Przejdź do treści
Tło nagłówka
SportMarketing.pl

Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco z najnowszymi trendami i analizami w marketingu sportowym.

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!

Biznes
Marketing
Sponsoring
Media
Świat
Eksperci
Wszystkie artykuły Eksperci
Kobiety | Sport | Biznes
Rzecznicy Prasowi
Sport i Pieniądze
Zawód: Dziennikarz Sportowy
Wywiady
Biznes
Marketing
Sponsoring
Media
Świat
Eksperci
Kobiety | Sport | Biznes
Rzecznicy Prasowi
Sport i Pieniądze
Zawód: Dziennikarz Sportowy
Wywiady
Wywiady
Wywiady Andrzej Bargiel: aktywność w górach postrzegam jako pasję, eksplorację, chęć przekraczania granic [WYWIAD]
14.11.2025 07:46

Andrzej Bargiel: aktywność w górach postrzegam jako pasję, eksplorację, chęć przekraczania granic [WYWIAD]

Andrzej Bargiel przeszedł do historii himalaizmu, ponieważ jako pierwszy człowiek na świecie wszedł na Mount Everest (8849 m n.p.m.) i zjechał z jego wierzchołka na nartach do wysokości bazy (ok. 5364 m n.p.m.), nie wspomagając się tlenem. W rozmowie ze SportMarketing.pl znakomity skialpinista zdradza istotę wspinania się w najwyższych górach.

Totalizator Sportowy Totalizator Sportowy
Bartłomiej Najtkowski
Udostępnij
Andrzej Bargiel: aktywność w górach postrzegam jako pasję, eksplorację, chęć przekraczania granic [WYWIAD]
Autor zdjęcia: Pasang Rinzee / Red Bull Content Pool

Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Dokonał pan spektakularnej rzeczy. Przygotowania do tej wyprawy nie nastręczały trudności?

Andrzej Bargiel: – Muszę przyznać, że zbudowałem doświadczenie i wydolność, które pozwala mi w racjonalny sposób realizować takie przedsięwzięcia. Ta wcześniej zbudowana wydolność to naprawdę musi być coś bardzo długoterminowego. Oczywiście przez lata trzeba dbać o nią, o wytrzymałość, ale w zasadzie dzięki temu, że startowałem w zawodach i jestem na poziomie międzynarodowym, mogę pozwolić sobie na trochę więcej w górach niż przeciętni wspinacze. Kluczem jest długoterminowe podejście do takiego zagadnienia.

A ile czasu zajmuje trening poprzedzający podjęcie wyzwania?

– Przed samą wyprawą są trzy miesiące, które poświęcam na precyzyjny, intensywny cykl treningowy, oprócz tego przez cały rok codziennie się ruszam i uprawiam sport.

Himalaizm rozwija się od wielu lat, ale czy wciąż zawodowy wspinacz może stawiać sobie nowe, niezrealizowane wcześniej przez nikogo cele?

– Myślę, że zdecydowanie tak. Gór jest naprawdę mnóstwo i nawet ośmiotysięczniki nie są wyeksplorowane w stu procentach. Jest wiele ścian, które są jeszcze do pokonania, wiele dróg do poprowadzenia. Równie dużo zjazdów, które można przeprowadzić ciekawymi, trudnymi liniami.

Wciąż pozostaje wiele niezdobytych szczytów w tych górach, więc tak naprawdę to jest kwestia tego, co chcemy robić. Moją motywacją nie jest zrobienie czegoś jako pierwszy na świecie. Po prostu wyznaczam sobie kolejne wyzwanie, chcę spróbować swoich sił. To jest przede wszystkim ogromna pasja i priorytetem nie jest to, że chcę zapisać się w historii złotymi zgłoskami. Mam zupełnie inne podejście. Kieruje mną ciekawość i ta pasja właśnie, którą realizuję. Bardzo się cieszę, że mam taką możliwość.

fot. Bartłomiej Pawlikowski / Red Bull Content Pool

Jak pan postrzega himalaizm? To jest sport, sport ekstremalny, a może forma ekspresji lub filozofia życia…

– Generalnie rzecz biorąc, całą swoją aktywność w górach postrzegam jako pasję, eksplorację, chęć przekraczania granic. Tutaj nie ma ścigania się z innymi, czyli czegoś typowego dla sportu. Warunki są niepowtarzalne. Oczywiście w tym środowisku także są przyznawane nagrody, wyróżnienia, które pozwalają docenić dany wyczyn, najbardziej skomplikowany i wartościowy z punktu widzenia sportu.

Można robić bardzo trudne rzeczy w górach. Osoby, które tego dokonują, muszą być w zasadzie sportowcami, więc mimo że to nie są zawody i wyścigi, to każdy, kto chce zrobić coś wyjątkowego i skomplikowanego, musi być w zasadzie na co dzień sportowcem, takim regularnym i trenować profesjonalnie, bo w innym przypadku te przedsięwzięcia byłyby niemożliwe do zrealizowania.

Czy na przestrzeni lat jest coraz więcej udogodnień dla himalaistów, nowoczesnych rozwiązań, kwestii technologicznych, które są przydatne przy organizowaniu i przeprowadzaniu wypraw?

– Myślę, że na pewno ta technologia się rozwija, sprzęt jest teraz znacznie bardziej komfortowy. Chodzi o odzież, buty, namioty. To wszystko jest trochę lżejsze, dostosowane do warunków, więc poczucie komfortu wzrasta. Technologia i wiedza to aspekty przydatne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Uważam, że dzięki technologii właśnie można robić to bezpiecznie. Precyzyjne prognozy, lokalizatory, GPS – to naprawdę pomaga. To jest coś kluczowego, bo na koniec możemy być bardziej samodzielni, możemy realizować swoją pasję bezpiecznie i to jest ogromnym atutem moim zdaniem, bo przecież nikt nie robi tego za karę.

