Aktualności 13 kwietnia 2021

Kreatywny protest kibiców Valencii

Jeśli kibicujesz wielkiemu klubowi i myślisz, że masz źle, pomyśl o fanach Valencii. Legendarny klub od dłuższego czasu ma ogromne kłopoty finansowo-organizacyjne, które przekładają się na stronę sportową. Właściciel Peter Lim niemal od początku ma pod górkę z fanami. Ci ostatni po raz kolejny wykazali się kreatywnością w swoich protestach przeciwko obecnym władzom Nietoperzy.

Jeśli kibicujesz wielkiemu klubowi i myślisz, że masz źle, pomyśl o fanach Valencii. Legendarny klub od dłuższego czasu ma ogromne kłopoty finansowo-organizacyjne, które przekładają się na stronę sportową. Właściciel Peter Lim niemal od początku ma pod górkę z fanami. Ci ostatni po raz kolejny wykazali się kreatywnością w swoich protestach przeciwko obecnym władzom Nietoperzy.

Właścicielem Valencii od kilku lat jest Singapurczyk Peter Lim. Wielkie zapowiedzi oraz finansowe eldorado w połączniu z Jorge Mendesem miało być dla tego klubu przyszłością w różowych barwach. Stało się dokładnie odwrotnie. Valencia zamiast się wzmacniać, zaczęła osłabiać. Najlepsi zawodnicy odchodzili za pół darmo, a szczytem wszystkiego było zwolnienie Marcelino Garcii Torala po… wygraniu Pucharu Króla w 2019 roku. Władze klubu nie chciały awansu do europejskich pucharów, bo te miały utrudnić spięcie budżetu. Jak się okazuje, jeden z największych sukcesów klubu w XXI wieku skończył się fatalnie dla trenera i jeszcze gorzej dla Nietoperzy.

Dlatego też kibice postanowili działać. Form protestów było już wiele i za każdym razem były kreatywne. Nie inaczej było tym razem. Przed jednym z oficjalnych sklepów z gadżetami pojawiła się stylizacja na miejsce przestępstwa. Wejście zostało obklejone policyjnymi taśmami. Kibice także zrobili obrys herbu imitując… jakby doszło do zabójstwa, dodatkowo dorzucając czerwone ślady na herbie symbolizujące krew. Ponadto kilka dowodów zbrodni, jak choćby koperta firmy Gestifute z banknotami 500 euro. Przypomnijmy Gestifute to nazwa agencji menedżerskiej Jorge Mendesa.

Właśnie jednym z zarzutów wobec aktualnego właściciela jest nadmierna współpraca z Mendesem. Dzięki niej Portugalczyk miał możliwość umieszczania w klubie wielu swoich podopiecznych, choć nie zawsze wiązało się to z interesem klubu. Najlepiej obrazuje to tabela ligi. Valencii dzisiaj nie znajdziemy w górze, a dopiero na 13. miejscu. Osiem punktów przewagi nad strefą spadkową daje jednak poczucie bezpieczeństwa przed ewentualną relegacją. W obecnej sytuacji oznaczałoby to prawdopodobnie walkę o przetrwanie i dalsze funkcjonowanie klubu.