07.07.2026 03:41

Kto zarobi na mundialu? Ekonomiczne i społeczne skutki największego turnieju piłkarskiego świata

Mistrzostwa świata w piłce nożnej w tym roku są wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy turniej jest organizowany wspólnie przez trzy państwa – Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanadę – a liczba uczestniczących reprezentacji wynosi 48. Większa liczba drużyn oznacza więcej meczów, większe zainteresowanie kibiców oraz rekordowe wpływy finansowe. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się pytania, czy gospodarze rzeczywiście odnoszą z organizacji mundialu wymierne korzyści ekonomiczne, czy też największym beneficjentem pozostaje FIFA.

Kto zarobi na mundialu? Ekonomiczne i społeczne skutki największego turnieju piłkarskiego świata
Autor zdjęcia: FIFA
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Analiza przygotowana przez Polski Instytut Dyplomacji Sportowej, oparta na dostępnych raportach FIFA, Deloitte, Oxford Economics oraz opracowaniach naukowych dotyczących ekonomii sportu, wskazuje, że odpowiedź na to pytanie jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują oficjalne materiały promocyjne.

Link do raportu TUTAJ.

Optymistyczne prognozy FIFA

Na zlecenie FIFA firma Open Economics opracowała raport „FIFA World Cup 2026 – Socioeconomic Impact Analysis”, przedstawiający bardzo korzystny obraz ekonomicznych skutków organizacji mistrzostw świata. Według tych szacunków mundial ma wygenerować dla światowej gospodarki około 40,9 mld dolarów dodatkowego produktu krajowego brutto, stworzyć około 824 tys. pełnoetatowych miejsc pracy oraz przynieść ponad 9 mld dolarów wpływów podatkowych.

W przypadku Stanów Zjednoczonych prognozy mówią o wzroście PKB o około 17,2 mld dolarów oraz utworzeniu 185 tys. miejsc pracy. Znacznie bardziej zastanawiający jest jednak fakt, że FIFA nie przedstawiła analogicznych wyliczeń dla Kanady i Meksyku, mimo że oba państwa również organizują część turnieju. W opinii autorów analizy Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej brak takich danych może świadczyć o tym, że prognozowane efekty dla tych krajów są znacznie mniej spektakularne niż dla największego współgospodarza.

Problemy metodologiczne oficjalnych analiz

Najwięcej kontrowersji budzi sama metodologia raportu przygotowanego dla FIFA. W literaturze ekonomicznej analiza wpływu tzw. megaeventów sportowych powinna jasno przedstawiać sposób liczenia efektów gospodarczych, wskazywać przyjęte założenia oraz odnosić się do wcześniejszych badań naukowych. Tymczasem oficjalny raport FIFA prezentuje przede wszystkim końcowe wartości liczone w miliardach dolarów, nie pokazując szczegółowej struktury tych wyliczeń.

Brakuje odpowiedzi na podstawowe pytania: jakie wydatki uznano za nowe dla gospodarki, w jaki sposób uwzględniono efekt wypierania innych turystów, jak liczono miejsca pracy, które korzyści mają charakter trwały, a które wyłącznie krótkookresowy. Zdaniem autorów opracowania Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej ogranicza to wiarygodność prezentowanych prognoz i utrudnia ich niezależną weryfikację.

Victor Matheson: „To bardziej komunikat prasowy niż badanie”

Jednym z najbardziej znanych badaczy ekonomii wielkich imprez sportowych jest Victor Matheson, który od wielu lat analizuje skutki organizacji Super Bowl oraz mistrzostw świata. Profesor bardzo krytycznie ocenił prognozy przedstawione przez FIFA. Jego zdaniem zakładany wpływ ekonomiczny oznaczałby, że każdy mecz mundialu generowałby setki milionów dolarów dodatkowej wartości dla gospodarki, co trudno pogodzić z doświadczeniami poprzednich turniejów.

Jak zauważył, raport przygotowany na zlecenie FIFA należy traktować przede wszystkim jako materiał promocyjny organizacji, a nie jako niezależne badanie ekonomiczne. To stanowisko dobrze wpisuje się w wnioski przedstawione również przez Polski Instytut Dyplomacji Sportowej, który zwraca uwagę na liczne luki metodologiczne analiz przygotowanych dla FIFA.

Meksyk – umiarkowany impuls zamiast gospodarczego przełomu

Znacznie ostrożniejsze prognozy pojawiają się w odniesieniu do Meksyku. Według analiz Deloitte Mexico wpływ mundialu na gospodarkę kraju ma przekroczyć 4 mld dolarów. Około 1,8 mld dolarów mają stanowić inwestycje infrastrukturalne, natomiast ponad 2 mld dolarów ma pochodzić ze zwiększonej konsumpcji. Prognozowany wzrost PKB wynosi jednak jedynie około 0,1 punktu procentowego.

Meksykańskie instytucje publiczne przewidują dodatkowe przychody związane z turniejem na poziomie około 3–3,2 mld dolarów, jednak jednocześnie podkreślają, że znaczna część ruchu turystycznego będzie wynikała z normalnego sezonu wakacyjnego. Jeszcze bardziej sceptyczne stanowisko zajmuje Departament Badań Ekonomicznych BBVA Mexico. Według jego analityków mundial będzie jedynie krótkotrwałym impulsem dla gospodarki znajdującej się w okresie spowolnienia i nie stanie się początkiem trwałego wzrostu gospodarczego.

Kanada – korzyści ograniczone przez efekt wypierania

Podobnie wyglądają prognozy dla Kanady. Raport Deloitte Canada wskazuje, że wpływ turnieju na gospodarkę wyniesie około 2,8 mld dolarów, co przełoży się na wzrost PKB rzędu zaledwie 0,06%. Oxford Economics przewiduje natomiast wzrost przychodów hoteli w Toronto i Vancouver nawet o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent w czerwcu 2026 roku.

