Raport specjalny 9 grudnia 2010

Kto podzieli się piłkarskim tortem?

Już niebawem wyjaśni się, kto będzie pokazywał mecze polskie ekstraklasy w najbliższych sezonach. Faworytem jest oczywiście Canal Plus.

\"\"
W Polsce scentralizowana sprzedaż praw telewizyjnych do ekstraklasy zaczęła się piętnaście lat temu. 1. kwietnia 1995 roku, bynajmniej nie w Prima Apirlis, stacja komercyjna Canal Plus (kapitał francuski), przeprowadziła pierwszą transmisję z meczu o mistrzostwo Polski w piłce nożnej pomiędzy Legią Warszawa a GKS Katowice. Pierwszego gola pokazanego przez Canal Plus strzelił już w 2. minucie Radosław Michalski i była to jedyna bramka tego meczu.
Transmisję realizowano używając 11 kamer. Stacja w maju podpisała trzyletni kontrakt z TVP SA, kupując prawa do transmisji 28 meczów polskiej pierwszej ligi. Obowiązującym hasłem stał się wtedy slogan "Piłkę ma Canal Plus"

I tą piłkę miał przez kolejnych 15 lat. A jest wielce prawdopodobne, że będzie miał ją nadal. Wydaje się, że jest wręcz niemożliwe, aby nie wygrał kolejnego przetargu lub nie wziął najlepszego kąska. Ta stacja już przyzwyczaiła nas do tego, że pokazuje mecze polskiej ekstraklasy. Stworzyła profesjonalny zespół komentatorów, którzy na wzór zachodni przedstawiają spotkania, może nie w sposób zawsze fachowy i dociekliwy, ale na pewno na luzie bez szczękościsku i posiadając przyzwoitą wiedzę i przygotowanie merytoryczne.

Mocno wspiera ich cały tabun byłych piłkarzy: Andrzej Iwan, Maciej Terlecki, Krzysztof Przytuła, Kazimierz Węgrzyn, Mirosław Szymkowiak etc. Widać w Canal Plus dobrze płacą, bo dyrektor sportowy ŁKS, Tomasz Wieszczycki nie wahał się i biegał z parasolem podczas meczu Lechia Gdańsk – Widzew Łódź jako lotny reporter stacji.

Canal Plus zawsze w soboty i niedziele prezentuje dwa programy podsumowujące wydarzenia na ligowych stadionach. Polski kibic jest zadowolony z poziomu transmisji i sposobu komentarza. Duża liczba dekoderów zakupionych przez Polaków, była również spowodowana zainteresowaniem futbolem. Gdyby teraz Canal Plus przegrał batalię o ekstraklasę, zwroty dekoderów po wygaśnięciu umowy, byłyby nieuniknione.

Kto się bije i o co?

Rywalami Canal Plus będą telewizje Polsat, Nsport oraz Telewizja Polska. O co będą się bić? Do wzięcia są trzy pakiety meczów transmitowanych "na żywo", kolejka ligowa trwająca od piątku do poniedziałku i stałe godziny rozgrywania spotkań. Ekstraklasa SA, spółka prowadząca rozgrywki najwyższej klasy i mająca prawa do sprzedaży tego pakietu, oferuje go na trzy najbliższe sezony w latach: 2011-2014. Główna różnica pomiędzy obecnym, a poprzednim przetargiem, polega na braku tzw. pakietu głównego nadawcy, który zakładał prawo do transmisji "na żywo" wszystkich spotkań.

Według rzecznik prasowego Ekstraklasy SA – Adriana Skubisa – trzy główne pakiety są skierowane do telewizji płatnych. Największy z nich oferuje cztery mecze, a dwa inne po dwa spotkania w każdej kolejce. Wszystkie mogą trafić do jednej stacji, ale równie dobrze mogą je kupić konkurenci i podzielić się nimi.

