Boom na koszykówkę w Polsce. Liczby nie kłamią
Rok 2025 przyniósł przełom w układzie sił polskiego sportu. Koszykówka – przez lata funkcjonująca w cieniu piłki nożnej i siatkówki – dziś jest jedną z najszybciej rosnących dyscyplin pod względem zainteresowania mediów, kibiców i sponsorów. Dane z monitoringu medialnego oraz zestawienia wartości reklamowej (AVE) nie pozostawiają wątpliwości: mamy do czynienia z realnym boomem na koszykówkę.
– Jeśli chodzi o kluby, które są motorami napędowymi rozwoju całej ligi, w pierwszej kolejności należy wymienić Śląsk Wrocław, czyli uznaną markę w naszym kraju. Jednak również fani Anwilu Włocławek i Legii Warszawa (mimo stosunkowo niewielkiej hali) potrafią stanąć na wysokości zadania. W tych miastach jest bardzo duże zainteresowanie czy wręcz ekscytacja koszykówką – mówi w rozmowie ze SportMarketing.pl Adam Romański, komentator Polsatu Sport.
– Porównując obecną frekwencję do poprzedniego sezonu, widzimy, że Arka Gdynia przeszła z pozycji zespołu, który był na dole tabeli do zespołu walczącego o medale. To siłą rzeczy przyciąga kibiców do hali. Na pewno Zastal Zielona Góra, który odzyskuje dobrą reputację po latach posuchy i regularnie może się chwalić kompletem publiczności w swojej bardzo dużej hali, prawie pięciotysięcznej, także zasługuje na słowa uznania. Nie zapominajmy też o Treflu Sopot, który nie zawsze gra w Ergo Arenie, ale czasami, jeśli jest tam mecz, mamy do czynienia z koszykarskim świętem. W okresie świąteczno-noworocznym w jednej kolejce były trzy mecze z widownią na poziomie czterech tysięcy i więcej. Abstrahując oczywiście od piłki nożnej, to coś unikalnego w skali polskich lig sportowych, łącznie z siatkówką. W koszykówce są duże, ładne hale, które się wypełniają.
Trzecia gra zespołowa w Polsce
Zestawienie „Top 20 dyscyplin sportowych w 2025 roku” przygotowane na podstawie analizy IMM pokazuje, że koszykówka osiągnęła 1,75 mld zł wartości reklamowej (AVE). To wynik, który plasuje ją:
- na 5. miejscu wśród wszystkich dyscyplin sportowych w Polsce,
- na 3. miejscu wśród gier zespołowych – za piłką nożną (9,73 mld zł AVE) i siatkówką (1,93 mld zł AVE),
- przed takimi sportami jak piłka ręczna (0,52 mld zł), hokej na lodzie (0,52 mld zł) czy żużel (0,80 mld zł).
Różnica między koszykówką a kolejnymi grami zespołowymi jest już bardzo wyraźna i mierzona setkami milionów złotych w ekwiwalencie reklamowym. To pokazuje, że koszykówka przestała być „niszową opcją” – stała się jednym z głównych filarów sportowego rynku medialnego.
– W Szczecinie dzięki sukcesom w ostatnich czterech latach na trybunach przybywa kibiców i hala się wypełnia, co w przeszłości było rzadkością. Drużyna z województwa zachodniopomorskiego ma także wielu oddanych kibiców, którzy są w zasadzie na każdym meczu tego zespołu.
Bardzo trudno jest ocenić postępy ligi jako całej struktury na tle europejskim, bo właściwie jedynym punktem odniesienia są wyniki w europejskich pucharach. Te rezultaty nie są wybitne, mówiąc uczciwie, natomiast na pewno poprawiły się w porównaniu do poprzednich lat. Wiele czynników ma na to wpływ. Także dobra atmosfera wokół rozgrywek, o którą dba PLK. Warto zauważyć, że nagłośnione zostały pozytywne rzeczy, co oznacza, że ta liga ma pozytywny przekaz dla widza. To jest ważna rzecz – podkreśla Adam Romański.
Skala publikacji: dziesiątki tysięcy materiałów
Boom ten widać jeszcze wyraźniej w liczbach publikacji. Orlen Basket Liga w 2025 roku wygenerowała dziesiątki tysięcy materiałów medialnych w prasie, internecie, radiu, telewizji i mediach społecznościowych.