Jednak również tutaj pojawia się dobrze znany ekonomistom efekt wypierania. Światowy czempionat odbywa się w okresie tradycyjnego szczytu sezonu turystycznego. Oznacza to, że część zwykłych turystów oraz klientów biznesowych rezygnuje z przyjazdu z powodu wyższych cen i zatłoczenia miast. Biuro turystyczne Vancouver wskazuje wręcz, że organizacja mundialu spowodowała przeniesienie części konferencji i wydarzeń biznesowych do innych terminów lub lokalizacji.

Społeczne koszty organizacji turnieju

Korzyści ekonomiczne nie są jedynym elementem bilansu mistrzostw świata. Organizacja Play the Game przeprowadziła badania terenowe wśród mieszkańców okolic stadionów w Meksyku. Z przeprowadzonych wywiadów wynika, że inwestycje infrastrukturalne wiążą się również z kosztami społecznymi.

Respondenci wskazywali między innymi na: zwiększoną presję na zasoby wodne, zmiany zagospodarowania przestrzennego, problemy środowiskowe, przypadki przesiedleń mieszkańców, pogorszenie jakości życia w niektórych dzielnicach. ,To pokazuje, że pełna ocena skutków organizacji wielkich imprez sportowych nie może ograniczać się wyłącznie do wskaźników ekonomicznych.

Największy zwycięzca? FIFA

Najbardziej jednoznaczne są dane dotyczące samej FIFA. Budżet organizacji przewiduje koszty mundialu na poziomie około 3,8 mld dolarów przy planowanych przychodach wynoszących blisko 8,9 mld dolarów. Największe źródła dochodów stanowią: prawa telewizyjne i medialne, sprzedaż biletów, kontrakty sponsorskie, pakiety hospitality i VIP.

Łącznie daje to rekordowe przychody, których skala jest bezpośrednim efektem rozszerzenia turnieju do 48 reprezentacji oraz zwiększenia liczby spotkań. Jak podkreśla analiza Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, koszty organizacyjne – obejmujące bezpieczeństwo, transport, modernizację infrastruktury czy funkcjonowanie miast gospodarzy – ponoszą przede wszystkim władze publiczne oraz podatnicy. Natomiast zdecydowana większość bezpośrednich przychodów pozostaje w rękach FIFA.

Kto korzysta lokalnie?

Nie oznacza to oczywiście, że lokalna gospodarka nie odnosi żadnych korzyści. Najbardziej zyskują hotele, szczególnie w dniach rozgrywania meczów. Wysokie obłożenie oraz znaczący wzrost cen noclegów przekładają się na ponadprzeciętne przychody. Problem polega jednak na tym, że wiele największych hoteli należy do międzynarodowych sieci, a wypracowane zyski trafiają do central korporacyjnych, a nie pozostają w lokalnej gospodarce. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku sponsorów turnieju. Znaczna część dodatkowych przychodów ze sprzedaży piwa, napojów czy produktów spożywczych przypada globalnym markom posiadającym prawa marketingowe FIFA.

Znacznie gorzej prezentuje się sytuacja tradycyjnych restauracji. Badania prowadzone podczas wcześniejszych turniejów wskazują, że kibice najczęściej korzystają z gastronomii stadionowej, stref kibica oraz punktów należących do oficjalnych partnerów turnieju. W efekcie lokalne restauracje nie zawsze odnotowują wzrost obrotów, a w niektórych przypadkach osiągają nawet gorsze wyniki niż w normalnym sezonie turystycznym.

Czy mundial rzeczywiście napędza gospodarkę?

Wnioski płynące z wieloletnich badań ekonomii sportu są znacznie bardziej ostrożne niż oficjalne prognozy organizatorów. Korzyści ekonomiczne istnieją, jednak najczęściej mają charakter krótkookresowy. Wiele wydatków turystów zastępuje wydatki, które i tak zostałyby poniesione przez innych odwiedzających. Część dochodów odpływa do międzynarodowych korporacji, sponsorów oraz organizacji sportowych, zamiast pozostawać w lokalnej gospodarce.

Dlatego coraz więcej ekonomistów podkreśla, że organizację wielkich imprez sportowych należy oceniać nie tylko przez pryzmat dodatkowego PKB, lecz również kosztów publicznych, społecznych i środowiskowych.

Wnioski

Analiza przygotowana przez Polski Instytut Dyplomacji Sportowej prowadzi do wniosku, że Mundial 2026 prawdopodobnie nie stanie się gospodarczym przełomem ani dla Stanów Zjednoczonych, ani dla Kanady czy Meksyku. Poszczególne sektory – zwłaszcza hotelarstwo, transport czy usługi związane z obsługą kibiców – z pewnością odnotują okresowy wzrost przychodów. Trudno jednak oczekiwać trwałego impulsu rozwojowego dla całych gospodarek.

Największym beneficjentem finansowym pozostaje FIFA, która dzięki sprzedaży praw medialnych, kontraktów sponsorskich i biletów osiągnie rekordowe wpływy. Państwa-gospodarze ponoszą natomiast znaczną część kosztów organizacyjnych, licząc przede wszystkim na korzyści wizerunkowe, wzrost prestiżu oraz długofalowy efekt promocyjny.

Doświadczenia poprzednich mundiali pokazują, że ostateczny bilans takich wydarzeń jest znacznie bardziej skomplikowany niż wynika z oficjalnych prognoz. Dlatego ocena ekonomicznych skutków MŚ 2026 będzie możliwa dopiero po zakończeniu turnieju i analizie rzeczywistych danych gospodarczych.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski