Włosi zainwestują w polską koszykówkę. Czas na dużą zmianę [WYWIAD]
Po pięciu latach dojdzie do dużej zmiany w Orlen Basket Lidze. Od sezonu 2026/2027 nowym partnerem technicznym zostanie firma Errea. Włosi zastąpią 4F. – Jeżeli klub ma swoją koncepcję, zrealizujemy ją w stu procentach. Nie ma czegoś takiego, że my coś narzucamy. Tylko dajemy propozycję, a to klub sam zdecyduje. Dialog jest dla nas najważniejszy – mówił w rozmowie dla SportMarketing.pl Maciej Ziobroń, Head of operation, Errea Polska.
Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: – Dlaczego Errea wybrała akurat polski rynek i polską koszykówkę?
Maciej Ziobroń, Head of operation, Errea Polska: – Jesteśmy na rynku już 20 lat, natomiast potrzebowaliśmy pewnego nowego rozdania, otwarcia, siły, która nie tylko napędzi markę, ale też pokaże nasze możliwości. Pojawiła się taka szansa, zostaliśmy zapytani przez ligę, czy chcielibyśmy wejść w taki projekt. Po szybkich, włoskich konsultacjach stwierdziliśmy, że jest to mocno rozwojowy pomysł. Możemy oprzeć na nim swoją komunikację startową. Koszykówka jest ugruntowaniem naszej pozycji na rynku. My chcemy dać naszym partnerom sprzedażowym kolejną możliwość rozwoju. Idziemy za ciosem i poszukujemy rozwiązań, również w ekstraklasie piłkarskiej czy siatkarskiej. Głównie koncentrujemy się jednak na koszykówce.
Czyli wejście do Polskiej Ligi Koszykówki ma pokazać, że Errea chce namieszać na polskim rynku sportowym?
– Dokładnie tak. Chcemy pokazać naszą siłę. Dotychczas pracowaliśmy u podstaw. Działaliśmy z lokalnymi partnerami, akademiami oraz innymi sportami. Historycznie współpracowaliśmy w piłkarskiej ekstraklasie z Jagiellonią Białystok, Piastem Gliwice, w siatkówce ze Skrą Bełchatów, Impelem Wrocław. W koszykówce mieliśmy bardzo udaną współpracę z KOSSM a od sześciu lat współpracujemy z klubem WKK Wrocław. Mamy pełne możliwości do wszystkiego i jesteśmy w stanie dopasować się do potrzeb tak naprawdę każdej dyscypliny sportu.
Współpraca z ligą jest barterowa czy również finansowa?
– Jesteśmy sponsorem i opieramy się na tym, aby dostarczyć sprzęt w takiej ilości, w jakiej jest potrzebny. Na tym głównie się opieramy.
Dużo mówiliście o technologiach. Czym wasze stroje będą się wyróżniać?
– Jesteśmy producentem i to jest bardzo ważny przekaz. Niewiele firm na świecie oferujących teamwear jest producentem. Wyróżniamy się tym, że mamy swoje fabryki i wszystkie nasze ubiory szyjemy właśnie tam. Dodam, że ponad 90 procent naszej produkcji zlokalizowana jest w Europie. Nie zlecamy niczego na zewnątrz. Nie produkujemy naszej odzieży w Chinach, mamy kontrolę nad całym procesem: od wyboru nici, materiału, przez przygotowanie grafiki, aż po finalny produkt. Kluby dostaną do wyboru: materiał, odszycie, wzór. Nasi graficy z centrali w Parmie przygotowują propozycje graficznie. To kluby mają najważniejszy dla nas głos, dlatego to będzie ich decyzja czy skorzystają z naszych projektów, czy będą wdrażać swoje własne pomysły.
To od razu dopytam, jak dużą możliwość ingerencji będą miały kluby?
– My proponujemy i jeżeli to im się spodoba, to idziemy tym tropem. Jeżeli klub ma swoją koncepcję, zrealizujemy ją w stu procentach. Nie ma czegoś takiego, że my coś narzucamy. Tylko dajemy propozycję, a to klub sam zdecyduje. Dialog jest dla nas najważniejszy. To ma być prawdziwy dialog, a nie działania jednej strony. To pozwoli nam dojść do etapu, kiedy wszystko będzie tak, jak klub sobie życzy.

Nie boicie się o kwestie logistyczne?
