„Świat pozna Wisłę Kraków” – Peter Moore o jubileuszowym meczu z Wrexham AFC
Podczas konferencji prasowej w Krakowie Peter Moore, udziałowiec Wisły Kraków i były szef Liverpool FC, zapowiedział mecz jubileuszowy z Wrexham AFC. Spotkanie, które odbędzie się 11 lipca, ma uświetnić 120-lecie klubu i podkreślić wspólne doświadczenia obu drużyn.
Wisła Kraków świętuje 120-lecie. Z tej okazji 11 lipca 2026 roku na Synerise Arena zagra z Wrexham AFC – trzecim najstarszym klubem świata i najstarszym w Walii. Spotkanie będzie nie tylko rocznicą, ale też symbolicznym połączeniem dwóch klubów, które przetrwały dzięki swoim kibicom i dziś szukają miejsca w globalnym futbolu.
Oba kluby łączy historia upadku i odbudowy. Wrexham kilkanaście lat temu był bliski bankructwa. Klub uratowali kibice, a później przejęli aktorzy Ryan Reynolds i Rob McElhenney. Serial „Welcome to Wrexham” pokazał światu, że lokalny klub z północnej Walii może stać się globalną marką.
Wisła w 2019 roku znalazła się w podobnej sytuacji. Klub z Krakowa przetrwał dzięki kibicom, którzy w rekordowej kampanii crowdfundingowej zebrali środki na jego uratowanie.
– Jarosław (Królewski) i ja długo rozmawialiśmy o tym, jak uczcić 120-lecie. Wtedy pomyślałem o Wrexham. Dwa kluby, które przeszły przez kryzys i wyszły z niego silniejsze. W obu przypadkach to kibice uratowali drużyny. To wspólny mianownik, który sprawił, że ten mecz ma sens – mówi Peter Moore, udziałowiec Wisły Kraków, były prezes Liverpool FC i były szef EA Sports.
Peter Moore: od Wrexham do Krakowa
Dla Moora to coś więcej niż biznesowa współpraca. To osobista historia. – Dorastałem w Wrexham. Grałem tam jako chłopak, razem z Mickeyem Thomasem, który też jest dziś ambasadorem tego meczu. Nie widzieliśmy się od 54 lat, aż do tego dnia. Dla mnie to wyjątkowy moment – opowiada.
– W latach 60. chodziłem do szkoły z dziećmi polskich weteranów. W Wrexham działał szpital dla polskich żołnierzy, którzy po wojnie nie mogli wrócić do kraju. Do dziś istnieje tam silna polska społeczność. Kiedy wracam do rodzinnego miasta, wciąż spotykam ludzi o polskich nazwiskach. To naturalne, że Wrexham i Kraków znalazły wspólny język – dodaje.
Moore zauważa też inne podobieństwa. – Wrexham to miasto górnicze, Kraków ma swoje kopalnie soli. I w obu miejscach futbol jest częścią lokalnej tożsamości. To coś, co spaja ludzi niezależnie od czasu i miejsca – mówi.
„To nie będzie zwykły sparing”
Choć spotkanie z Wrexham ma charakter jubileuszowy, Moore podkreśla, że sportowo nikt nie zamierza odpuszczać. – Nazywamy to spotkanie towarzyskim, ale piłkarze traktują je jak test. Dla Wisły może to być początek przygotowań do Ekstraklasy. Dla Wrexham – przygotowanie do sezonu w Premiership. Każdy walczy o miejsce w składzie. Emocji nie zabraknie – mówi.
– Widziałem ostatni mecz Wrexham z QPR. W 90. minucie przegrywali 1:2, mieli czerwone kartki, a mimo to strzelili dwa gole w doliczonym czasie. To klub, który gra do końca. Takie podejście idealnie pasuje do Wisły – dodaje.
Globalna szansa dla Wisły
Moore od lat mieszka w Kalifornii. Widzi, jak globalny futbol postrzega Wrexham – i jak Wisła może na tym zyskać. – W Stanach wszyscy znają Wrexham. To dla mnie nadal zaskakujące, ale tak jest. Dzięki temu meczowi świat pozna też Wisłę Kraków. To świetna okazja, by pokazać klub, miasto i historię.
