Niewiarygodna historia Tima Payne’a. Jak influencer może odmienić życie
W obecnych czasach influencerzy mogą nawet… odmieniać życie. I nie ma w tym cienia przesady. Historia Tima Payne’a, obrońcy Nowej Zelandii, pokazuje, że siła mediów społecznościowych w 2026 roku jest gigantyczna, a skala ich oddziaływania bywa większa niż nawet może się wydawać.
Tim Payne – od 4 tysięcy do 6 milionów
Jeśli po przeczytaniu nagłówka, Droga Czytelniczko lub Drogi Czytelniku, kompletnie nie wiesz, kim jest Tim Payne, nie ma powodów do niepokoju. Masz całkowite prawo. Do tej pory był to bowiem zawodnik całkowicie nieznany szerszej publiczności.
Nowozelandczyk to 32-letni obrońca, który od 2019 roku występuje w klubie ze swojej ojczyzny, Wellington Phoenix. Do kadry przedostał się już w 2012 roku, ale nigdy nie zrobił większej kariery, dzięki której mogliby o nim usłyszeć kibice w Europie.
I wydawało się, że na tegorocznym mundialu w Ameryce Północnej mowa może być o wszystkich, ale na pewno nie o Paynie. Jaką bowiem ciekawą historię mógł napisać obrońca po trzydziestce, który nigdy w futbolu nie osiągnął niczego szczególnego?
Sytuacja zmieniła się dzięki… Argentynie. A konkretnie influencerowi z tego kraju, Valenowi Scarsiniemu – El Scarso. Osobistość internetowa posiadająca 1,3 miliona obserwujących na Instagramie stwierdziła przed rozpoczęciem turnieju, że jako cel obiera sobie… wypromowanie najmniej popularnego piłkarza MŚ i uczynienie z niego gwiazdy.
El Scarso przejrzał wnikliwie konta w mediach społecznościowych wszystkich piłkarzy i okazało się, że najmarniej wygląda Instagram wspomnianego Payne’a. Nowozelandczyka obserwowało zaledwie około 4 tysięcy osób, co jak na realia reprezentanta kraju wyjeżdżająca na piłkarskie mistrzostwo świata było kiepskim wynikiem.
Scarsini wykonał zatem odezwę do swoich odbiorców – uczyńmy nieznanego zawodnika gwiazdą. Akcja szybko rozlała się poza granice Argentyny, a ludzie sami nakręcali się do klikania „obserwuj”. Efekt? Po dwóch tygodniach mundialu, Payne’a obserwuje na Instagramie… 5,9 miliona osób!
W Ameryce Północnej piłkarz spotkał się nawet z El Scarso i podziękował mu za wszystko, co dla niego zrobił. Liczba obserwujących piłkarza przekroczyła nawet populację Nowej Zelandii, która wynosi około 5,4 miliona osób.
To nie wszystko. Piłkarz, który nagle zrobił się bardzo popularny, przyciągnął zainteresowanie innych klubów. Skorzystał z tego i podpisał kontrakt z paragwajską Olimpią Asuncion, największym klubem piłkarskim w tym południowoamerykańskim kraju.
W ciągu zaledwie kilku tygodni, Payne przebył drogę od zawodnika kompletnie nieznanego szerszej publiczności do popularnego piłkarza, którego poczynania w sieci śledzą miliony osób. Na samym mundialu też zdołał napisać pozytywną historię, bowiem w meczu z Egiptem – choć przegranym przez Nową Zelandię 1:3 – zanotował asystę przy golu Finna Surmana.
„Marki powinny szukać ludzi, którzy potrafią tworzyć autentyczne historie”
O tym, jak influencerzy i media społecznościowe mogą wpływać na kariery sportowców i jak wypadają w rywalizacji z tradycyjnymi mediami, rozmawiamy z Kacprem Kaczmarkiem, Social Media Managerem TVP SPORT.
– Myślę, że dziś nie chodzi już o to, kto ma większą siłę, tylko kto potrafi szybciej uruchomić emocje. Tradycyjne media nadal budują wiarygodność i nadają wydarzeniom rangę, ale influencerzy potrafią sprawić, że miliony ludzi poczują, że są częścią jakiejś historii. Przypadek Tima Payne’a jest tego najlepszym przykładem – media później opisywały to, co influencer najpierw wywołał – odpowiada nasz rozmówca.
Czy zatem w przyszłości możemy być świadkami transferów „załatwianych” przez influencerów? – Nie sądzę. Piłka nożna nadal broni się przede wszystkim jakością na boisku. Natomiast influencer może dziś otworzyć piłkarzowi drzwi, których wcześniej by nie było. Jeśli zawodnik później udowodni swoją wartość sportową, ogromna rozpoznawalność może tylko pomóc. Ale sama popularność nie sprawi, że ktoś nagle będzie lepszym piłkarzem – kwituje Kaczmarek.
Cała sytuacja związana z nowozelandzkim piłkarzem pokazuje, że influencerzy i ich społeczności mogą być niekiedy w sieci skuteczniejsi niż cokolwiek innego. – Nie ma jednej recepty. Ta historia pokazuje raczej, że marki powinny szukać ludzi, którzy potrafią tworzyć autentyczne historie, a nie tylko generować zasięgi. Influencer z milionem obserwujących nie zawsze wywoła taki efekt – przedstawia Social Media Manager TVP SPORT.
I dodaje: – Tutaj zadziałał świetny pomysł i zaangażowanie społeczności. To właśnie kreatywność okazała się ważniejsza od samych liczb.
Teraz Payne musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i wydaje się, że kluczowe będzie otoczenie się właściwymi ludźmi. – Zdecydowanie. Paradoksalnie największym wyzwaniem dla Tima Payne’a może nie być mundial, tylko to, co wydarzy się po nim. W ciągu kilku dni stał się osobą obserwowaną przez miliony ludzi – kwituje Kaczmarek.
I kończy: – Od tego, jakie decyzje podejmie teraz – zarówno sportowe, jak i wizerunkowe – może zależeć, czy będzie to jednorazowy viral, czy początek świadomie budowanej marki osobistej.
Marcin Długosz
Więcej Aktualności
Rexona stawia na emocje. Nowa kampania pokazuje, że presja dotyczy nie tylko piłkarzy
Finały MŚ w piłce nożnej stały się inspiracją dla kolejnej globalnej kampanii marketingowej marki Rexona. Producent kosmetyków postawił na przekaz oparty na emocjach, stresie i wysiłku towarzyszącym nie tylko zawodowym sportowcom, ale również milionom kibiców przeżywających każdy mecz przed telewizorami i na stadionach.