Najbardziej medialne kluby notowały imponujące liczby publikacji:
- Legia Warszawa – blisko 20 tys. publikacji,
- PGE Start Lublin – ponad 16,5 tys. publikacji,
- Energa Trefl Sopot, King Szczecin i Górnik Wałbrzych – po 11–12 tys. publikacji każdy.
To poziomy porównywalne z czołowymi markami sportowymi w kraju i dowód na to, że koszykówka funkcjonuje dziś w trybie całorocznego zainteresowania mediów, a nie tylko w momentach play-offów czy finałów.
– Popularność koszykówki w Polsce rośnie dzięki kilku czynnikom. Ludzie, którzy dorastali w
latach 90. na transmisjach meczów polskiej ligi w TVP, fascynowali się także NBA, a teraz
zabierają swoje dzieci na mecze, zarażając je tą pasją. Jeśli Śląsk Wrocław, tak jak w tym
sezonie, prezentuje się z dobrej strony w Europie, siłą rzeczy rośnie marka klubu i całej ligi.
Reprezentacja Polski również czyni postępy, a Jeremy Sochan, choć ostatnio ma gorszy czas
w NBA, bez wątpienia do tej pory przyczynił się do wzrostu popularności koszykówki w
Polsce. Gdyby jeszcze polskie kluby triumfowały w europejskich pucharach, byłoby kapitalnie
– mówi w rozmowie dla SportMarketing.pl Kamil Chanas, prowadzący podcast Strefa
Chanasa.
Internet napędza zainteresowanie
Struktura publikacji pokazuje, że głównym motorem wzrostu koszykówki jest internet, który odpowiada za zdecydowaną większość materiałów i wartości AVE. To szczególnie istotne z perspektywy młodszych grup odbiorców oraz sponsorów szukających zasięgu, zaangażowania i mierzalnych efektów.
– Należy zwrócić uwagę na promocję rozgrywek, ponieważ Orlen Basket Liga jest
transmitowana na YouTube, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W sieci są programy o
koszykówce, z których można się sporo dowiedzieć. Nie brakuje też portali, które zajmują się
NBA, ale też przybywa stron skupiających się również na polskiej koszykówce, z czego należy się cieszyć. Jednak kluczowe jest zaangażowanie pokolenia wychowanego w latach 90. W tej generacji można zwrócić uwagę na stałych pasjonatów, ale także tych, którzy wrócili do basketu po jakiejś przerwie – zaznacza Kamil Chanas.
Koszykówka doskonale wpisuje się w przystępny sposób prezentowania sportu w sieci:
- krótkie formaty wideo,
- skróty,
- silna obecność w social mediach,
- przystępna narracja na temat zawodników i klubów.
Efekt? To z pewnością rosnąca atrakcyjność dla marek spoza tradycyjnego świata sportu.
– Trzeba mieć na uwadze również sukcesy reprezentacji Polski, która w ostatnim turnieju po raz kolejny była czołową drużyną Starego Kontynentu, bo zajęła szóste miejsce w mistrzostwach Europy. To duże osiągnięcie i – jak widać na tle np. piłki ręcznej, naszego bezpośredniego konkurenta – jest to wynik godny odnotowania, bo mistrzostwa Europy w piłce ręcznej niedawno dobiegły końca i tam nie było sukcesów.
Mimo wszystko to trochę lepsze granie w Europie na pewno się przysłużyło do tego wszystkiego, natomiast myślę, że dopóki nie będzie spektakularnych sukcesów na arenie międzynarodowej, dopóki nasze zespoły nie będą walczyły o wyższe cele, ćwierćfinały, półfinały w europejskich pucharach, trudno będzie mówić o skokowym zainteresowaniu – ocenia Adam Romański.
Setki milionów złotych wartości medialnej
Łączna wartość AVE generowana przez kluby Polskiej Ligi Koszykówki liczona jest w setkach milionów złotych. Same najbardziej medialne zespoły osiągają rocznie:
- ponad 120 mln zł AVE (lider zestawienia),
- regularnie 80–100 mln zł AVE w ścisłej czołówce ligi,
- nawet kluby ze środka tabeli przekraczają 30–50 mln zł AVE.
To poziomy, które jeszcze kilka lat temu były poza zasięgiem koszykówki w Polsce. Dziś stanowią mocny argument w rozmowach sponsorskich i dowód na stabilny wzrost całej dyscypliny.
