20.05.2026 08:00

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #29. Co kariery Gładysza, Bilińskiego, Kucharczyka i Sztuki mówią o finansowaniu i sponsoringu sportowym?

Polski motorsport juniorski przeżywa dziś najlepszy okres od wielu lat. Maciej Gładysz, Roman Biliński, Tymek Kucharczyk i Kacper Sztuka rywalizują w najważniejszych międzynarodowych seriach juniorskich. Maciej Gładysz debiutuje w FIA Formula 3 w barwach ART Grand Prix po wygraniu Eurocup-3 Spanish Winter Championship i wcześniejszych sukcesach w Formule 4 w Hiszpanii, Roman Biliński startuje już w FIA Formula 2 w barwach DAMS Lucas Oil, Tymek Kucharczyk rozwija się w amerykańskim systemie Indy NXT, natomiast Kacper Sztuka w sezonie 2026 ściga się w Eurocup-3 po wcześniejszych startach w FIA Formula 3 w 2024 roku i zdobyciu w Eurocup-3 tytułu drugiego wicemistrza tej serii w 2025 roku.

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #29. Co kariery Gładysza, Bilińskiego, Kucharczyka i Sztuki mówią o finansowaniu i sponsoringu sportowym?

Jeszcze kilka lat temu obecność kilku polskich kierowców jednocześnie na tak wysokim poziomie wydawała się praktycznie nierealna. Dziś polscy zawodnicy coraz częściej funkcjonują w międzynarodowym środowisku motorsportowym i stają się częścią globalnego rynku sportowo-biznesowego.

Motorsport jest dziś projektem biznesowym

Za wynikami sportowymi kryje się jednak znacznie szersza historia. Kariery tych zawodników pokazują nie tylko poziom sportowy polskich kierowców, ale również problemy związane z finansowaniem, infrastrukturą, sponsoringiem oraz brakiem systemowego modelu rozwoju motorsportu w Polsce.

Motorsport pozostaje jedną z najdroższych dyscyplin sportu na świecie. Już profesjonalny karting wymaga budżetów liczonych w setkach tysięcy złotych rocznie. Prawdziwe koszty pojawiają się jednak na poziomie bolidów jednomiejscowych. Sezon w hiszpańskiej lub włoskiej Formule 4 kosztuje dziś około 300–500 tysięcy euro, Formula Regional często przekracza milion euro rocznie, natomiast pełny sezon FIA Formula 3 może kosztować nawet 1,5–2 miliony euro. FIA Formula 2 to już budżety przekraczające często 2,5–3 miliony euro za sezon, szczególnie w czołowych zespołach.

To sprawia, że współczesna kariera kierowcy wyścigowego coraz bardziej przypomina startup technologiczny. Sam talent przestaje wystarczać. Potrzebne są wieloletnie budżety, profesjonalne zarządzanie karierą, partnerzy biznesowi, rozwój marki osobistej oraz dostęp do międzynarodowego środowiska motorsportowego.

Cztery kariery, cztery różne strategie rozwoju

Bardzo dobrze pokazuje to przypadek Kacpra Sztuki. Dominacja we włoskiej Formule 4 i wejście do Red Bull Junior Team pozwoliły mu szybko awansować do FIA Formula 3. Po zakończeniu współpracy z Red Bullem w połowie sezonu 2024 Sztuka kontynuował starty dzięki prywatnym sponsorom. W 2025 roku wrócił do Eurocup-3, zdobywając tytuł drugiego wicemistrza serii, jednak brak budżetu uniemożliwił awans do FIA Formula 2. Jego historia pokazuje, jak trudny i kosztowny jest dziś przeskok pomiędzy kategoriami juniorskimi.

Znacznie bardziej systemową ścieżkę obrał Roman Biliński. Brytyjska F4, GB3, Formula Regional European Championship, FIA Formula 3 i wreszcie FIA Formula 2 pokazują model długoterminowego budowania kariery. Biliński został jednocześnie pierwszym Polakiem w historii nowoczesnej FIA Formula 2 – bezpośredniego zaplecza Formuły 1.

