Zainteresowanie nie tylko na północy. Igrzyska olimpijskie oczami Włochów
We Włoszech trwają zimowe igrzyska olimpijskie, które skupiają się na północy kraju – przede wszystkim w Lombardii i Wenecji Euganejskiej. O to, jak tak wielką imprezę odbierają mieszkańcy Italii, zapytaliśmy dwóch włoskich dziennikarzy – żyjącego na północy kraju Alberto Bertolotto oraz osiedlonego na południu Domenico La Marcę.
Dwadzieścia lat później
Dla Włochów obecna sytuacja to również nic innego jak odświeżenie wspomnień sprzed dwudziestu lat. W 2006 roku gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich był Turyn. Od tego czasu zarówno świat, jak i kształt mediów uległ poważnym przemianom, stąd oczywiście aktualne wydarzenie ma już nieco inny charakter.
By jednak w ogóle pomyśleć o organizacji takiej imprezy jak IO, sprawą trzeba zainteresować się wiele lat wcześniej. Doskonale widzimy to także na przykładzie Polski, która ustami władzy czy przedstawicieli różnych dyscyplin sportowych zgłasza aspiracje ugoszczenia letnich igrzysk w 2040 lub 2044 roku. Zdania społeczeństwa co do słuszności takiego przedsięwzięcia są podzielone.
A jak to wygląda we Włoszech, które już ogarnęła olimpijska gorączka? – Wydaje mi się, że – jak to często bywa w takich przypadkach – opinia publiczna jest podzielona: są tacy, którzy cieszą się, że igrzyska odbywają się u nas i uważają je za szansę, oraz tacy, którzy sądzą, że była to nadmierna inwestycja. Mam jednak wrażenie, że przeważa to pierwsze podejście – mówi nam Alberto Bertolotto, włoski dziennikarz i współpracownik między innymi „Przeglądu Sportowego”, który mieszka na północy kraju, a więc blisko centrum wydarzeń.
I dodaje: – Uważam, że to dobra okazja, pod warunkiem że obiekty sportowe będą regularnie wykorzystywane i że po igrzyskach powstanie realny projekt dla każdej dyscypliny.
Plusy przyjęcia igrzysk w kraju zauważa także Domenico La Marca, współpracownik „Corriere della Sera”, który mieszka na co dzień w Neapolu, a więc na południu Italii i w znacznej odległości od miejsca rozgrywania zawodów. – To impreza międzynarodowa o ogromnej randze i dzięki niej kraj może jeszcze bardziej rozwinąć swojego ducha gościnności. Należy również pamiętać o znaczących szansach dla sektora turystycznego – w kraju pojawi się mnóstwo gości i o Włoszech będzie głośniej na scenie międzynarodowej – mówi.
– Jeszcze lepiej wygląda kwestia infrastrukturalna. Igrzyska sprawiają, że trzeba zainwestować w miejsca do uprawiania sportu i sieć transportu, a to przecież może usprawnić jakość życia w miejscach, gdzie takie inwestycje zostaną poczynione. Często przypominany w tym kontekście jest przykład Turynu z 2006 roku, który dzięki IO rozwinął się jako miasto i turystycznie, a także pod względem sportowym – dodaje La Marca.
Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, podkreśla: – Oczywiście przy każdym wielkim wydarzeniu międzynarodowym są zmartwienia związanie z kosztami. Panuje obawa zwłaszcza przed tym, że końcowe wydatki mogą przekroczyć wstępne szacunki i że niektóra infrastruktura na dłuższą metę nie będzie zbyt rentowna. Pod tym kątem igrzyska Mediolan-Cortina 2026 charakteryzują się „rozproszonym” modelem organizacyjnym, który obejmuje sporo miejsc i zapewnia wykorzystanie już istniejącej infrastruktury.
Zainteresowanie nie tylko na północy
Sama ceremonia otwarcia, która odbyła się w miniony piątek na San Siro, z pewnością nie przeszła bez echa w żadnym zakątku Italii. Na stadionie pojawił się komplet 61 tysięcy osób, a – według danych „La Gazzetta dello Sport” – w telewizji publicznej Rai wydarzenie śledziło ponad 9 milionów ludzi. Dziennik dodaje, że to 46,2% udziału w ogólnej liczbie telewidzów, co oznacza, że niemal co drugi Włoch oglądający telewizję w piątkowy wieczór śledził właśnie otwarcie IO.
