Polskie kajakarstwo rośnie w siłę. „Możemy śmiało powiedzieć, że rozwija się bardzo równomiernie”
Polskie kajakarstwo od lat należy do najbardziej utytułowanych dyscyplin olimpijskich w kraju. Regularne sukcesy na igrzyskach, mistrzostwach świata czy Europy sprawiają, że reprezentanci Polski pozostają ważną częścią światowej czołówki. Coraz wyraźniej widać też rozwój samej dyscypliny nad Wisłą. Zarówno pod względem liczby zawodników, jak i popularności wśród dzieci i młodzieży.
Polski Związek Kajakowy dysponuje dokładnymi danymi dotyczącymi liczby aktywnych zawodników dzięki elektronicznemu systemowi licencji. Jak podkreśla w rozmowie dla SportMarketing.pl prezes PZKaj, Grzegorz Kotowicz, zainteresowanie kajakarstwem systematycznie rośnie.
– Dysponujemy danymi z racji prowadzenia elektronicznego systemu licencji. W 2025 roku mieliśmy 2650 ważnych licencji w sześciu kategoriach wiekowych – od dzieci, przez młodzików, juniorów młodszych, juniorów, młodzieżowców aż do seniorów i mastersów. Trzeba jednak podkreślić, że jest bardzo wiele dzieci, które zaczynają swoją przygodę z kajakarstwem i nie są jeszcze zarejestrowani w naszych systemach. Tu dodajmy też turystykę kajakową, bo przecież kilka milionów ludzi każdego roku wsiada przynajmniej raz do kajaka – mówi Grzegorz Kotowicz.
Rozwój na różnych polach
Wzrost liczby zawodników widoczny jest praktycznie we wszystkich grupach wiekowych. Szczególnie mocno rozwija się rywalizacja młodzieżowa, która pozostaje fundamentem przyszłych sukcesów reprezentacji Polski.
– Można powiedzieć, że ta liczba zarejestrowanych zawodników rośnie z roku na rok. W 2024 roku było to 2490 ważnych licencji, a rok wcześniej 2311. Najliczniejszą grupą są młodzicy, których mamy zarejestrowanych 1088, a w ciągu ostatnich dwóch lat ich liczba wzrosła o około dziesięć procent. Wzrosty notujemy we wszystkich kategoriach wiekowych, więc myślę, że możemy śmiało powiedzieć, że pod tym względem kajakarstwo rozwija się bardzo równomiernie – podkreśla prezes Polskiego Związku Kajakowego.
Zagłębie kajakarstwa
Najmocniejszym regionem kajakarskim w Polsce pozostaje Wielkopolska. To właśnie tam funkcjonuje najwięcej klubów i zawodników. Gdzie jeszcze znajdują się silne ośrodki?
– Tutaj też możemy działać na danych związanych w liczbą aktywnych licencji. Najwięcej zawodników, ponad pół tysiąca, mamy w Wielkopolsce, a kolejne miejsca zajmują Kujawsko-Pomorskie z liczbą bliską czterystu i Małopolska, która ma prawie trzysta osób trenujących kajakarstwo. Wiadomo, że nieprzypadkowo te akurat regiony są najmocniejsze, bo jest tu najlepsza infrastruktura i wieloletnie tradycje – zaznacza Kotowicz.
Strategiczne partnerstwo
Dużą rolę w rozwoju polskiego kajakarstwa odgrywa także współpraca z Totalizatorem Sportowym i marką LOTTO, która od lat wspiera polski sport.
– Oczywiście to znaczenie jest bardzo duże i nie sposób tego przecenić. Współpraca z marką LOTTO to nie tylko przekazywane na rozwój całego naszego sportu środki finansowe, ale także stabilizacja i pewność działań naszego sponsora. Tę współpracę można spokojnie nazwać wieloletnią i mam nadzieję, że obie strony są z niej zadowolone. My mamy możliwość wspierania zawodników w różnych kategoriach wiekowych, a Totalizator Sportowy z pewnością czuje dumę związaną z sukcesami polskich reprezentantów i jednocześnie umacnia swój wizerunek jako firmy ściśle związanej ze sportem – tłumaczy prezes PZKaj.
Określenie priorytetów
Polski Związek Kajakowy stara się jednocześnie łączyć dwa cele: walkę o olimpijskie medale oraz rozwój masowości dyscypliny. Zdaniem Kotowicza jedno nie może istnieć bez drugiego.
