mam poczucie, że ta sprawa powinna być przeanalizowana znacznie szerzej i dogłębnie.
Hałas jako oficjalny powód, ale problem jest szerszy
Według informacji podawanych przez media i zarządcę toru, decyzja ma związek z przekroczeniem norm hałasu o 5 decybeli na dwóch ulicach w Przeźmierowie: Magazynowej i Krańcowej. Dopuszczalny poziom wynosi tam 50 decybeli, podczas gdy na innych odcinkach mowa o 55 decybelach. Automobilklub Wielkopolski przekonuje, że stosowano już ekrany akustyczne i tłumiki, ale to nie wystarczyło.
Właśnie tu zaczyna się szerszy problem. Bo jeśli obiekt o takim znaczeniu nie jest w stanie obronić swojego funkcjonowania mimo wieloletniej obecności i prób ograniczania uciążliwości, to pytanie dotyczy już nie tylko toru, ale całej logiki państwa wobec infrastruktury sportowej i szkoleniowej.
Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolski, mówił wcześniej, że ten precedens może mieć dalsze konsekwencje także dla innych obiektów sportowych. Dziś do sprawy włączyło się również Ministerstwo Sportu. Z wypowiedzi wiceministra Ireneusza Rasia wynika, że właściciel toru ma odwołać się od decyzji, a celem jest jej zawieszenie oraz doprowadzenie do zmian w lokalnych przepisach, które pozwolą obiektowi dalej funkcjonować. To poprawia sytuację tu i teraz, ale nie zamyka całego sporu.
Hołowczyc idzie jeszcze dalej i sugeruje, że samo tłumaczenie decyzji hałasem nie wyjaśnia wszystkiego:
– To miejsce ma ogromną historię i dla mnie też jest bardzo osobiste. Jeździłem tam przez wiele lat, pamiętam ten tor jeszcze z młodzieńczych czasów, więc naturalnie pojawia się żal i frustracja. To jest ważny punkt na mapie polskiego motorsportu. I gdzieś z tyłu głowy pojawia się też pytanie, czy to na pewno jest tylko kwestia tego jednego powodu, o którym się dziś mówi. Jestem przekonany, że wielu z nas zastanawia się właśnie, czy za jakiś czas nie zobaczymy w tym miejscu nowego projektu deweloperskiego i nowej zabudowy – oby tak nie było.
Rajdowiec nie mówi wyłącznie o własnym sentymencie. Mówi też o czymś, co w tej sprawie wraca coraz częściej, czyli o poczuciu, że infrastruktura motorsportowa w Polsce nie ma dziś realnej ochrony. I że wystarczy presja otoczenia, restrykcyjna wykładnia przepisów albo zmiana interesów wokół danego miejsca, by obiekt o ogólnopolskim znaczeniu nagle przestał istnieć w dotychczasowej formule.
Tor był pierwszy, zabudowa przyszła później
o jeden z najważniejszych wątków w całej dyskusji. Tor Poznań działa od 1977 roku, a więc znacznie wcześniej niż duża część dzisiejszej zabudowy mieszkaniowej w jego otoczeniu. Właśnie dlatego część środowiska motorsportowego uważa tę sytuację za modelowy przykład konfliktu, w którym starsza infrastruktura przegrywa z nowszym otoczeniem i rygorystyczną interpretacją przepisów.
Hołowczyc formułuje ten argument bardzo jasno:
– Patrzę na to w dość prosty sposób – tor funkcjonował w tym miejscu od wielu lat i był naturalnym elementem tego otoczenia. Zabudowa pojawiła się później, więc trudno nie brać tego kontekstu pod uwagę.
I rozwija go prostym porównaniem:
– To trochę jak z restauracjami na starówkach czy z gospodarstwami rolnymi – one od lat funkcjonują w określony sposób i to jest naturalne dla tych miejsc. Nie można oczekiwać, że nagle przestaną istnieć albo zmienią swój charakter tylko dlatego, że komuś „nowemu” zaczyna to przeszkadzać. Podobnie jest z torem – on był tam od dawna i pełnił swoją funkcję. Każdy, kto decydował się na budowę w tej okolicy, miał pełną świadomość, z jakim miejscem ma do czynienia. Dlatego trudno zaakceptować sytuację, w której nagle podważa się coś, co funkcjonowało tam od lat i było jego naturalną częścią. W takich przypadkach naprawdę trzeba patrzeć szerzej i podejmować decyzje odpowiedzialnie, bo mówimy o miejscach, których nie da się po prostu wyłączyć bez konsekwencji.