– Z pewnością igrzyska są oglądane w całych Włoszech, ale z bardzo wielkim, wręcz ogromnym zainteresowaniem w regionach alpejskich oraz tam, gdzie odbywają się zawody. To nieuniknione – kwituje Bertolotto.
A jaką optykę mają mieszkańcy południa kraju? – Z perspektywy zainteresowania sportem, także w naszych regionach panuje konkretne zainteresowanie igrzyskami olimpijskimi. Zachowując odpowiednie proporcje, również w centrum kraju czy na południu są miejsca, gdzie przy odpowiedniej pogodzie można uprawiać sporty zimowe. Igrzyska są więc odbierane jako coś dotyczące całego kraju, także miejsc, które są bardziej oddalone od centrum wydarzeń – wyjaśnia La Marca.
I dodaje: – Oczywiście poprzez fakt, że zdecydowana większość inwestycji infrastrukturalnych związanych z igrzyskami koncentruje się na północy Włoch, część mieszkańców południa odbiera IO przede wszystkim jako wydarzenie medialne, bez bezpośrednich i natychmiastowych korzyści dla swojego regionu. Podsumowując jednak tę kwestię, zainteresowanie igrzyskami na południu jest powszechne, a pierwsza w historii obecność w zawodach neapolitańskiego narciarza nabiera też swojej symboliki.
Zanim jeszcze igrzyska się rozpoczęły, przez kilka lat Włosi przygotowali się do tej wielkiej imprezy. – Ogólnie rzecz biorąc, debata nie koncentrowała się na samym fakcie organizacji, ale na metodach realizacji i konkretnych korzyściach dla zaangażowanych regionów. Włochy, choć nie są gigantem jak USA czy Chiny, dysponują niezwykłą różnorodnością terenu – mają góry, wzgórza i morza. Oferują idealne warunki do uprawiania wielu dyscyplin sportowych, a pasja publiczności stale rośnie. To wszystko może sprzyjać sukcesom organizacyjnym – uważa La Marca.
A potem – Euro
Po zakończeniu igrzysk Włosi będą mogli zacząć jeszcze intensywniej spoglądać w kierunku kolejnego ogromnego wyzwania – wraz z Turcją są bowiem gospodarzami mistrzostw Europy 2032 w piłce nożnej. Czy doświadczenia z IO i ewentualne sukcesy mogą przełożyć się na pewność siebie w perspektywie kolejnych lat? – Dobre pytanie, nie potrafię odpowiedzieć. Jest jeszcze długa droga do przebycia, aby gościć mistrzostwa Europy w 2032 roku, czyli za sześć lat: przeciętny stan włoskich stadionów jest daleki od tego, by można go było uznać za bardzo dobry – kwituje Bertolotto.
W podobnym tonie wypowiada się La Marca. – Należy podejść do tego wszystkiego z realizmem. Nie jest tajemnicą, że pod względem infrastrukturalnym włoska piłka musi się odrodzić. Pod tym względem Mediolan-Cortina 2026 może stanowić pewien poligon doświadczalny w zarządzaniu dużym wydarzeniem sportowym i planowaniu inwestycji – kwituje. I kończy: – Igrzyska mogą pokazać, że wspólna długoterminowa wizja na przykład pomiędzy miastami a klubami jest możliwa. I potwierdzić, co częściowo było widać podczas Euro 2020 w Rzymie, że Włosi potrafią zarządzać dużymi imprezami sportowymi.
Marcin Długosz
Więcej Ze świata
Nagrody dla medalistów olimpijskich. Polska w czołówce
Równocześnie, gdy emocje związane z igrzyskami olimpijskimi sięgają zenitu, warto spojrzeć na międzynarodowy kontekst i to, jak różne kraje motywują swoich sportowców do rywalizacji na najwyższym poziomie. Według danych Forbesa, co najmniej 13 państw oferuje medalistom zimowych igrzysk w 2026 roku premie finansowe o wartości co najmniej 100 000 dolarów…