– Na to pytanie nie da się odpowiedzieć wybierając odpowiedź „a” lub „b”. Zarówno praca z kadrą narodową i walka o olimpijskie medale, jak i mozolna praca związana ze masowością naszego sportu są bardzo ważne, ale także połączone. Nie da się wychować mistrzów olimpijskich, jeśli nie ma odpowiedniej grupy z której wybiera się największe talenty.
Możemy szczycić się tym, że od wielu lat, najdłużej spośród wszystkich polskich związków sportowych, przywozimy medale z igrzysk olimpijskich. Ale nie możemy powiedzieć, że naszym powodem do dumy nie jest masowość kajakarstwa. Jak najbardziej jest i nie ustajemy w staraniach, żeby zarówno sport masowy, jak i sukcesy rywalizacji międzynarodowej zwiększać – mówi Grzegorz Kotowicz.
Wiele jeszcze jest do zrobienia
Jednym z największych problemów pozostaje infrastruktura. Polska wciąż dysponuje niewielką liczbą nowoczesnych torów, szczególnie do slalomu kajakowego.
– Wyzwań jest oczywiście sporo, ale radzimy sobie. Może z grupy tych wyzwań wyrzuciłbym kadrę trenerską, bo na brak zdolnych i pracowitych trenerów na pewno nie możemy narzekać. Jesteśmy, jako polskie kajakarstwo, pod tym względem cenieni w świecie, a nasi trenerzy pracują przecież także z zawodnikami z innych państw.
Finansowo zawsze może być lepiej, bo zawsze możemy polepszać choćby warunki przygotowań czy zwiększać zakupy nowego sprzętu, ale nie narzekamy. Pewnie największym problemem jest infrastruktura, bo mamy na mapie wiele województw, które z pewnością mogłoby być bardziej „kajakarskie:”, gdyby dysponowały torami do uprawiania slalomu czy sprintu. Proszę zwrócić uwagę, że mamy w Polsce jeden sztuczny tor do slalomu, który mieści się w Krakowie, w tej chwili rozpoczęła się budowa drugiego w Nowym Sączu, czyli rodzinnym mieście Klaudii Zwolińskiej, a choćby we Francji takich torów jest kilkadziesiąt. Tu na pewno mamy pole do poprawy – wyjaśnia nasz rozmówca.
Znacząca pozycja w globalnym wymiarze
Mimo tych wyzwań Polska pozostaje liczącą się siłą w światowym kajakarstwie. Potwierdzają to regularne sukcesy reprezentantów kraju na najważniejszych imprezach międzynarodowych.
– Tu trzeba popatrzeć na wyniki międzynarodowych zmagań, a te mocno nas bronią, bo zdobywamy medale właściwie na wszystkich zawodach, czy to mistrzostwach Europy i świata, Pucharach Świata itd. Sportowo na pewno jesteśmy w czołówce, może nie ścisłej, ale na pewno liczymy się w rywalizacji. Jeśli chodzi o turystykę kajakową, którą przecież także zajmuje się Polski Związek Kajakowy, to też mamy powody do zadowolenia. Powiedziałbym zatem, że jesteśmy narodem, który na pewno lubi pływać kajakiem i mamy kadrę narodową, która liczy się w międzynarodowej rywalizacji – podkreśla prezes PZKaj.
Co generuje zainteresowanie?
Ogromne znaczenie dla popularyzacji dyscypliny mają również sukcesy największych gwiazd polskiego kajakarstwa. Szczególnie mocno widoczne jest to po osiągnięciach Klaudii Zwolińskiej i Anny Puławskiej.
– To bez wątpienia znaczący udział. Proszę zauważyć, że Klaudia Zwolińska, która jest medalistką olimpijską, a w ubiegłym roku wywalczyła trzy medale na jednych mistrzostwach świata, wygrała także najbardziej renomowany plebiscyt na sportowca roku 2025 w Polsce. Dzięki sukcesom Klaudii o slalomie kajakowym usłyszały miliony Polaków. Czy to przełoży się np. na większą liczbę dzieci zainteresowanych uprawianiem tego sportu? Nie mam wątpliwości, że tak. To samo widzimy w kajakowym sprincie. Młodzież musi mieć wzorce do naśladowania, żeby próbować im dorównać. Dlatego obecność utytułowanych gwiazd w kadrze jest nie do przecenienia – podsumowuje Grzegorz Kotowicz.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Artykuły
Koszykówka, sztuka i historia w sercu Warszawy
Zabytkowe wnętrza Pałacu Kultury i Nauki stały się miejscem wyjątkowego projektu promującego nadchodzące mistrzostwa świata w koszykówce 3×3. W niezwykłej sesji zdjęciowej udział wzięli reprezentanci Polski – Przemysław Zamojski oraz Aleksandra Zięmborska.