– Współpraca z klubami ma być bardzo bliska i wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. W naszej firmie wiele osób będzie za to odpowiadać. W mojej blisko 20-letniej współpracy z marką Errea nie zdarzały się sytuacje, żeby coś miało poślizg. Czasami dany rozmiar może być niedostępny na stanie magazynowym, ale wtedy mamy maksymalnie dwa tygodnie na uzupełnienie. Czuwa nad tym rozwinięty dział kontroli produktu oraz produkcja w fabrykach w Rumunii i we Włoszech.
Kibicom nie podobało się, że w ostatnich sezonach często były problemy z dostępnością strojów oraz możliwością kupna koszulek. Możecie zagwarantować, że przed startem sezonu cały asortyment będzie dostępny?
– Tak i naciskamy na to, aby przy produkcji kluby również zadbały o wszystkie detale. Dla nas przygotowanie tych strojów jest priorytetem. To chcemy klubom pokazać. Klub będzie głównym partnerem dla kibica i on będzie odpowiedzialny za sprzedaż. My zapewnimy dostępność i postaramy się, aby wszyscy byli z tego zadowoleni. Przykładowo, jeżeli w klub nam przekaże, z odpowiednim wyprzedzeniem, że chciałby mieć specjalną koszulkę meczową na święta, to przy naszych możliwościach jesteśmy w stanie wyprodukować nawet 12 sztuk limitowanych koszulek. Sprawdzić się może specjalna, miejska linia dla kibiców CITY ID. Wtedy koszulki, bluzy, kurtki będą nawiązywać do znaków utożsamianych z miastem, regionem. Limitowane edycje tyczą się świątecznych kolekcji, jubileuszów, meczów specjalnych czy dopieszczania sponsorów. Przy takich seriach możemy stworzyć coś wyjątkowego. Wszystko zależy od tego, czy klub będzie chciał przygotować coś specjalnego. My na pewno damy taką możliwość.

Kluby same mają sprzedawać koszulki czy kibic będzie mógł kupić również w waszym sklepie internetowym?
– Z każdym klubem chcemy to zrobić indywidualnie. Wiemy, że większość zespołów działa mocno na rynku, a my pokażemy im dodatkowe możliwości. Wszystko zależy od tego, czy dla klubu dane rozwiązanie będzie dobre. Możemy pomóc w rozwoju, sprzedaży merchandisingu w innych kanałach, jak np. poprzez stworzenie sklepu online dla danego zespołu, ponieważ mamy takie możliwości.
Co konkretnie dostanie koszykarz?
– Współpraca z ligą opiera się na dostarczaniu kompletów meczowych, treningowych, wyjściowych, łącznie z kurtkami, torbami, czyli pełen zakres sprzętu, który sportowiec potrzebuje.
Koszulki będą dostępne cenowo? Myślicie o wprowadzeniu do sprzedaży replik i wersji meczowych?
– Nie robimy czegoś takiego jak repliki. Opieramy się na tych samych materiałach i wzorach, które dostają zawodnicy. Cena będzie przystępna w porównaniu do tego, co dzieje się teraz na rynku.
Co obiecujecie sobie po tej umowie?
– Liczymy na rozwój koszykówki w Polsce. Związaliśmy się na dłuższy czas i chcemy zrobić dużo, aby zaistnieć, ale też dać narzędzia partnerom do dalszego rozwoju. Wtedy wszyscy na tym zyskają.
Czego mogą spodziewać się kibice?
– Przede wszystkim jakości i tego, że dostaną fajną rzecz, która będzie oparta na pomysłach naszych grafików, czy projektów z klubu a być może nawet od kibiców. Poza sprzętem meczowym i treningowym zaproponujemy stworzenie specjalnej linii lifestylowej: koszulka, bluza w pełnej personalizacji. Zapraszam do zerknięcia na nasze projekty CITY ID, które były stworzone na Final Eight ligi włoskiej. Wszystko było dostosowane pod kibica. Wiemy, jak stroje powinny wyglądać i postaramy się, aby fani basketu otrzymali produkt, który jest tożsamy z ich zespołem.
Jakub Kłyszejko
Więcej Wywiady
Natalia Partyka: postawiłam na tenis stołowy trochę z przypadku [WYWIAD]
Natalia Partyka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sportu – multimedalistka igrzysk paralimpijskich, zawodniczka od lat rywalizująca również z pełnosprawnymi tenisistkami oraz interesująca osobowość. W rozmowie dla SportMarketing.pl opowiada o początkach swojej drogi, wyzwaniach rywalizacji na najwyższym poziomie, znaczeniu przygotowania mentalnego, sportowych inspiracjach oraz roli kobiet w polskim sporcie.