08.10.2026 08:30

„Moim marzeniem jest olimpijskie złoto”. Oliwia Jabłońska i jej trenerka o pracy i zaufaniu [WYWIAD]

Oliwia Jabłońska od lat należy do światowej czołówki pływania paralimpijskiego. Za jej kolejnymi sukcesami stoi nie tylko talent i ciężka praca, ale także zespół, który towarzyszy jej od dekady. W rozmowie Oliwia oraz jej trenerka Beata Pozarowszczyk-Kuczko opowiadają o drodze na najwyższy poziom, budowaniu zaufania, codziennych treningach i świadomym podejściu do sportu. Nie ukrywają też, że cel na kolejne lata jest jasny, walka o olimpijskie złoto.

Udostępnij
"Moim marzeniem jest olimpijskie złoto". Oliwia Jabłońska i jej trenerka o pracy i zaufaniu [WYWIAD]

Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Trzy złote medale i rekord Europy – jak dziś, już z perspektywy kilku dni, patrzysz na ten start? Czy to były mistrzostwa, po których sama pomyślałaś: „to był jeden z najlepszych występów w mojej karierze”?

Oliwia Jabłońska: – To zdecydowanie był chyba mój najlepszy start w Europie, ponieważ nigdy wcześniej nie zdobyłam aż trzech złotych medali na jednych zawodach. Wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana i że mogę walczyć o medale, ale nie spodziewałam się, że uda mi się zdobyć aż tyle złota. Dlatego po tych kilku dniach jestem z siebie naprawdę bardzo zadowolona. Bardzo się cieszę, że pokazałam siebie z tej strony i udowodniłam, że potrafię walczyć do końca, ponieważ te wyścigi były naprawdę wyrównane. Pobiłam również rekord Europy, więc to wszystko pokazuje, że zmierzamy w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że będę mogła walczyć także o najwyższe laury w Los Angeles.

Jeden z Twoich złotych medali był wywalczony różnicą zaledwie 0,07 sekundy. Co dzieje się w głowie zawodniczki w takich ostatnich sekundach wyścigu i jak uczysz się walczyć właśnie o te setne części sekundy?

Oliwia:  – W przypadku 400 metrów stylem dowolnym faktycznie wiedziałam, że mam przewagę nad innymi zawodniczkami. Dlatego naszym celem nie była sama wygrana, ale przede wszystkim pobicie rekordu Europy. To moja koronna konkurencja i właśnie w niej mam największą szansę walczyć o złoto na igrzyskach, więc z pewnością będziemy się do niej mocno przygotowywać. Pływam zresztą już od kilkunastu lat. Na 200 metrów stylem zmiennym razem z Hiszpanką dopłynęłyśmy dokładnie w tym samym czasie, a na 100 metrów stylem dowolnym dzieliło nas zaledwie dziesięć setnych sekundy. Wiedziałam więc, że oba wyścigi będą bardzo zacięte. Musiałam się do nich odpowiednio przygotować i razem z trenerami podchodziliśmy do nich bardzo bojowo. Po rozgrzewce wiedziałam już, że od początku muszę płynąć na maksa. Nie było czasu na analizowanie sytuacji. Na 100 metrów stylem dowolnym byłyśmy rozstawione na torach w taki sposób, że po jednej stronie miałam zawodniczki specjalizujące się w dłuższych dystansach, a po drugiej sprinterki. Kiedy brałam oddech na lewą stronę, widziałam, że jestem z przodu, zawodniczki pływające na 400 metrów były mniej więcej na moim poziomie albo nawet za mną. Po nawrocie zobaczyłam jednak, że jestem trochę bardziej z tyłu, ponieważ sprinterki bardzo mocno wystrzeliły już na pierwszych 50 metrach. Pomyślałam wtedy: „Okej, gonię was”. Jeszcze około pięciu metrów przed ścianą byłam z tyłu, dlatego tym bardziej cieszę się, że zadziałały elementy techniczne, nad którymi pracujemy. Samo dopłynięcie do ściany wykonałam wręcz idealnie, dotknęłam jej ułamek sekundy przed pierwszą rywalką. To dodatkowo umocniło moją pewność siebie. Cieszę się, że tym razem ten medal był po mojej stronie.

