19.01.2026 08:19

Polska na dobre poznała Ewę Pajor. „Powinniśmy się przyzwyczajać, że będzie jej coraz więcej”

Ewa Pajor na dobre przebiła się do sportowego mainstreamu w Polsce. Napastniczka Barcelony i gwiazda naszej kadry rozsławia nasz kraj, przy tym niesamowicie promuje kobiecą piłkę nożną. – Powinniśmy się przyzwyczajać, że Ewy wszędzie będzie coraz więcej. Pociąg z napisem piłka nożna kobiet się rozpędził i nie ma szans, żeby miał się zatrzymać – mówił w rozmowie dla SportMarketing.pl Jakub Witek, marketing manager Ewy Pajor.

Udostępnij
Ewa Pajor i Jakub Witek podczas prezentacji w Barcelonie

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: – Ewa Pajor zajęła 16.miejsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego. Jak wy jako team Ewy patrzycie na ten wynik?

Jakub Witek, marketing manager Ewy Pajor: – Jest nam bardzo miło, że Ewa po raz kolejny znalazła się w gronie nominowanych. Cieszymy się, że jest doceniana i mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze wyżej.

Pana zdaniem miejsce w granicach TOP15 odzwierciedla realną pozycję Ewy w polskim sporcie?

– Trudno jest się odnieść, ponieważ każdy plebiscyt ma swój regulamin i zasady. Z roku na rok Ewa idzie do góry, jeśli chodzi o rozpoznawalność. Cieszymy się ze wszystkich sukcesów. W zeszłorocznym raporcie „Sport kobiet oczami kibiców”, którego partnerem jest Orlen, Ewa była w pierwszej czwórce najpopularniejszych sportsmenek w Polsce, to pokazuje, jak wiele pracy już wykonała, ale również pozostawia przestrzeń do dalszego rozwoju.

Widzicie, że Ewa w ostatnim czasie stała się jedną z najważniejszych postaci polskiego sportu?

– Ewa od lat na to pracuje, oczywiście, duże znaczenie miało kobiece Euro, ale też transfery do Barcelony. To dużo bardziej medialny klub niż VfL Wolfsburg. Przenosiny do Hiszpanii mocno pomogły w rozpoznawalności Ewy. Szczególnie, że mamy tam również Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego. Całość można fajnie medialnie przedstawić, że mamy „polskie trio” w Barcelonie.

W ostatnim czasie zauważyliście też wzrost, jeżeli chodzi o zainteresowanie potencjalnych partnerów, sponsorów?

– Nie użyłbym słowa duży wzrost. Piłka nożna kobiet od kilku lat dynamicznie się rozwija, a Ewa jako najlepsza napastniczka świata jest w kręgu zainteresowań globalnych marek. Transfer do FC Barcelona miał znaczenie, jeżeli chodzi o social media Ewy. Instagram i Facebook dostały mocnego „kopa”. Na Instagramie możemy mówić o 100-procentowych wzrostach, na Facebooku było to około 40 procent. Obecnie liczby wyglądają naprawdę imponująco i cały czas rosną.

Słyszycie, że polscy kibice jeżdżą do Barcelony „na Ewę”?

– Tak, docierają do nas takie głosy, również z mediów hiszpańskich. W tamtym roku jeden z dziennikarzy spytał mnie, czy założyliśmy oficjalny fanklub Ewy w Barcelonie. Mówił, że na każdym meczu widzi wiele biało-czerwonych flag i słyszy, jak ludzie skandują nazwisko Ewy. Odpowiedziałem, że my niczego takiego nie zrobiliśmy, po prostu polscy kibice zaczęli pojawiać się na spotkaniach żeńskiej drużyny Barcelony. To pokazuje, jak marka Ewy rośnie w świecie sportu. Nie każdy sportowiec może pochwalić się obecnością fanów na meczach swojej drużyny, szczególnie jeśli gra daleko od domu.

Jak w tym momencie Ewa wygląda biznesowo?

– Dzięki ciężkiej i systematycznej pracy Ewa wypracowała sobie grono sponsorów i partnerów, na których możemy liczyć. Należą do nich VISA, Nike, Orlen, Volkswagen Financial Service, wspierają nas również Cupra i R-Gol. Cały czas prowadzimy rozmowy ze sponsorami zainteresowanymi współpracą z najlepszą strzelczynią Europy. Mam nadzieję, że wkrótce zrobimy kolejny krok, dzięki któremu rozpoznawalność Ewy jeszcze wzrośnie.

