Europejski bunt przeciwko FIFA. Dlaczego federacje, w tym PZPN, mówią „nie” planowi Gianniego Infantino?
Światowa piłka nożna stanęła przed jednym z najpoważniejszych konfliktów ostatnich dekad. Wszystkie 55 federacji zrzeszonych w UEFA jednomyślnie sprzeciwiło się projektowi przedstawionemu przez FIFA, który zakłada utworzenie nowej spółki odpowiedzialnej za komercyjne zarządzanie najważniejszymi turniejami organizowanymi przez światową federację. W Europie decyzję odebrano jako próbę otwarcia drzwi do prywatyzacji mundialu, podczas gdy FIFA przekonuje, że media błędnie przedstawiły jej intencje.
Wbrew wielu uproszczeniom FIFA formalnie nie zamierza sprzedawać samej organizacji. Federacja pozostaje stowarzyszeniem działającym na zasadach non-profit zgodnie ze szwajcarskim prawem. Nie posiada akcji, udziałowców ani kapitału zakładowego. Jej członkami są krajowe federacje piłkarskie, a prawa członkowskie nie mogą być przedmiotem sprzedaży czy dziedziczenia. Pod względem prawnym funkcjonuje jak zwykłe stowarzyszenie, choć zarządza największym sportem świata.
Projekt Gianniego Infantino zakłada jednak stworzenie całkowicie kontrolowanej przez FIFA spółki zależnej – FIFA Forward Enterprise (FFE). To właśnie do niej miałyby zostać przeniesione najbardziej wartościowe aktywa komercyjne światowej federacji.
Nowa spółka odpowiadałaby za sprzedaż praw telewizyjnych, kontrakty sponsorskie, dystrybucję biletów, licencjonowanie produktów – od gier komputerowych po kolekcjonerskie karty – a także za organizacyjną obsługę turniejów FIFA. Mowa nie tylko o męskich mistrzostwach świata. Do FFE trafiłyby również prawa dotyczące mundialu kobiet, Klubowych Mistrzostw Świata oraz wszystkich turniejów młodzieżowych. Formalnie FIFA zachowałaby kompetencje sportowe i regulacyjne. To ona nadal ustalałaby przepisy, kalendarz czy gospodarzy imprez. Jednak komercyjne serce mundialu zostałoby przeniesione do nowego podmiotu.
Gdzie pojawiają się prywatni inwestorzy?
To właśnie tutaj zaczynają się największe kontrowersje. FFE miałaby zostać wyceniona na około 20 miliardów dolarów. Następnie część udziałów zostałaby sprzedana inwestorom prywatnym. Z publicznie dostępnych wyliczeń wynika, że chodzi o pakiet wynoszący około 21 procent, którego wartość sięga 4,2 miliarda dolarów. Problem polega na tym, że FIFA nie wyjaśniła, w jaki sposób ustalono wycenę całej spółki. Nie wiadomo, kto przygotował analizę, jakie przyjęto założenia ani dlaczego wartość określono właśnie na 20 miliardów dolarów. Wiadomo jedynie, że przy całym procesie doradza bank J.P. Morgan.
Liderem konsorcjum zainteresowanego zakupem udziałów ma być fundusz Thrive Eternal, uruchomiony w kwietniu przez Joshuę Kushnera. Nazwisko nie jest przypadkowe. Josh Kushner jest bratem Jareda Kushnera – zięcia Donalda Trumpa i jednej z najbardziej wpływowych postaci jego otoczenia. Dla wielu obserwatorów wpisuje się to w coraz bliższe relacje Gianniego Infantino z Donaldem Trumpem. W ostatnich latach prezydent FIFA wielokrotnie pojawiał się u boku byłego prezydenta USA. Trump publicznie sugerował nawet, że Infantino mógłby zostać sekretarzem generalnym ONZ, a obaj politycy wielokrotnie podkreślali wzajemne uznanie. Co zadziwiające, choć FIFA spodziewa się, że przychody związane z mistrzostwami świata 2026 wyniosą około 15 miliardów dolarów, znacznie przekraczając wcześniejsze prognozy organizacji, to wciąż apetyt wierchuszki światowego futbolu nie został zaspokojony… Pojawiają się kolejne, coraz bardziej kontrowersyjne pomysły, by monetyzować piłkarskie rozgrywki pod egidą FIFA jeszcze bardziej, by wciąż maksymalizować zyski, które już teraz są przecież gigantyczne.
