Atletico wyśmiało Barcelonę. Kąśliwa aluzja podbija internet
Awans do półfinału Ligi Mistrzów to dla Atletico Madryt ogromny sukces, ale klub postanowił uczcić go w wyjątkowo uszczypliwy sposób. Niedługo po zakończeniu dwumeczu z FC Barcelona w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, które szybko stało się viralem.
Choć Barcelona wygrała rewanż 2:1, to w całym dwumeczu lepsze okazało się Atletico (3:2), co dało drużynie Diego Simeone przepustkę do półfinału rozgrywek. Atletico Madryt wykorzystało ten moment nie tylko do świętowania, ale również do wbicia szpilki rywalowi. Na oficjalnym profilu klubu opublikowano nagranie stylizowane na scenę safari. W pewnym momencie do samochodu turystów podbiega „groźny lew”, który po chwili okazuje się… psem w masce symbolizującej Barcelonę. Następnie zostaje on zdemaskowany przez postać utożsamianą z Atletico. Całość była jasnym przekazem – kataloński „drapieżnik” nie był tak groźny, jak się wydawało.
Wideo błyskawicznie zdobyło popularność w sieci. W krótkim czasie osiągnęło ponad 3,6 miliona wyświetleń, stając się jednym z najgłośniejszych wpisów związanych z tym spotkaniem. Kibice obu drużyn natychmiast ruszyli do komentarzy, gdzie nie brakowało zarówno śmiechu, jak i oburzenia.
To nie mogło przejść bez echa
Nie jest to pierwszy raz, gdy kluby wykorzystują media społecznościowe do prowadzenia psychologicznej gry z rywalami. Tym razem jednak Atletico Madryt poszło o krok dalej, tworząc materiał, który można uznać za jedną z najbardziej kreatywnych i jednocześnie złośliwych odpowiedzi po meczu tej edycji Ligi Mistrzów.
Dla Barcelony to dodatkowo bolesny moment – mimo zwycięstwa w rewanżu drużyna odpadła z rozgrywek, a internet szybko przypomniał jej o tym w niekonwencjonalny sposób. Atletico nie tylko wygrało sportowo, ale również – przynajmniej na chwilę – przejęło narrację poza boiskiem.
W mediach społecznościowych ruszył trend inspirowany LeBron James – fani zaczęli publikować przerobione grafiki i materiały, nawiązujące do jego słynnych „comebacków” i motywacyjnej aury.
Akcja szybko rozlała się po platformie X (dawnym Twitterze). Użytkownicy zmieniali zdjęcia profilowe i tworzyli memy sugerujące, że Barcelona jest w stanie odwrócić losy rywalizacji z Atlético. Trend miał być symbolem wiary w drużynę mimo niekorzystnej sytuacji sportowej. Pomysł odbił się szerokim echem – dotarł nawet do samych piłkarzy Barcelony, którzy byli świadomi skali zjawiska i zaangażowania kibiców w sieci. Viral stał się jednym z głównych tematów wokół klubu w dniach poprzedzających i następujących po meczu.
Co z LeBronem?
Na tym jednak historia się nie zakończyła. Po zwycięstwie w dwumeczu to Atletico Madryt jeszcze w inny sposób wykorzystało internetową narrację przeciwko rywalowi. Klub nie tylko wcześniej opublikował prześmiewcze wideo, ale również nawiązał do samego trendu z LeBronem Jamesem.
Piłkarze Atletico po meczu wystąpili w okularach nawiązujących do viralowego stylu znanego z przeróbek z LeBronem. Był to czytelny sygnał – Madrytczycy nie tylko wygrali sportowo, ale też wyśmiali próbę budowania „comebackowej narracji” przez kibiców Barcelony. Liczyli oni na remontadę, a tę narrację propagował także gwiazdor Katalończyków Lamine Yamal.
W efekcie cała sytuacja stała się kolejnym przykładem, jak współczesny futbol przenosi się do internetu. Atletico nie pierwszy raz pokazało, że potrafi błyskawicznie reagować w social mediach – tym razem jednak uderzyło nie tylko w rywala, ale i w jego kibicowski trend, zamieniając go w element własnej celebracji.