Damian Deja z WK DZIK: „Musimy odpowiednio obsługiwać nasz wzrost”
Damian Deja, dyrektor operacyjny WK DZIK, w rozmowie z naszym portalem dzieli się najnowszymi przemyśleniami na temat swojej marki. – To, na czym musimy się skupiać i w czym jesteśmy gorsi, to na pewno nie kreatywność. Musimy nadrabiać operacyjnie i odpowiednio obsługiwać nasz wzrost – uważa.
Gdy ostatnio rozmawialiśmy jesienią, Deja podkreślał, że firma planuje powrócić do korzeni i zwiększyć nacisk między innymi na sprzedaż suplementów. Czy tej kwestii udało się już nadać odpowiednie tory? – Jeszcze nie, ale w zasadzie transport suplementów, nowych smaków białek czy kreatyn jest już w drodze. To coś, co wydarzy się jeszcze w tym roku – kwituje nasz rozmówca.
I podsumowuje: – Rok 2025 był kolejnym, w którym udało się zanotować wzrost o 70% rok do roku. W tym roku chcemy również zachować tę dynamikę więc dużo się dzieje w pracy operacyjnej. Pomysły przychodzą rykoszetem. Sam już nie wiem, co jest wybitnym pomysłem, a co po prostu zwykłym, bo my tym żyjemy na co dzień i staramy się wykorzystywać szanse.
– Wszystkie nasze produkty są ze sobą połączone, jeżeli chodzi o branding. Łatwo zauważyć, że DZIK to DZIK. Każdy kolejny miesiąc to dążenie do poszerzania świadomości odbiorców naszych produktów. Rośnie także dystrybucja każdej kategorii. Wiadomo, że energetyk jako frontman jest wszędzie, ale kolejne produkty dołączają do niego – nie ma wątpliwości Deja.
I zaznacza: – Kiedy w każdym miejscu będzie po pięć naszych produktów, to już łatwo będzie dowiedzieć się, czym jest DZIK, nawet jeśli wcześniej się go nie znało.
Marka nie zamyka się na pozyskiwanie nowych osób, które będą pracowały na jej imię. – Ostatnio zrobiliśmy bardzo mocną kampanię rekrutacyjną, która poniosła się w całym kraju. Jesteśmy w momencie, w którym potrzebujemy specjalistów, ale też kreatorów. Bo możesz być naprawdę wybitnym ekspertem w swojej dziedzinie, ale nie sprawdzisz się w DZIK-u – uważa dyrektor operacyjny.
I kontynuuje: – U nas trzeba budować od zera – nie mamy wielkiego know-how z zagranicy. Musimy sami szukać i tworzyć, wyjść poza strefę komfortu. Czasami trzeba zwrócić uwagę innemu działowi i się uzupełniać. Uważam, że tej umiejętności brakuje dzisiaj generalnie na rynku pracy.
– CV to pierwszy kontakt. Wiadomo, że chcielibyśmy, aby to nie segmentowało ludzi, ale jednak tak się dzieje. Doświadczenie musi być ukierunkowane w naszą stronę i to jest punkt zapalny do rozmowy. Potem jednak oczywiście na rozmowie można poznać kim jest ta osoba i to kolejny krok – zaznacza Deja.
– Tak naprawdę dopiero pierwsze miesiące pracy ukazują jednak, czy nadajemy na tych samych falach. Nie chodzi tylko o mnie, ale też o tę osobę – czy ona się u nas odnajdzie. U nas jest jak w reprezentacji w piłce nożnej. Z jednej strony chcemy mieć najlepszych, z drugiej ci najlepsi muszą ze sobą grać i współpracować, mimo że na co dzień obracają się w innych środowiskach, bo każda liga ma odmienną charakterystykę. Trzeba umieć wykorzystać potencjał każdego z zawodników – podkreśla dyrektor.
DZIK stoi na straży swojej misji, która pozostaje niezmienna. – Jesteśmy po to, żeby uprawiać sport, szerzyć go i wciągać do niego, a nie mówić, jak ma wyglądać świat. Jeżeli wszyscy wokół zaczną czerpać z uprawiania sportu takie wartości jak dyscyplina i pokora… Tego chciałby DZIK. Bo każdy będzie miał zajawkę! – kończy Deja.
Marcin Długosz
Więcej Artykuły
Lewandowski i Kakashi w eFootball – nietypowa współpraca świata anime i piłki
W świecie gier sportowych coraz częściej dochodzi do nieoczywistych współprac, a najnowszy przykład to połączenie piłki nożnej z kulturą anime. W grze eFootball pojawiła się specjalna karta przedstawiająca Roberta Lewandowskiego inspirowaną postacią Kakashi Hatake.