– Już pracujemy z Jarosławem nad transmisjami. Chcemy, żeby mecz zobaczyli kibice na całym świecie. W lecie są bezpośrednie loty z Liverpoolu i Manchesteru do Krakowa, więc spodziewam się tysięcy walijskich fanów. Kraków jest piękny, piwo tanie, a atmosfera wyjątkowa – uśmiecha się Moore.
Moore od miesięcy śledzi rozgrywki Fortuna 1. Ligi i Ekstraklasy. – Oglądam każdy mecz Wisły. Mam VPN i TVP Sport, więc widzę, jak grają inne drużyny. Liga jest wyrównana. W Anglii w radiu TalkSport mówili o tym, że między pierwszym a ostatnim zespołem Ekstraklasy jest tylko jedenaście punktów różnicy. To pokazuje konkurencję i jakość – mówi.
Jego zdaniem polska piłka ma potencjał, ale brakuje jej ekspozycji. – Mecze są dobre, ale wciąż brakuje polskich klubów w Lidze Mistrzów. Gdy Liverpool grał z Realem Madryt, Anderlechtem czy Hajdukiem Split, te kluby stawały się znane na całym świecie. Polska potrzebuje tego samego. Bez regularnej gry w Europie nie przyciągnie dużych sponsorów – tłumaczy.
– Wrexham ma umowy z TikTokiem, United Airlines i Expedią. W Polsce też powinniśmy myśleć o globalnych markach. To wymaga odwagi i lepszej prezentacji ligi – dodaje.
Akademia i liderzy
Moore często wraca do tematu szkolenia młodzieży i przywództwa. – W Liverpoolu widziałem, jak ważne są akademie. Trent Alexander-Arnold był w klubie od szóstego roku życia. To buduje tożsamość. Polskie kluby też powinny inwestować w wychowanków. Kto będzie następnym Lewandowskim? – pyta.
– W każdej drużynie potrzebni są liderzy. W Wiśle takim zawodnikiem jest Ángel Rodado. Od pierwszego spotkania zrobił na mnie ogromne wrażenie. Bierze odpowiedzialność, motywuje, nie chowa się, gdy drużyna przegrywa. Każdy klub potrzebuje swojego Jordana Hendersona. Rodado ma w sobie tę mentalność – podkreśla.
„Futbol musi być dla wszystkich”
Dla Moora futbol to więcej niż sport. – Byłem na spotkaniu z kibicami w Galerii Bronowice. Było trzy tysiące osób, w tym mnóstwo dzieci. Piłkarze podpisywali koszulki i szaliki przez godziny. To właśnie o to chodzi w futbolu. Ma łączyć ludzi, być bezpieczny, rodzinny i dostępny dla wszystkich – mówi.
– Widziałem mroczne czasy angielskiego futbolu, kiedy strach było iść na stadion. Dziś musimy pilnować, by piłka była inkluzywna. To nasza odpowiedzialność – dodaje.
Mecz Wisły z Wrexham to coś więcej niż święto. To spotkanie dwóch klubów, które przetrwały dzięki ludziom. Dwóch miast, które mają podobną historię.
– Moim marzeniem jest, by Wisła wróciła do europejskich pucharów. Nieważne, czy to będzie Conference League, czy Liga Europy. Chodzi o to, by znów stać się częścią europejskiej sceny. Wisła ma historię, kibiców i potencjał. Trzeba to tylko dobrze wykorzystać – mówi Moore.
Więcej Marketing
Muzeum Barcelony znów przyciąga tłumy. Powrót na Camp Nou kluczem do sukcesu
Muzeum Barcelony ponownie przekroczyło symboliczną granicę miliona odwiedzających w skali roku, co stanowi wyraźny sygnał odbudowy po trudnym okresie pandemii i trwającej przebudowy stadionu. W 2025 roku z Barça Immersive Tour skorzystało ponad 1,05 mln osób, co oznacza wzrost o około 35% w porównaniu z rokiem poprzednim.