Ciekawą decyzję strategiczną podjął również Tymek Kucharczyk. Po sukcesach w Europie przeszedł do amerykańskiego systemu IndyCar poprzez Indy NXT, zostając pierwszym Polakiem w historii tej serii. Już w maju 2026 roku odniósł historyczne zwycięstwo na Indianapolis Motor Speedway, pokazując potencjał amerykańskiej ścieżki rozwoju dla europejskich kierowców.

Nowoczesne podejście reprezentuje natomiast najmłodszy, 18-letni Maciej Gładysz, który od awansu z kartingu do wyścigów bolidów jednomiejscowych co roku z sukcesami przechodzi do wyższej kategorii. Drugi wicemistrz Hiszpanii Formuły 4 z 2024 roku i mistrz Eurocup-3 Spanish Winter Championship 2025, w 2026 roku dołączył do FIA Formula 3 w barwach ART Grand Prix – jednej z najbardziej utytułowanych ekip juniorskich świata. Jak podkreśla Maciej:

Awans do FIA F3 na sezon 2026, a także wybór zespołu ART Grand Prix, były bardzo dobrymi decyzjami. Choć to był mój debiut, w nowej serii, na nowym torze i w nowym samochodzie, to jednak przez cały weekend byłem konkurencyjny i walczyłem w czołówce – mówił dla SportMarketing.pl.

Wypowiedź Gładysza dobrze pokazuje, że współczesny awans sportowy oznacza dziś nie tylko wejście do wyższej kategorii wyścigowej, ale również do bardziej profesjonalnego środowiska technologicznego, medialnego i biznesowego.

Polska ma więcej kierowców niż kiedykolwiek wcześniej

Co ważne, polski motorsport juniorski nie opiera się dziś wyłącznie na kilku najbardziej rozpoznawalnych nazwiskach. W sezonie 2026 w europejskich seriach juniorskich regularnie pojawiają się również inni polscy kierowcy rozwijający się w Formule 4, Formula Regional, seriach zimowych oraz kategoriach GT i endurance. Wśród nich znajdują się między innymi Jan Przyrowski, Cezary Bień, Aleksander Ruta, Borys Lyżeń, Kacper Nadolski, Kacper Rajpold, Wiktor Dobrzański, Piotr Wiśnicki, Mateusz Kaprzyk, Karol Pasiewicz czy Piotr Orcholski.

I prawdopodobnie nie są to jeszcze wszystkie nazwiska, ponieważ liczba młodych polskich kierowców pojawiających się w międzynarodowych seriach juniorskich rośnie praktycznie z sezonu na sezon.

To pokazuje, że w Polsce pojawia się coraz większa grupa rodzin oraz partnerów biznesowych gotowych inwestować ogromne środki w rozwój młodych zawodników. Jednocześnie bardzo dobrze obrazuje to skalę finansowych barier wejścia do profesjonalnego motorsportu. Już jeden sezon w Formule 4 oznacza dziś budżet rzędu 300–500 tysięcy euro, Formula Regional często przekracza milion euro rocznie, a FIA Formula 3 może kosztować nawet 1,5–2 miliony euro za sezon. W praktyce rozwój jednego kierowcy do poziomu FIA Formula 2 lub Indy NXT wymaga wieloletnich inwestycji liczonych często w dziesiątkach milionów złotych.

Największy problem? Brak systemu i infrastruktury

Największym problemem polskiego motorsportu nie jest dziś brak talentów. Polska prawdopodobnie nigdy wcześniej nie miała jednocześnie tylu kierowców na wysokim poziomie juniorskim. Problemem pozostaje jednak brak systemowego modelu rozwoju oraz bardzo ograniczona infrastruktura.

Tor Poznań pozostaje jedynym pełnowymiarowym torem wyścigowym w kraju. Dla porównania Wielka Brytania, Włochy czy Hiszpania posiadają całe ekosystemy torów, zespołów, symulatorów, akademii juniorskich i firm technologicznych współpracujących z motorsportem. Młodzi kierowcy mogą tam regularnie trenować praktycznie przez cały rok i rozwijać się w profesjonalnym środowisku od kartingu aż po serie juniorskie FIA.