To tworzy szersze pytanie o to, jak państwo i samorządy rozumieją ciągłość funkcjonowania obiektów, które od dekad pełnią konkretną rolę. Jeśli dziś zagrożony jest tor, który był tam wcześniej niż okoliczna zabudowa, to trudno nie zapytać, które miejsce będzie następne.
Uderzenie w szkolenie, bezpieczeństwo i amatorski sport
W oficjalnej debacie łatwo zgubić fakt, że Tor Poznań nie służył wyłącznie zawodowcom. Jak podkreślał Bartosz Bieliński, na obiekcie odbywały się także szkolenia z techniki jazdy, treningi dla policjantów ruchu drogowego na motocyklach, wydarzenia typu track day i speed day, a także aktywności dla amatorów. Z infrastruktury korzystali również biegacze, rowerzyści i wrotkarze. W czasie pandemii rozegrano tam nawet mistrzostwa Polski na 10 km.
To ważne, bo zamknięcie toru nie oznacza tylko odwołanych weekendów wyścigowych. Oznacza też realne zawężenie przestrzeni, w której można legalnie i bezpiecznie rozwijać umiejętności za kierownicą.
Hołowczyc właśnie na ten aspekt zwraca szczególną uwagę.
– Przykre jest to, że w takiej sytuacji mieszkańcy Poznania i okolic będą musieli jeździć do innych, często odległych miejsc – w Polsce albo za granicą – żeby mieć dostęp do przestrzeni, w których można się motoryzacyjnie rozwijać i trenować. Świat oczywiście daje dziś większe możliwości przemieszczania się, ale trudno nie mieć poczucia, że takie miejsca powinniśmy mieć u siebie – i że powinno być ich więcej. Brakuje mi tej świadomości, że potrzebujemy takich miejsc – gdzie młodzi ludzie mogą przyjechać, zapłacić za czas i po prostu bezpiecznie pojeździć często pod okiem instruktora. Szkoda, bo to są naprawdę ważne rzeczy. Powiem szczerze – kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, byłem przekonany, że to jakaś nieprawdziwa informacja, coś, co nie ma prawa się wydarzyć.
To zresztą dobrze koresponduje z argumentacją zarządcy toru, który podkreślał, że obiekt pomagał ściągać kierowców z parkingów do kontrolowanego, profesjonalnego środowiska. W praktyce oznaczało to mniej improwizacji na drogach publicznych i więcej jazdy w miejscu do tego przeznaczonym.
Cios w cały model rozwoju polskiego motorsportu
Najpoważniejszy skutek tej decyzji jest długofalowy. Tor Poznań był jedynym takim miejscem w kraju. To oznacza, że zagrożenie dla jego funkcjonowania uderza nie tylko w pojedyncze wydarzenia, ale w cały system: zawodników, zespoły, instruktorów, organizatorów, partnerów technicznych i sponsorów. W pierwszych informacjach mówiono o odwołaniu zawodów zaplanowanych na kwiecień i maj oraz o możliwości przenoszenia części rywalizacji za granicę, m.in. do Niemiec, Czech czy Węgier. Nawet jeśli dziś pojawia się scenariusz ratunkowy, nie usuwa on strukturalnego ryzyka na przyszłość.
Hołowczyc ujmuje to bez ogródek:
– Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że miejsce, które funkcjonuje od tylu lat i ma homologację, może po prostu przestać działać. Trzeba powiedzieć jasno – to jedyny w Polsce tor z homologacją FIA, który daje możliwość regularnego organizowania zawodów i budowania całego systemu szkolenia. W takiej sytuacji część aktywności naturalnie będzie przenosiła się za granicę m.in. do Czech, Niemiec czy Wegier. To oznacza większe koszty, większe bariery i dużo trudniejszą drogę dla tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z motorsportem.
I dodaje jeszcze jeden, może najważniejszy wątek:
– Na końcu i tak najbardziej odczują to młodzi ludzie – ci, którzy mają pasję, chcą się rozwijać i szukają swojej drogi w tym sporcie. Bo bez takich miejsc ta droga po prostu staje się dużo trudniejsza. Bolesna prawda jest taka, że bez infrastruktury nie ma sportu. Można mieć talent, determinację, ale jeśli nie ma gdzie tego rozwijać, to bardzo szybko pojawia się ściana.
To zdanie dobrze pokazuje skalę problemu. W sporcie motorowym infrastruktura nie jest dodatkiem. Jest podstawą całego modelu rozwoju. Bez niej nie ma nie tylko zawodów i kalendarza, ale też ścieżki dojścia do poziomu profesjonalnego.
Gdzie jest państwo?
W wypowiedziach Hołowczyca mocno wybrzmiewa też jeszcze jeden motyw, który warto wyodrębnić. Chodzi o odpowiedzialność państwa i władz za ochronę takiego obiektu.