Azjatycki sprzeciw
Sprzeciw wobec planów Gianniego Infantino nie ogranicza się już wyłącznie do Europy. Do UEFA dołączyły dwie kolejne wpływowe konfederacje – Azjatycka Konfederacja Piłkarska (AFC) oraz CONCACAF, zrzeszająca federacje z Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów. To oznacza, że projekt FIFA Forward Enterprise zaczyna budzić opór w różnych częściach świata.
W swoim stanowisku AFC podkreśliła, że solidaryzuje się z UEFA i CONCACAF oraz podziela ich poważne zastrzeżenia wobec planu częściowego otwarcia komercyjnych praw do mistrzostw świata na prywatny kapitał. Azjatycka federacja zwróciła uwagę, że sam fakt publicznego rozważania bojkotu mundialu powinien być sygnałem alarmowym dla całego środowiska piłkarskiego. Zdaniem działaczy sytuacja ta pokazuje, jak głęboki kryzys zaufania wywołała propozycja FIFA.
AFC przekonuje również, że siła mistrzostw świata od zawsze wynikała z ich powszechnego charakteru i jednoczenia wszystkich federacji pod wspólnym szyldem. W ocenie konfederacji każda inicjatywa, która mogłaby naruszyć tę jedność, wymaga ponownego przeanalizowania i szerokich konsultacji. Jednocześnie organizacja wyraziła przekonanie, że obecny projekt nie ma szans na uzyskanie wystarczającego poparcia wśród członków FIFA.
Azjatycka federacja nie ograniczyła się jednak wyłącznie do krytyki samego pomysłu. Równie ostro oceniła sposób jego przygotowania. Według AFC projekt o tak ogromnym znaczeniu dla przyszłości światowego futbolu nie powinien powstawać z pominięciem krajowych federacji ani organów zarządzających FIFA, w tym Rady FIFA. Organizacja zaapelowała o reformę procesu decyzyjnego w światowej federacji, podkreślając, że prawdziwa demokracja nie sprowadza się wyłącznie do późniejszego głosowania, lecz opiera się przede wszystkim na przejrzystości, otwartych konsultacjach i rzeczywistym udziale wszystkich zainteresowanych stron.
Bardzo podobne stanowisko przedstawiła CONCACAF. Konfederacja przypomniała, że historia światowego futbolu wielokrotnie pokazywała, do czego prowadzi odejście od zasad transparentności i odpowiedzialnego zarządzania. W efekcie wszystkie 41 federacji członkowskich jednomyślnie odrzuciły propozycję FIFA dotyczącą utworzenia nowej spółki.
Przedstawiciele CONCACAF zobowiązali również swoich reprezentantów zasiadających w Radzie FIFA do zbadania, czy rozwój piłki nożnej w regionie nie mógłby być finansowany z obecnych środków federacji, bez konieczności wprowadzania kontrowersyjnych zmian właścicielskich. Jednocześnie mają oni domagać się od władz FIFA, aby każda decyzja o strategicznym znaczeniu była podejmowana zgodnie ze statutem organizacji i po przeprowadzeniu pełnego procesu konsultacyjnego.