Natomiast pakiet czwarty również skierowany do telewizji kodowanej, będzie dotyczył magazynu ligowego ze skrótami wszystkich meczów. Pakiet piąty skierowany jest dla telewizji bezpłatnej o zasięgu ogólnopolskim i obejmuje relację "na żywo" czterech wybranych meczów z całego sezonu, magazyn ze skrótami wszystkich spotkań oraz transmisję meczu o Superpuchar. Jest jeszcze pakiet szósty, który pozwoli na dostęp do krótkich informacji (migawek), czyli tzw. dostęp fleszowy.

Ponieważ każda ligowa kolejka jest rozłożona na cztery dni, magazyn ligowy ze skrótami meczów w stacji ogólnodostępnej, będzie nadawany w poniedziałkowy wieczór, po ostatnim spotkaniu. Jak będzie wyglądał podział spotkań na cztery dni? Jeszcze nie wiadomo.

Nowością w organizacji transmisji będzie fakt, że wszystkie kolejki będą miały stałe godziny rozpoczęcia meczów, które nie będą nakładać się na siebie. – Telewizje otrzymają od nas gotowy produkt, m.in. z identyczną oprawą graficzną, jak to ma miejsce w Bundeslidze czy lidze angielskiej. Wszystkie transmisje będą realizowane w technologii HD i przy użyciu co najmniej 9 bądź 13 kamer, co oznacza podniesienie standardów jakości przekazu – stwierdził Skubis.

Ile będą miały do powiedzenia kluby?

– Zanim zapadną ostateczne decyzje w sprawie podpisania umów, zasięgniemy oczywiście opinii naszych akcjonariuszy, czyli 16 klubów występujących w ekstraklasie. Dopiero, gdy zatwierdzą wybór konkretnych ofert, przystąpimy do finalizacji rozmów i podpisania umów – oznajmił Skubis.

Obecnie prawa do transmisji meczów ligowych należą do stacji Canal Plus, a także – na zasadzie sublicencji – do Orange Sport. W 2008 roku suma trzyletniego kontraktu wyniosła 360 milionów złotych. Czy przedstawiciele klubów zdołają znacznie podnieść swoje żądania i wyśrubować kolejny rekord płatności za prawa do trzyletniej wyłączności dla pretendujących telewizji?

Czy jest podstawa do tego, że polska piłka ma się lepiej i że trzeba za nią płacić większe pieniądze? Na pewno sportowych argumentów użyć będzie trudno. Jedynie gra Lecha Poznań w meczach pucharowych osładza ostatnio miernotę, prezentowaną przez polskie kluby.

Za niektórymi klubami stoi jednak infrastruktura i kibice. Tam, gdzie powstały lub niebawem powstaną nowe stadiony, karta w ręku klubów jest silna. Do tego dochodzą wierni kibice, gromadnie wypełniający stadiony. To wszystko startujący w przetargu muszą wziąć pod uwagę i sięgnąć głębiej do kieszeni.

Jak to wygląda w ojczyźnie futbolu…

W Anglii prawa do transmisji ma kilka stacji kodowanych, które również solidarnie dzielą się wydarzeniami na piłkarskich boiskach. Do kupienia są mecze Premier League, Pucharu Anglii, Pucharu Ligi, Championship, Division One i spotkania w europejskich pucharach, a tych jak wiadomo nie brakuje.

Tymczasem wartość sprzedaży praw za granicę, za pokazywanie angielskiej piłkarskiej Premier League w latach 2010-2013 wyceniane jest obecnie na 1,4 miliarda funtów. To będzie o 100 procent więcej niż kończąca się w tym sezonie umowa z zagranicznymi nadawcami, która przyniosła klubom 625 milionów funtów.

Bardzo mocnym graczem na rynku zakupów praw do Premier League są komercyjni nadawcy z Azji. Angielski futbol cieszy się ogromną popularnością w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Japonii, Korei Południowej, Singapurze, Malezji, Indonezji i w Indiach. Szacuje się, że pozyskane ze sprzedaży praw pozwolą na podniesienie rocznego budżetu klubów z 10 do 23 milionów funtów.