– Jeszcze większy wzrost popularności koszykówki w naszym kraju byłby możliwy, gdyby w
NBA do Jeremiego Sochana dołączyli kolejni Polacy, którzy z pewnością przyciągnęliby
rzeszę fanów – uważa Kamil Chanas.
Koszykówka wyprzedza konkurencję
Porównując koszykówkę z innymi sportami zespołowymi, widać wyraźnie, że:
- dystans do siatkówki systematycznie się zmniejsza,
- przewaga nad piłką ręczną i hokejem jest już kilkukrotna,
- koszykówka skuteczniej monetyzuje zainteresowanie medialne niż wiele sportów o silnych tradycjach.
W praktyce oznacza to, że dla mediów i sponsorów koszykówka stała się „bezpiecznym wyborem”: gwarantuje regularność przekazu, wysoką liczbę publikacji oraz atrakcyjne wskaźniki AVE.
– Niemniej tym bardziej warto docenić to, że ściągamy po cztery czy pięć tysięcy ludzi na mecze jako dyscyplina, nie mając sukcesów w Europie i nie mając drużyny np. w Eurolidze, co jest jednak wyjątkiem, bo te nasze bezpośrednie konkurencje, czyli piłka nożna, siatkówka mają zespoły w europejskich pucharach. Piłka ręczna ma przedstawicieli w Lidze Mistrzów, nawet hokej może liczyć na zespoły w kontynentalnych zmaganiach – mówi Adam Romański.
Wnioski: boom potwierdzony danymi
Nie jest to już kwestia opinii czy chwilowego trendu. Liczby jasno pokazują, że:
- koszykówka jest trzecią grą zespołową w Polsce pod względem zainteresowania,
- generuje znaczne wartości reklamowe,
- buduje masową obecność medialną opartą głównie na internecie,
- daje klubom i lidze realną, mierzalną wartość marketingową.
Rok 2025 można uznać za moment przełomowy – koszykówka nie tylko goni czołówkę, ale trwale zadomowiła się w ścisłym topie polskiego sportu. Boom na koszykówkę nie jest hasłem. To fakt potwierdzony twardymi danymi.
– Dla mnie najciekawsze jest to, że o ile jeśli chodzi o oglądalność meczów w telewizji, siatkówka ma nadal sporą przewagę nad koszykówką, to pod względem liczby widzów w halach, absolutnie nie ma żadnej przepaści. Po prostu są środowiska, w których ta koszykówka się rozwija.
Ostatnio miałem do czynienia z fanami siatkówki, którzy przyszli po raz pierwszy na koszykówkę i uznali, że naprawdę dzieje się tam coś ciekawego, że jest to wydarzenie, na którym warto być, bo wiąże się z ogromnymi emocjami. Wniosek? Ten towar się sprzedaje. Mam nadzieję, że to się kiedyś przełoży także na oglądalności telewizyjne, które jeszcze nie są na tym poziomie, na którym byśmy chcieli, ale na szczęście stabilizują się też na niezłym poziomie – podsumowuje Adam Romański.
Władze polskiej koszykówki nie zasypiają gruszek w popiele.
– PLK świetnie pokazuje chociażby Puchar Polski, a postawienie na marketing jest kluczowe,
ponieważ trzeba wyjść do ludzi spoza koszykarskiej bańki. Wiele klubów ekstraklasowych i
pierwszoligowych świetnie prowadzi social media, co jest dodatkową atrakcją szczególnie dla
młodszych kibiców. KoszKadra również idzie z duchem czasu i angażuje mnóstwo
influencerów z szeroko rozumianego showbiznesu. Komunikacja prowadzona w socialach
klubów wygląda profesjonalnie dzięki temu, że zmieniła się świadomość w polskim baskecie.
Kluby zdają sobie sprawy z potrzeby utrzymywania kontaktu z kibicami – komentuje Kamil
Chanas.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Aktualności
Znamy wyniki oglądalności koszykarskiego Pekao S.A. Pucharu Polski [NASZ NEWS]
Energa Trefl Sopot sięgnęła po ósmy Puchar Polski w swojej historii. Drużyna z Trójmiasta w finałowym starciu pokonała ORLEN Zastal Zielona Góra 91:67. Znamy wyniki oglądalności najważniejszego spotkania.