W Polsce nadal brakuje rozbudowanego systemu akademii motorsportowych, programów dual career oraz profesjonalnych struktur wspierających rozwój młodych kierowców. Pojawiają się jednak pierwsze inicjatywy próbujące łączyć motorsport z edukacją techniczną i biznesową. Przykładem jest kierunek Motorsport uruchomiony przez Uczelnię Techniczno-Handlową im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie, będący jednym z pierwszych w Polsce programów studiów w pełni skoncentrowanych na inżynierii sportów motorowych, analizie danych, aerodynamice, tuningu i technologii wyścigowej. To pokazuje, że również polskie uczelnie zaczynają dostrzegać potencjał motorsportu jako nowoczesnej branży technologicznej i biznesowej.

Mimo takich inicjatyw polski system nadal pozostaje jednak bardzo ograniczony w porównaniu z Wielką Brytanią, Włochami czy Hiszpanią, gdzie motorsport od lat funkcjonuje jako część całego ekosystemu edukacyjnego, technologicznego i przemysłowego. W praktyce oznacza to, że wielu polskich zawodników nadal buduje swoje kariery bardziej dzięki prywatnej determinacji rodzin i sponsorów niż systemowemu wsparciu państwa, federacji czy rozbudowanego zaplecza infrastrukturalno-edukacyjnego.

Sponsoring motorsportowy zmienia się szybciej niż sport

Jednocześnie motorsport staje się dziś jednym z najbardziej nowoczesnych produktów sponsoringowych w sporcie. Sponsor nie kupuje już wyłącznie logotypu na kombinezonie, ale również dostęp do społeczności, emocji, storytellingu i relacji biznesowych. Dlatego w motorsporcie rośnie znaczenie firm technologicznych, fintechów czy marek premium.

Dobrze pokazuje to perspektywa Macieja Gładysza. Kierowca podkreśla, że jego kariera od początku opierała się nie tylko na sporcie, ale również na relacjach budowanych z rodziną, sponsorami i partnerami biznesowymi. Ważną rolę odgrywają także media społecznościowe, które pozwalają mu pokazywać kulisy życia kierowcy wyścigowego i utrzymywać kontakt z kibicami.

Jak sam mówi: „Przede wszystkim autentyczność i profesjonalizm. Bardzo mi zależy, aby Maciek, którego kibice widzą w telewizji, podczas eventów sponsorów czy w mediach społecznościowych, był tym Maćkiem, którym jestem naprawdę na co dzień, dlatego stawiam na autentyczność. (…) Do motorsportu podchodzę bardzo profesjonalnie, zarówno na torze, jak i poza nim, dlatego zawsze staram się, aby wszystko, co robię było jak okrążenie kwalifikacyjne jechane po rekord okrążenia.”

Współczesny kierowca staje się więc nie tylko sportowcem, ale również projektem medialnym i biznesowym, w którym coraz większe znaczenie mają media społecznościowe, content oraz relacje z partnerami poza samym sportem.

Polska zaczyna budować nowy model motorsportu

Kariery Kacpra Sztuki, Romana Bilińskiego, Tymka Kucharczyka i Macieja Gładysza pokazują coś znacznie ważniejszego niż tylko indywidualne sukcesy sportowe. Pokazują, że polski motorsport juniorski zaczyna funkcjonować w globalnym modelu sportowo-biznesowym.

Każdy z tych kierowców reprezentuje trochę inną drogę. Sztuka pokazuje, jak trudny finansowo jest przeskok między seriami juniorskimi. Biliński jest przykładem cierpliwie budowanej kariery prowadzącej do FIA Formula 2. Kucharczyk pokazuje potencjał amerykańskiej ścieżki przez Indy NXT. Gładysz natomiast bardzo mocno symbolizuje nowoczesny model kierowcy, który łączy rozwój sportowy, profesjonalne zaplecze zespołu, relacje ze sponsorami, media społecznościowe i autentyczne budowanie marki osobistej.

Być może właśnie dziś buduje się pierwsze pokolenie polskich kierowców rozwijanych nie tylko jako sportowcy, ale również jako nowoczesne projekty biznesowe, medialne i technologiczne. Jeżeli za rozwojem talentów pójdzie również rozwój infrastruktury, profesjonalnych akademii oraz nowoczesnego sponsoringu, polski motorsport może w ciągu najbliższych lat wejść na poziom, który jeszcze dekadę temu wydawał się całkowicie nieosiągalny.

Udostępnij
Łukasz Strzelecki

Łukasz Strzelecki