54 lata oczekiwania i wielkie święto. Tak Górnik Zabrze „opakował” zdobycie Pucharu Polski
Ponad pół wieku temu Górnik Zabrze sięgnął po triumf w Pucharze Polski. Sobotnie zwycięstwo w finale rozgrywek nad Rakowem Częstochowa może stać się motorem napędowym dla zasłużonego klubu. Na razie trzeba przyznać, że "Trójkolorowi" umiejętnie konsumują sukces, na który czekali wiele lat.
Na boisku zabrzanie wygrali w przekonującym stylu. Wynik 2:0 w pełni oddaje przewagę, jaką podopieczni Michala Gasparika mieli nad ekipą z Częstochowy. Po końcowym gwizdku sędziego Jarosława Przybyła rozpoczęło się huczne świętowanie.
#ZNOWUJESTNASZ
Przy okazji sięgania po najwyższe laury kluby regularnie tworzą hashtagi, które można utożsamiać z sukcesem. Górnik postawił na hasło #ZNOWUJESTNASZ. Przypomnijmy, że w sobotę zabrzanie okazali się najlepsi w Pucharze Polski po raz siódmy w swojej bogatej historii. Dodajmy, że swego czasu potrafili wygrać aż pięć edycji z rzędu. Miało to miejsce w latach 1968-1972.
Tym samym hashtag nawiązuje do osiągnięć sprzed lat. Do tego pozwala kibicom na komentowanie osiągnięcia w mediach społecznościowych pod spójnym hasłem. Warto wspomnieć, iż mecz Górnik promował hasłem #ZNOWUBĘDZIENASZ. Słowo się rzekło.
Ogromna aktywność
Skoro wspomnieliśmy o hashtagu, to nie sposób nie wspomnieć o wielkiej pracy włożonej w social media. Posty zapowiadające finał były publikowane przez kilka dni z dużą intensywnością. Od materiałów promocyjnych z udziałem piłkarzy, po mapę i harmonogram dotyczących wydarzeń na PGE Narodowym.
Mecz niemal od początku układał się pomyślnie dla zabrzan, zatem klub mógł sposobić się do świętowania. Kiedy wybrzmiał końcowy gwizdek, rozpoczęło się świętowanie, a także wzmożona aktywność Górnika w mediach społecznościowych. Na samym Instagramie pojawiło się łącznie aż 66 wpisów poświęconych zwycięstwu w STS Pucharze Polski (stan na 4 maja). Część z nich została opublikowana bezpośrednio przez klub, a inne przez Collabs.
Nie zabrakło zdjęć i rolek, na których uwieczniono radość ludzi związanych z Górnikiem. Posty na wszystkich platformach zebrały tysiące reakcji.
Obecność legendy
Aury sukcesowi Górnika dodał fakt, iż na PGE Narodowym pojawił się Stanisław Oślizło, a zatem legenda „Trójkolorowych”. 88-latek był zawodnikiem zabrzańskiego zespołu, kiedy ten regularnie sięgał po Puchar Polski, a do tego występował w europejskich pucharach.
Pan Stanisław jest świetnej formie jak na swój wiek. Podczas ceremonii wręczenia medali uniósł nawet puchar wraz z obecnymi kapitanami Górnika Erikiem Janzą i Lukasem Podolskim.
Rozłożone świętowanie
Warto podkreślić, iż Górnik nie świętował sukcesu jedynie w Warszawie. Po fecie na PGE Narodowym celebra przeniosła się do Zabrza. Na swoim stadionie piłkarze świętowali triumf wraz z tłumnie zgromadzonymi kibicami. Ponownie towarzyszył im Stanisław Oślizło.
Taki gest umacnia lokalną społeczność i buduje przywiązanie do klubu.
Sukces Podolskiego
130-krotny reprezentant Niemiec i mistrz świata z 2014 roku przez wiele lat bogatej kariery deklarował, iż chciałby w jej końcówce przywdziać barwy „Trójkolorowych”. W 2021 roku spełnił marzenie i zasilił szeregi klubu, któremu kibicował od dziecka.
Urodzony w Gliwicach zawodnik przez ostatnie cztery lata pomagał drużynie nie tylko na boisku. „Poldi” angażuje się również w kwestie organizacyjne wokół klubu. Sobotnie zwycięstwo na PGE Narodowym jest również wielkim sukcesem dla niego samego.
***
Perspektywy przed Górnikiem są obiecujące. Latem zabrzanie przystąpią do rywalizacji w europejskich pucharach. Do tego piłkarze trenera Gasparika wciąż mają szanse na mistrzostwo Polski. Choć wyraźnym faworytem jest Lech, to niewykluczone, że ekipa z Górnego Śląska będzie miała jeszcze jedną okazję do świętowania.
Mateusz Tudek
Więcej Kluby
Michał Siejak: wokół prywatnej Korony jest inny klimat, niż gdy była miejska [WYWIAD]
Michał Siejak przed laty pracował w Koronie Kielce jako twórca klubowej telewizji i członek biura prasowego, gdy klub długo był własnością miasta. W tym sezonie wrócił, by objąć funkcję dyrektora marketingu. Żółto-czerwoni są już jednak własnością biznesmena Łukasza Maciejczyka, a w rozmowie dla SportMarketing.pl Siejak porównuje pracę w stolicy Świętokrzyskiego…