Stanowisko europejskich lig
Organizacja European Leagues również jednoznacznie odrzuciła projekt FIFA. W wydanym oświadczeniu czytamy, że mistrzostwa świata nie mogą stać się aktywem inwestycyjnym ani przedmiotem obrotu dla prywatnego kapitału. Zwrócono uwagę, że wartość mundialu budują każdego dnia ligi, kluby, piłkarze i kibice, tymczasem zostali oni pozbawieni realnego wpływu na decyzję o tak fundamentalnym znaczeniu. Zdaniem European Leagues proponowany model zagraża dotychczasowym fundamentom światowego futbolu, opartym na równowadze między rozgrywkami krajowymi i międzynarodowymi oraz otwartej strukturze piłki nożnej. Organizacja zarzuciła FIFA brak przejrzystości w procesie decyzyjnym, przypominając, że podobne zastrzeżenia legły u podstaw skargi złożonej wcześniej do Komisji Europejskiej w sprawie międzynarodowego kalendarza meczów. Podkreślono również, że tak istotne reformy powinny być przygotowywane w sposób transparentny, z udziałem wszystkich zainteresowanych stron i zgodnie z zasadami wskazanymi przez Trybunał Sprawiedliwości UE.
„Mistrzostwa świata nie mogą stać się przedmiotem inwestycji funduszy prywatnych. Ich sukces został zbudowany przez całe środowisko piłkarskie – ligi, kluby, zawodników i kibiców – dlatego nikt nie powinien decydować o ich przyszłości bez ich udziału. Komercyjne ambicje nie mogą podważać otwartego modelu futbolu ani równowagi między rozgrywkami krajowymi i międzynarodowymi. Oczekujemy pełnej przejrzystości oraz rzeczywistych konsultacji przy podejmowaniu decyzji o tak fundamentalnym znaczeniu dla światowej piłki” – podkreślono w komunikacie European Leagues.
UEFA odpowiada jednogłośnie
Europa nie zamierza jednak zaakceptować tego kierunku. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia wszystkie federacje członkowskie UEFA jednogłośnie odrzuciły propozycję FIFA. W komunikacie podkreślono, że mistrzostwa świata stanowią wspólne dziedzictwo światowego futbolu i nie mogą być traktowane jak aktywo inwestycyjne. Europejskie federacje zwracają uwagę, że dopuszczenie prywatnych udziałowców oznaczałoby trwałą zmianę filozofii zarządzania piłką. W ich ocenie od chwili wejścia inwestorów do struktury właścicielskiej każda decyzja dotycząca kalendarza, formatu rozgrywek czy sposobu organizacji turniejów byłaby oceniana również przez pryzmat oczekiwań finansowych akcjonariuszy.
UEFA zarzuciła FIFA także brak przejrzystości. Według europejskiej federacji projekt został przygotowany bez odpowiednich konsultacji z krajowymi związkami, a federacje postawiono przed faktem dokonanym. Najdalej idącym elementem komunikatu była zapowiedź bojkotu. UEFA poinformowała, że dopóki projekt pozostaje aktualny, reprezentacje zrzeszone w europejskiej federacji nie będą uczestniczyć w rozgrywkach FIFA, chyba że pomysł zostanie całkowicie wycofany i pojawią się wiążące gwarancje, iż podobne rozwiązania nie wrócą w przyszłości.
Polski głos
Stanowisko UEFA poparł również Polski Związek Piłki Nożnej. PZPN jasno zadeklarował, że identyfikuje się ze wspólnym stanowiskiem wszystkich 55 federacji zrzeszonych w UEFA. W praktyce oznacza to pełne poparcie dla europejskiego sprzeciwu wobec projektu FIFA Forward Enterprise oraz zapowiedzianego bojkotu rozgrywek FIFA, jeśli światowa federacja nie wycofa się z planów wpuszczenia prywatnego kapitału do komercyjnego zarządzania mundialem.