Powiedziałaś po mistrzostwach, że dziękujesz trenerom za to, że wierzyli w Ciebie wtedy, kiedy Ty wierzyłaś w siebie mniej. Jak dziś wygląda Wasza współpraca i jaką rolę poza samym treningiem odgrywa trener w Twojej karierze?

Oliwia: – Razem z Beatą i Sławkiem mamy bardzo dobre relacje. Na basenie jesteśmy przede wszystkim skoncentrowani na pracy i realizacji celów, ale nasza relacja wykracza również poza sport. Tworzymy zgraną ekipę i mogę liczyć na ich wsparcie nie tylko w wodzie, ale też w codziennym życiu. Beata zna mnie bardzo dobrze i wie, czego potrzebuję. Cieszę się, że mam obok siebie takie osoby, bo czuję się przy nich bezpiecznie i wiem, że z takim zespołem mogę osiągnąć jeszcze bardzo dużo.

Przed Tobą kolejne lata kariery i przygotowania do Los Angeles. Czy po takim występie zmieniło się coś w Twoim myśleniu o tym, dokąd możesz dojść w sporcie?

Oliwia:  – Ostatnie starty jeszcze bardziej wzmocniły moją pewność siebie. Otwarcie mówię, że moim marzeniem jest zdobycie złotego medalu igrzysk olimpijskich. To jedyny medal, którego brakuje mi w dorobku. Osiągnięte czasy i forma, w jakiej obecnie jestem, utwierdzają mnie w przekonaniu, że mogę spełnić to marzenie. Mam już 29 lat, co w pływaniu jest dość zaawansowanym wiekiem, ale wiem, że wciąż jestem w stanie walczyć o najwyższe cele. Zrobię wszystko, żeby za dwa lata sięgnąć po złoto. Na 400 metrów stylem dowolnym jedną z moich najgroźniejszych rywalek jest Australijka, która osiąga podobne czasy. W przyszłym roku spotkamy się na zawodach, co będzie jedną z naszych ostatnich okazji do bezpośredniej rywalizacji przed igrzyskami. Chcę już wtedy pokazać, że będę godną rywalką w walce o złoty medal.

Opowiedz jeszcze o swoich przygotowaniach i treningach. Jak wygląda to na co dzień i jak łączysz sport z życiem poza basenem? Czy obecnie w pełni koncentrujesz się na sporcie?

Oliwia: – Na co dzień w pełni koncentruję się na pływaniu, ale w tym roku obroniłam też magisterkę na AWF-ie. Cieszę się, że udało mi się połączyć studia ze sportem. Dużym wsparciem był dla mnie program Narodowa Reprezentacja Akademicka, dzięki któremu mogłam pogodzić naukę z częstymi wyjazdami na zgrupowania. Mój dzień jest mocno wypełniony treningami. Zazwyczaj mam pierwszy trening rano, drugi od 14 do 16, a w tygodniu realizuję około 8–10 jednostek pływackich. Do tego dochodzą dwie jednostki siłowe. Wszystko planuję wcześniej z trenerami, uwzględniając również czas na odpoczynek czy krótki wyjazd. Tego jest sporo, ale naprawdę to lubię i kocham. Cieszę się, że moja praca jest jednocześnie moją pasją.

Co z perspektywy trenerki było najważniejszym elementem tego sukcesu? I czy po tych mistrzostwach widzi Pani u Oliwii jeszcze obszary, które można rozwinąć, czy raczej teraz najważniejsze będzie mądre prowadzenie jej kariery, żeby wykorzystać ten potencjał w kolejnych latach?

