Orlen Wisła Płock otrzymała „dziką kartę” i zagra w Lidze Mistrzów EHF
Po dwóch latach przerwy polską piłkę ręczną w Lidze Mistrzów będą reprezentować dwa kluby. W poniedziałek władze EHF poinformowały o tym, że dziką kartę otrzymało siedem drużyn, a wśród nich znalazła się Orlen Wisła Płock.
Wisła z „dziką kartą”
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o tym, że Nafciarze ubiegają się o „dziką kartę”. Przez ostatnie dwa lata Wisła Płock występowała w Lidze Europejskiej, gdzie za każdym razem udawało się jej dotrzeć do Final Four rozgrywek, a ostatnio zgarnąć nawet brązowy medal.
Jak się okazało, wniosek zwycięzców Pucharu Polski został rozpatrzony pozytywnie i Wisła znajdzie się w gronie szesnastu drużyn, które powalczą o najcenniejsze klubowe trofeum. Oprócz Nafciarzy „dziką kartę” otrzymali Nantes, Telekom Veszprem, Aalborg, Elverum Handball, Celje Pivovarna Lasko oraz PPD Zagrzeb.
Dwie polskie drużyny w Lidze Mistrzów
Oprócz Wisły Płock w Champions League udział weźmie także Łomża VIVE Kielce. Mistrzowie Polski w minionej edycji Ligi Mistrzów dotarli do finału tych rozgrywek, gdzie po rzutach karnych musieli uznać wyższość Barcelony.
Pełen skład szesnastu drużyn, które zagrają w Lidze Mistrzów EHF 2022/23 prezentuje się następująco:
- GOG Handball (Dania)
- Barcelona (Hiszpania)
- PSG (Francja)
- SC Magdeburg (Niemcy)
- THW Kiel (Niemcy)
- Pick Szeged (Węgry)
- Łomża VIVE Kielce (Polska)
- Porto (Portugalia)
- Dinamo Bukareszt (Rumunia)
- Nantes (Francja)
- Aalborg (Dania)
- PPD Zagrzeb (Chorwacja)
- Telekom Veszprem (Węgry)
- Elverum Handball (Norwegia)
- Orlen Wisła Płock (Polska)
- Celje Pivovarna Lasko (Słowenia)
Losowanie grupy Ligi Mistrzów EHF 2022/23 odbędzie się w piątek 1 lipca.
Bartłomiej Płonka
Więcej Aktualności
Prezes wytrzymał zaledwie… sześć dni. U pierwszoligowca doszło do zaskakującego zwrotu akcji
Są sytuacje w piłce nożnej, które trudno uznać za standardowe, ale obecny rozwój wypadków w Stali Mielec z pewnością należy do najbardziej niecodziennych. Jacek Cyganowski zrezygnował z funkcji prezesa klubu zaledwie sześć dni po objęciu stanowiska, co sprawia, że jego kadencja zakończyła się, zanim na dobre zdążyła się rozpocząć.