Hiszpanie zarabiają, kontrowersje trwają. Superpuchar ciągle za granicą
Hiszpanie – podobnie jak Włosi i Francuzi – przy okazji rozgrywania Superpucharu połakomili się na spore pieniądze i wywieźli turniej na Półwysep Arabski. Po raz kolejny drużyny uczestniczące w rozgrywkach zarobią solidne pieniądze, ale impreza jak zawsze mierzy się z licznymi kontrowersjami.
„Dla mnie to g***o”
Od stycznia 2020 – z roczną tylko przerwą w kolejnym sezonie z powodu pandemii – Superpuchar Hiszpanii gości w Arabii Saudyjskiej. A to w Dżuddzie, a to w Rijadzie. I w tym roku turniej rozgrywany jest na Bliskim Wschodzie, a udały się na niego zespoły o największym potencjalne marketingowym – madryckie Real i Atletico, FC Barcelona, a także Athletic Bilbao.
Jak często jednak bywa przy tego typu wydarzeniach, pojawiają się pewne zgrzyty. – Hiszpanie odbierają to nie najlepiej. Uważają, że to jest wywożenie własnych rozgrywek z kraju do państwa, który kulturowo jest im dalekie. Niektórzy biorą pod uwagę, że w Arabii nie są do końca przestrzegane prawa człowieka – mówi w rozmowie dla SportMarketing.pl Marcin Gazda, dziennikarz i komentator Eleven Sports, stacji transmitującej w Polsce mecze o Superpuchar Hiszpanii.
– Dla mnie rozgrywanie Superpucharu Hiszpanii w Arabii to jest g***o – wypalił przed wyjazdem na turniej kapitan Athleticu, Inaki Williams. I choć potem przeprosił za tak dosadną wypowiedź, to i tak dodał: – W Hiszpanii mielibyśmy wsparcie tysięcy fanów, tymczasem zagramy daleko od domu na oczach ludzi, którym jesteśmy obojętni.
Kasa, kasa, kasa
Nie ma jednak co ukrywać, że to czynnik ekonomiczny stoi za wyborami władz hiszpańskiej piłki. A i sami zainteresowani narzekać nie powinni. – Samym klubom opłaca tam się lecieć, nawet w trakcie sezonu – podkreśla Gazda.
Hiszpanie wynegocjowali sobie kontrakt wart około 40 milionów euro za turniej. To niemal połowa więcej niż w przypadku Włochów, którzy w ostatnich latach również regularnie „wywożą” swój Superpuchar do Arabii Saudyjskiej. Za całe przedsięwzięcie pod koniec grudnia ubiegłego roku otrzymali 23 miliony euro.
Co ciekawe, Saudyjczycy zostawili sobie pewną furtkę. Mają prawo do obniżenia wynagrodzenia dla hiszpańskiej federacji w przypadku, gdyby do turnieju nie awansowali Real Madryt lub FC Barcelona. Do tej pory coś takiego jeszcze się nie wydarzyło a przed nami już czwarta edycja z rzędu z El Clasico w finale.
– Najwięcej na trybunach jest kibiców miejscowych, w większości będących oczywiście za Barceloną i Realem. Kiedy w Arabii doszło do derbów Madrytu to Diego Simeone, trener Atletico, wyzłośliwiał się, że atmosfera była jak na Bernabeu – mówi Gazda.
Wygląda na to, że okazji do podobnych szpileczek będzie jeszcze wiele, bo obecny kontrakt pomiędzy RFEF a Saudyjczykami obowiązuje aż do 2029 roku. Spotkania potrafią przyciągnąć na arabskie stadiony nawet 60 tysięcy osób, a ceny wejściówek na aktualną edycję wahają się pomiędzy 20 euro za najtańsze na półfinały, do nawet 350-370 euro za świetne miejsce na finał.
Superpuchar dalej za granicą
Nawet jednak w takich okolicznościach potrafiły wydarzyć się sytuacje niekorzystne dla organizatorów. – W zeszłym roku była „krzywa” akcja z kibicami Mallorki i rodzinami piłkarzy, które tam poleciały. Byli napastowani przez miejscowych, w większości kibicujących Barcelonie i Realowi. Fani klubu z Majorki mieli nieprzyjemne przeżycia, dlatego nie jest to zbyt korzystny temat dla federacji hiszpańskiej – opowiada Gazda.
Wciąż aktualny kontrakt nie sprawia jednak, że nawet i już od kolejnej edycji Superpuchar Hiszpanii nie zmieni swojej lokalizacji. Choć o powrocie na Półwysep Iberyjski nie pomyślano nawet przez moment. – Za rok chcą to przenieść do innego kraju, być może do Kataru – kwituje Gazda.
I dodaje: – Na czele Superpucharu stoi RFEF, a więc hiszpańska federacja. Oni chcą to dalej przeprowadzać klimatach arabskich, choć mówiło się też o Stanach Zjednoczonych. Szefostwo jest za tym, żeby grać cały czas za granicą.
Co ciekawe, jeszcze przed saudyjską erą Superpucharu Hiszpanii turniej ten raz już opuścił granice kraju i trafił na jeszcze inny kontynent. A konkretnie do Afryki – w 2018 roku Barcelona pokonała 2:1 Sevillę w marokańskim Tangerze. Potem nawiązano współpracę z Saudyjczykami.
Uwagę miejscowych przykuwa też Robert Lewandowski. W niedzielę Polak rozegra kolejne El Clasico w swojej karierze i jeśli spisze się w nim na medal, jeszcze mocniej rozgrzeje saudyjskie głowy względem potencjalnego transferu. Choć samej chęci bogaczom z Bliskiego Wschodu na pewno nie brakuje…
– Sam turniej dla niego jest bez różnicy, bo saudyjskie kluby i tak mają go na oku, chciałyby go ściągnąć. To on jest jednak panem własnego losu i po wygaśnięciu kontraktu z Barceloną może się udać, gdzie tylko chce. Myślę, że sam Superpuchar wiele w jego przypadku nie zmieni – zaznacza Gazda. Finał obecnej edycji Superpucharu Hiszpanii pomiędzy Barceloną a Realem rozpocznie się w niedzielę, 11 stycznia o godzinie 20:00 czasu polskiego na ponad 62-tysięcznym King Abdullah Sports City Stadium w Dżuddzie. Transmisja w Eleven Sports 1.
Marcin Długosz
Więcej Ze świata
Wielki powrót NHL do TVP Sport
Trwa sezon 2025/26 NHL. Od stycznia Telewizja Polska będzie pokazywać wybrane mecze najlepszej hokejowej ligi świata. Pierwsza transmisja już w niedzielę 11 stycznia.