Warto zatem podkreślić, że Polska nie zajęła w tej sprawie neutralnego stanowiska. PZPN stanął ramię w ramię z pozostałymi europejskimi federacjami, nie próbując dystansować się od kategorycznego komunikatu UEFA. Oznacza to, że także polska federacja podziela obawy dotyczące dopuszczenia prywatnych inwestorów do najcenniejszych aktywów FIFA i uznaje, że przyszłość mistrzostw świata nie powinna być uzależniona od oczekiwań akcjonariuszy nastawionych na maksymalizację zysków. W przestrzeni medialnej przedstawiciele PZPN ograniczyli się na razie do wskazania wspólnego stanowiska UEFA. A to, że polska federacja przychyla się do komunikatu europejskiej centrali piłkarskiej, potwierdził sekretarz generalny Łukasz Wachowski.
Co odpowiada FIFA?
Światowa federacja stanowczo odrzuca zarzuty. W swoim stanowisku FIFA podkreśla, że doniesienia medialne – zapoczątkowane przez brytyjski „The Times” – miały zniekształcić rzeczywisty charakter projektu. Federacja przekonuje, że proces konsultacji został zakłócony przez nieprecyzyjne informacje i zapewnia, że nadal zamierza prowadzić otwarte rozmowy z członkami.
FIFA podkreśla również, że nie zamierza „sprzedawać piłki nożnej” ani oddawać kontroli nad futbolem inwestorom. Według władz organizacji FFE miałaby jedynie umożliwić lepsze wykorzystanie potencjału komercyjnego światowego futbolu, a wypracowane środki miałyby wrócić do federacji narodowych. Według przedstawionych założeń każdy związek członkowski mógłby otrzymać około 20 milionów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat, finansowanych z działalności nowego podmiotu.
Co istotne, FIFA zaznacza, że nie traktuje projektu jako przesądzonego. Federacja deklaruje gotowość do jego modyfikacji, a nawet całkowitego porzucenia, jeśli większość członków uzna, że proponowany model nie powinien zostać wdrożony. W praktyce FFE miałoby powstać wyłącznie wtedy, gdy projekt uzyska szerokie poparcie.
To nie pierwszy konflikt Europy z Infantino
Obecny spór jest kolejnym rozdziałem coraz bardziej napiętych relacji pomiędzy UEFA a FIFA. Europejska federacja coraz częściej otwarcie krytykuje działania Gianniego Infantino, zarzucając mu nadmierne upolitycznienie światowego futbolu. Symbolicznym gestem było zaproszenie na mecz o Superpuchar Europy somalijskiego arbitra Omera Abdulkadira Artana, który mimo wysokiej pozycji w światowym arbitrażu nie otrzymał możliwości pracy podczas mistrzostw świata.
UEFA krytycznie odniosła się również do sytuacji związanej z anulowaniem czerwonej kartki pokazanej Folarinowi Balogunowi. Według europejskich działaczy tego rodzaju ingerencja – mająca nastąpić pod polityczną presją – byłaby precedensem podważającym niezależność sędziów oraz wiarygodność turnieju tej rangi.
Znacznie więcej niż spór o biznes
Choć dyskusja dotyczy formalnie struktury właścicielskiej nowej spółki, w rzeczywistości stawką jest model zarządzania światowym futbolem. Z jednej strony FIFA argumentuje, że chce zwiększyć możliwości finansowania rozwoju piłki i zapewnić federacjom narodowym dodatkowe miliardy dolarów. Z drugiej UEFA uważa, że wpuszczenie prywatnego kapitału do najcenniejszych rozgrywek stworzy trwałą presję na maksymalizację zysków kosztem interesu sportu.
Najbliższe miesiące pokażą, czy Gianni Infantino zdecyduje się zmodyfikować projekt FIFA Forward Enterprise, czy też światowa piłka wejdzie w najpoważniejszy konflikt instytucjonalny od wielu lat. Jedno jest jednak pewne – spór dawno przestał dotyczyć wyłącznie finansów. Dziś to dyskusja o tym, kto w przyszłości będzie decydował o kierunku rozwoju najpopularniejszego sportu świata.