– Zastanawiam się, czy w takich momentach nie powinniśmy spojrzeć na sprawę trochę szerzej. Mamy przepisy, mamy normy – i one są potrzebne – ale są też miejsca, które przez lata budowały swoją wartość i znaczenie. Tor Poznań to nie jest przypadkowy obiekt. To miejsce z historią, z ogromnym znaczeniem dla sportu, szkolenia i bezpieczeństwa. I wydaje mi się, że takie rzeczy powinny być traktowane w sposób szczególny.
W innym fragmencie dodaje:
– Mam nadzieję, że pojawi się refleksja po stronie decydentów. Bo czasami mam wrażenie, że przepisy zaczynają funkcjonować w oderwaniu od realiów, a tutaj mówimy o miejscu, które ma dużo szersze znaczenie. Najgorsze w tej całej sytuacji jest to że nie jest tylko kwestia jednego toru, ale pewnego podejścia systemowego – to mnie osobiście martwi najbardziej.
To mocne słowa, ale dobrze pokazują frustrację środowiska. Nie chodzi tylko o samą decyzję administracyjną. Chodzi też o brak poczucia, że po stronie instytucji publicznych istnieje refleksja, iż taki obiekt jest elementem narodowej infrastruktury sportowej, szkoleniowej i społecznej. Dzisiejsze deklaracje wsparcia ze strony resortu sportu są więc ważne, ale będą oceniane przede wszystkim po efektach.
Środowisko reaguje oburzeniem
W pierwszych reakcjach dominowały dwa słowa: zdziwienie i niedowierzanie. Tak ten nastrój opisał sam Hołowczyc:
– Z kim nie rozmawiam, wszędzie pojawia się przede wszystkim w pierwszej chwili zdziwienie. Wielu osobom trudno uwierzyć, że coś takiego w ogóle może się wydarzyć. A chwilę później przychodzi też ogromna frustracja, bo mówimy o miejscu, które dla całego środowiska ma naprawdę ogromne znaczenie.
To oburzenie szybko przeniosło się także do mediów społecznościowych. W sieci zaczął krążyć hashtag #RATUJMYTORPOZNAŃ, którym internauci i osoby związane z motorsportem próbują nagłośnić sprawę i zbudować wokół niej większą presję społeczną. O akcji piszą też lokalne media, wskazując, że hashtag pojawił się zarówno na X, jak i na Facebooku.
W ten internetowy oddźwięk wpisał się również sam Hołowczyc, który opublikował na Facebooku wideo poświęcone sprawie Toru Poznań.
Warto dodać, że to oburzenie nie wynika wyłącznie z sentymentu. Ono bierze się z przekonania, że zagrożenie dla Toru Poznań jest wydarzeniem o dużo większej skali niż lokalny spór. To sygnał, że w Polsce można stracić kluczowy obiekt dla całej dyscypliny, mimo jego historii, funkcji i znaczenia.
Podobnie wypowiadają się inni przedstawiciele środowiska. Milan Pawelec, motocyklowy mistrz Europy Moto2 i rekordzista toru, określił brak pełnowymiarowego obiektu jako katastrofę dla dalszego rozwoju polskiego motorsportu.
Co dalej z Torem Poznań?
Automobilklub Wielkopolski zapowiada dalsze kroki prawne, a Ministerstwo Sportu liczy na to, że odwołanie od decyzji i korekty w lokalnych regulacjach pozwolą torowi dalej funkcjonować. To oznacza, że scenariusz całkowitego i natychmiastowego zamknięcia nie musi się dziś ziścić w najostrzejszej formie. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa pozostaje otwarta, a przyszłość toru nadal zależy od decyzji administracyjnych, prawnych i politycznych.
Właśnie dlatego temat Toru Poznań nie powinien zostać zamknięty razem z jednym politycznym komunikatem. Dzisiejsze pozostawienie toru w grze nie oznacza, że za kilka miesięcy lub lat obiekt nie będzie ponownie mierzył się z widmem zamknięcia. To nadal test dla państwa, samorządu i całego środowiska sportowego. Test z tego, czy Polska potrafi stworzyć trwałe warunki dla infrastruktury, która służy sportowi, szkoleniu i bezpieczeństwu, czy jedynie odsuwa problem w czasie.
Joachim Stelmach
Więcej Artykuły
TOP10 sportowych wydarzeń PGE Narodowego. Te momenty stworzyły historię
PGE Narodowy już od ponad czternastu lat jest perłą w koronie polskiej infrastruktury sportowej. Przez niemal półtorej dekady największy polski stadion stanowił arenę głośnych wydarzeń sportowych, o których pamięta się do dzisiaj. Oto niezapomniane momenty w historii PGE Narodowego!