Beata Pozarowszczyk-Kuczko: – Myślę, że naszym największym wspólnym sukcesem jest to, że Oliwia od lat utrzymuje się na najwyższym poziomie. Niewiele jest karier sportowych, które trwają tak długo i pozwalają przez lata rywalizować ze światową czołówką.

Kiedy zaczęłyśmy współpracę dziesięć lat temu, Oliwia bardzo dobrze trenowała w wodzie, ale wiele elementów pozatreningowych wymagało jeszcze pracy i konsekwencji. Dziś jest bardzo świadomą zawodniczką. Rozumie, że bycie sportowcem to nie tylko trening, ale również sposób funkcjonowania na co dzień, regeneracja i dbanie o organizm. Kiedyś Oliwia trenowała nawet 10–11 razy w tygodniu. Dziś tych jednostek jest mniej, ponieważ potrzebuje więcej czasu na regenerację i adaptację organizmu. Co ważne, rozumie, że dodatkowy czas nie oznacza większej swobody, ale jest częścią procesu treningowego.

Uważam, że budowanie świadomego zawodnika jest jednym z trudniejszych etapów przejścia z poziomu juniora do wybitnego seniora. Oliwia na szczęście bardzo lubi to, co robi, a jej konsekwencja i dyscyplina pozwalają jej dobrze przechodzić przez ten proces. Dla mnie dyscyplina nie oznacza zakazów czy ograniczeń. To przede wszystkim porządek, powtarzalność i odpowiedzialność za własny rozwój. Chodzi o świadomość, że pewne rzeczy trzeba wykonać niezależnie od tego, czy akurat mamy motywację. Przez te dziesięć lat zmienił się również model naszej współpracy. Na początku, kiedy Oliwia była młodą zawodniczką, potrzebowała większej kontroli z naszej strony. Dziś przede wszystkim zależy nam na wzajemnym zrozumieniu – zarówno tego, dlaczego realizujemy konkretne elementy treningu, jak i tego, w jaki sposób codzienne decyzje przekładają się na jej rozwój i wyniki sportowe.

Oliwia jest jeszcze młodą zawodniczką, a już osiąga wyniki na poziomie międzynarodowym. Jak wygląda praca z tak utalentowaną zawodniczką – na ile jako trenerka musi Pani dziś przede wszystkim rozwijać jej sportowe możliwości, a na ile dbać o to, żeby odpowiednio pokierować jej karierą i nie przyspieszać jej rozwoju na siłę?

Beata: – Pracuje z nami również mój mąż, Sławek, więc tworzymy takie rodzinne trio. Oboje mamy doświadczenie zawodnicze, Sławek pływał nawet na wyższym poziomie, był mistrzem Europy w pływaniu pełnosprawnych, a ja przez 17 lat trenowałam z mniejszymi i większymi sukcesami. Przede wszystkim jednak do takiej współpracy potrzebny jest zawodnik, który naprawdę chce. W naszym przypadku Oliwia od początku miała jasno określony cel. Już jako 19-latka mówiła, że jej marzeniem jest zdobycie złotego medalu igrzysk. Kiedy znamy ten długoterminowy cel, łatwiej wyznaczać kolejne, krótkoterminowe etapy i utrzymywać motywację. Oliwia ma cechy, które bardzo pomagają w tej pracy, jest konsekwentna, zdeterminowana i świadoma tego, czego chce. Oczywiście po drodze było wiele trudniejszych momentów i porażek, ale zawsze staraliśmy się je wspólnie przepracować. Bardzo ważna jest też atmosfera zaufania, którą udało nam się zbudować. Oliwia ufa nam nie tylko w kwestiach sportowych, ale również poza nimi. My z kolei wiemy, że możemy na niej polegać – nawet kiedy nie ma nas na treningu, mamy pewność, że zrealizuje założenia.