Ubiegłoroczne Euro było krokiem milowym, nie tylko w karierze Ewy, lecz również całego kobiecego futbolu?

– Dało wiele całej reprezentacji Polski. To był wyjątkowy moment. Nasza kadra pierwszy raz zagrała w wielkim turnieju. Dziewczyny pokazały same sobie, że mogą grać z najlepszymi. Wygrały mecz z Danią i były w stanie rywalizować z europejską czołówką, to powinno zaowocować w przyszłości. Dodatkowo mecze były pokazywane w TVP, sam turniej został solidnie opakowany. Ewa znalazła się na billboardach, już od zgrupowania w Arłamowie zainteresowały się tym czołowe polskie media. Ewa była u Ewy Drzyzgi, a to pokazało, że nawet programy nie do końca związane ze sportem chciały, aby o kobiecej piłce było głośno. Teraz trzeba trzymać kciuki, aby reprezentacja awansowała na kolejny wielki turniej.

Jak Ewa zaczęła odnajdywać się w tym, że nagle to zainteresowanie zrobiło się znacznie większe?

– To złożony temat. Wolfsburg był świetnym klubem, odnosił sukcesy w Niemczech i na arenie międzynarodowej. Jednak brand Barcelony jest czymś większym. Ewa była żegnana jak bohaterka w Wolfsburgu. Kibice ją tam kochali, przeżyła mnóstwo genialnych chwil. Hasło Barcelony głosi, że to „coś więcej niż klub” i jest w tym sporo prawdy. Ewa po transferze zaczęła się pojawiać nie tylko w polskich, niemieckich czy hiszpańskich mediach. Jej nazwisko zaczęło się pojawiać w mediach na całym świecie. To dało bardzo dużo. Prezentacja odbyła się na stadionie, prezydent Joan Laporta był obecny przy podpisaniu kontraktu, nawet, jak ktoś się nie interesuje piłką kobiecą, a jest kibicem Barcelony, to z automatu zaczyna Ewę kojarzyć. Dużo robią też social media samego klubu, gdzie Ewa jest mocno widoczna.

Czy w 2026 roku szykujecie kolejne niespodzianki dla fanów Ewy?

– Powinniśmy się przyzwyczajać, że Ewy wszędzie będzie coraz więcej. Pociąg z napisem piłka nożna kobiet się rozpędził i nie ma szans, żeby miał się zatrzymać. Podczas Euro 2025 prawie na każdym meczu był komplet kibiców i to pokazuje, że zainteresowanie piłką kobiecą rośnie. Jeśli chodzi o Ewę, to my robimy swoje. Najważniejsze jest dla nas boisko, na kolejnych miejscach jest popularyzacja piłki nożnej kobiet, zachęcanie młodych ludzi do aktywności fizycznej, czy budowanie rozpoznawalności Ewy. W najbliższych miesiącach będzie można zobaczyć Ewę w Uniejowie podczas wydarzeń sportowych, które organizujemy razem z Orły Polska Fundacja Promocji i Wspierania Sportu. Zapraszam już teraz na turniej piłkarski, dodatkowo pierwszy raz odbędzie się specjalny camp dla chłopców i dziewcząt, więcej szczegółów dot. tych wydarzeń, już wkrótce pojawi się na profilach w mediach społecznościowych Ewy.

Jak się panu pracuje z Ewą?

– Jestem z nią zawodowo związany od jedenastu lat. Wspólnie z Agatą Tarczyńską tworzymy drużynę, która może na sobie polegać i razem przeżywa te piękne i te trudniejsze momenty. Nasza relacja jest bardzo dobra, powiedziałbym, że przyjacielska. Spotykamy się także poza pracą, Ewa i Agata ostatnio była na moim ślubie.

To jaką Ewa jest szefową?

– Wymagającą, co mi bardzo odpowiada. Zawsze musi przemyśleć dokładnie każdy ruch. Nie podejmujemy żadnych decyzji pod wpływem impulsu. Zawsze wszystko szczegółowo analizujemy. Ewa stara się być dobrze do wszystkiego przygotowana. Wierze, że razem przy wsparciu naszych sponsorów i partnerów możemy zrobić bardzo dużo dla polskiego sportu.

Udostępnij
Jakub Kłyszejko

Jakub Kłyszejko