Licząca się firma na rynku praw – Media Company z ZEA – za prawa na Bliski Wschód i Afrykę Północną zapłaci ponad 200 milionów funtów. Koncern kontrolowany przez rodzinę właściciela Manchesteru City, szejka Mansoura, przebił ofertę obecnego właściciela praw Showtime Arabia (zapłacił za nie 80 milionów funtów). W Singapurze komercyjny SingTel, wyda 200 milionów funtów za możliwość pokazywania futbolu z Anglii.

Canal Plus nadal będzie posiadał prawa w Polsce i we Francji. Nowa umowa z Premier League jest szacowana na 60 milionów funtów. W Skandynawii Canal Plus straci prawa na rzecz firmy Medge Consulting, która zapłaciła za nie 115 milionów, oferując je indywidualnym nadawcom w Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji.

…i w Bundeslidze

Jak podaje "Kicker", kwotę przekraczającą miliard euro zapłaciło niemieckie konsorcjum telewizji kablowych za prawa do transmisji meczów pierwszej i drugiej ligi piłkarskiej w tym kraju przez najbliższe trzy lata. Prawami do relacji z meczów podzieliło się z telewizją publiczną, która fragmenty spotkań pokaże w sobotnim programie "Sportschau".

W wyniku tej nowej umowy do kasy prowadzącej rozgrywki spółki (DFL) i klubów wpływać będzie 420 milionów euro, czyli o 120 milionów więcej, niż z tytułu obowiązującego do końca obecnego sezonu kontraktu z kodowaną stacją Premiere.

"Kicker" zamieszcza też ciekawe porównanie kwot obecnych i tych sprzed… 40 lat. Otóż wówczas za prawo do transmisji telewizyjnych z meczów Bundesligi obie stacje telewizji publicznej – ARD i ZDF – zapłaciły 650 tysięcy marek.

Potentaci chcą się cenić wyżej

Niezbyt uczciwa sytuacja panuje na rynku hiszpańskim.Jak podaje opiniotwórcza gazeta sportowa "Marca", aż 47 procent wpływów z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych ze spotkań na Półwyspie Iberyjskim trafia do dwóch klubów: FC Barcelony i Realu Madryt. To daje kwotę 120 milionów euro rocznie! Władze ligi chcą koniecznie zmienić te proporcje i podzielić pieniądze równo pomiędzy wszystkie 20 zespołów.

Jednak mimo, że Barcelona jest bardzo faworyzowana, jej prezes czuje się pokrzywdzony! Chciałby dostawać więcej, co argumentuje koniecznością rywalizowania z klubami zagranicznymi, które według niego zarabiają więcej niż Duma Katalonii.

Natomiast we Włoszech, gdzie międzynarodowa firma MP&Silva kupiła za 181,5 mln euro prawa do transmisji telewizyjnych z meczów włoskiej Serie A (w sezonach 2010/2011 i 2011/2012), okoniem stanęły SSC Napoli i Juventus.

Według prezydenta Napoli – Aurelio de Laurentiisa – prawa za pokazywanie meczów zespołu Napoli są warte dużo więcej. Jego zdanie podziela prezes Juventusu Turyn. Oba kluby jednak już od dłuższego czasu nie odniosły sukcesu nie tylko na arenie międzynarodowej, ale nawet w Serie A.

W Argentynie za prawa zapłaci skarb państwa?

Wysoko ceniona na całym świecie argentyńska liga Apertura prawdopodobnie będzie w przyszłości finansowana w większości ze źródeł państwowych. Przygotowano już stosowne porozumienie, które oczekuje tylko na złożenie podpisów przez prezydent kraju Kristinę Kirchner i prezesa Argentyńskiego Związku Piłki Nożnej (AFA) Julio Grondonę. Futbol w Argentynie jest zdecydowanie sportem numer jeden, wyprzedzając znacznie koszykówkę i rugby.

Zgodnie z projektem nowej umowy rząd ma przeznaczać rocznie na prawa do transmisji telewizyjnych 155 milionów dolarów. A przebieg rozgrywek pierwszoligowych pokaże telewizja państwowa Canal 7.