Początki były trudniejsze, bo Oliwia była wtedy nastolatką i musiała nauczyć się wielu rzeczy. Pierwsze trzy lata naszej współpracy przyniosły jednak ciągły rozwój, co utwierdziło nas w przekonaniu, że wspólnie możemy osiągnąć bardzo dużo. Później pojawiały się trudniejsze okresy, ale dzięki wzajemnemu zaufaniu i wsparciu potrafiliśmy je przejść. Staramy się być dla Oliwii wsparciem nie tylko w sporcie, ale również w życiu poza nim. Myślę, że właśnie to zbudowało między nami tak silną więź, że dziś często potrafimy się zrozumieć nawet bez słów.

Wspomniałyście o pracy całego zespołu. Jak wygląda Wasza współpraca z Polskim Komitetem Paraolimpijskim i jakie wsparcie otrzymujecie w ramach tej współpracy?

Beata: – Od 2022 roku odpowiadam za całą kadrę, nie tylko za przygotowania Oliwii. Jestem odpowiedzialna za przygotowanie zawodników i ich wyniki w perspektywie kolejnych igrzysk. Pracuję w Polskim Związku Sportu Niepełnosprawnych „Start”, współpracując również z Polskim Komitetem Paralimpijskim. Mam wrażenie, że Komitet coraz mocniej rozwija i promuje sport paralimpijski. Na przestrzeni lat wiele się zmieniło, między innymi stypendia dla zawodników z niepełnosprawnościami zostały zrównane ze stypendiami zawodników pełnosprawnych. To ważny krok w kierunku równego traktowania sportowców.

Bardzo wierzę w naszą inicjatywę rozwoju parapływania. Mamy wsparcie prezesa Łukasza Szeligi, a jako trener główny czuję z jego strony duże zaufanie. Oczywiście rozmawiamy o naszej pracy i mamy różne dyskusje, ale zawsze opierają się one na konkretnych argumentach, co jest dla mnie bardzo cenne. W ostatnich latach udało nam się mocno rozwinąć para pływanie i stworzyć interdyscyplinarny zespół. Zawodnicy mogą korzystać między innymi z pomocy fizjoterapeutów, trenera przygotowania motorycznego, dietetyka i psychologa. Oliwia jest przykładem zawodniczki, która bardzo dobrze wykorzystuje te możliwości.

Ważne jest też budowanie świadomości młodszych zawodników, dlatego przy ostatnich mistrzostwach Europy po raz pierwszy towarzyszył nam zespół medialny, który pokazywał życie kadry od środka. Przy jej odmładzaniu takie działania mogą pomóc młodym zawodnikom nabierać pewności siebie i lepiej odnajdywać się w reprezentacji.

Na koniec, czego najbardziej życzycie sobie na kolejne miesiące i za co powinniśmy trzymać za was kciuki?

Oliwia: – Chyba zdrowia. Jeśli ono będzie, na pewno wykorzystam je w stu procentach i dam z siebie wszystko.

Beata: – Tak jak powiedziała Oliwia – najważniejsze jest zdrowie. Jeśli ono będzie nam sprzyjać, poradzimy sobie z każdym wyzwaniem. Chcemy jak najdłużej utrzymać dobrą atmosferę i czerpać radość z tego, co robimy. Wierzę, że wtedy damy sobie radę.

Udostępnij
Magdalena Bryś

Magdalena Bryś

Absolwentka Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Warszawskiego, Erasmus University Rotterdam, European Academy of Diplomacy, Cannes Lions School oraz Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Posiada doświadczenie w budowaniu strategii komunikacji, rozwoju społeczności oraz sprzedaży produktów w obszarze consultingu, innowacji oraz programów executive education. Jako dziennikarka sportowa pisze o wyzwaniach sportowych i podróżach dla kilku marek, angażuje się w promowanie kobiecego sportu na poziomie różnych dyscyplin oraz marek prowadzonych przez kobiety.