Przed zjazdem z Mount Everestu odbył pan wyprawę stanowiąca przygotowanie do tej historycznej misji, gdzie był trochę mniejszy stopień trudności, ale zarazem jednak porównywalne wyzwanie?

– Nie, nie było takiego przedsięwzięcia. Bardziej skupiłem się na przygotowaniu fizycznym, bo dla mnie ten Everest to nie było wyzwanie techniczne, tylko wymagające zadanie logistyczno-fizyczne. Bez wątpienia w taką misję trzeba włożyć duży wysiłek o tej porze roku, ponieważ jest tam bardzo dużo śniegu i aby wejść na szczyt przy takich ilościach śniegu, trzeba dokonać nie lada sztuki.

fot. Passang Rinzee

W przeszłości wchodziłem na przykład na szczyt ośmiotysięcznika Manaslu z bazy znajdującej się 4,5 tysiąca wysokości w 14 godzin, a tutaj na Evereście 16 godzin zajęło mi dotarcie na szczyt z obozu czwartego, więc to jest ta różnica. Zwróćmy uwagę też na Khumbu Icefall, który jest uważany za jeden z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych lodowców świata i też trzeba go pokonać, przygotować drogę, odnaleźć w tym labiryncie szczelin drogę, która też pozwoli ci zjechać. Zjazd bowiem nie przebiega linią podejścia, więc było tutaj sporo pracy i sporo czynników musiało się złożyć, by to przedsięwzięcie mogło się powieść.

Po zjeździe, gdy wszystko już się uda, to dużo czasu trzeba, żeby się zregenerować, wtedy człowiek rzeczywiście jest wycieńczony?

– Myślę, że oczywiście jest to wysiłek i trzeba po prostu odpocząć, ale nie mam wrażenia, że po kilku dniach czuję jeszcze pozostałości po takiej wyprawie czy po tym wysiłku w sensie negatywnym. Jestem w dobrym stanie. Gdy wracamy do domu, dużo rzeczy się dzieje, więc tak naprawdę zapominamy bardzo szybko o tym, ale w rzeczywistości jest to duży wysiłek i kilka dni na pewno trzeba po takiej wspinaczce odpocząć.

Co jaki czas można organizować takie wyprawy, mając już takie doświadczenie, wyprawy, które są dużym wyzwaniem?

– Pewnie można to robić często, ale…

Żeby to miało sens.

– Sens może mieć zawsze, tyle że bywa u niektórych tak, że robią tylko to i wtedy ich życie prywatne nie funkcjonuje, bo nie ma tych osób w domu. Te wyprawy są bardzo intensywne i zajmują dużo czasu. A ja mam taką strategię, że wyjeżdżam na dłuższą wyprawę raz w roku to jest dla mnie optymalne rozwiązanie.

Niczego nie zaniedbuję i mam taki model już od wielu lat. Oczywiście można by to robić częściej, ale to pewnie rodziłoby negatywne konsekwencje w różnych wymiarach i przestrzeniach, więc tak to wygląda.Można być cały rok na wyprawie i robić pewnie wartościowe rzeczy w górach. Na pewno jednak nie da się tego robić cały czas na 8 tysiącach metrów. Warunki tam są po prostu trudne i długoterminowo destrukcyjne dla organizmu.

Każda taka wyprawa na pewno jest kosztowna. Dlatego wsparcie Totalizatora Sportowego jest nader istotne?

– Tak, to wsparcie przyczynia się do tego, że mogę zrealizować szereg takich przedsięwzięć. Dzięki niemu to jest prostsze. Doceniam, że są takie możliwości, że mam partnerów, którzy mi ufają, z którymi buduje relacje od lat i którzy widzą sens w tym, co robię. Wyznajemy też wspólne wartości i podejście do pewnych spraw.

Na pewno w kontekście Totalizatora Sportowego to jest ciekawe, że pierwszą współpracę z tym podmiotem podjąłem w 2008 roku. Jest to zatem już prawie 20 lat. Robiłem różne rzeczy w różnych okresach i tak naprawdę dzięki temu wsparciu udało mi się zrealizować wiele ciekawych przedsięwzięć, spełnić wiele marzeń. To pokazuje, że wspólnie z partnerem można rozwijać swoje pasje i rozwijać się sportowo. Na początku bowiem startowałem w zawodach, a później pojawiły się te wyprawy w najwyższe góry i właśnie narciarskie w ramach mojego projektu Hic Sunt Leones.

Wiemy, że rośnie liczba osób wspinających się w najwyższych górach. Tyle że oni na ogół korzystają z tlenu, a pan nie, mimo że patrząc z perspektywy laika przypuszczam, iż wiąże się to ze sporym ryzykiem.

– Ja po prostu wywodzę się ze sportu i dla mnie tlen z butli jest czymś nienaturalnym. Gdybym korzystał z tlenu z butli, to wszedłbym na szczyt i mógłbym od razu wrócić do domu. Dobrze czuję się bez tego. Mam kontrolę nad swoim ciałem, organizmem. Czuję, gdzie są moje limity. Rozumiem swój organizm. Wiem, na ile sobie mogę pozwolić. Wydaje mi się, że to jest dla mnie bezpieczniejsze z tego punktu widzenia, że nie mam sytuacji, iż tlen się kończy i nagle ląduję w tarapatach…

Wyprawa miała miejsce jesienią, kiedy tam zupełnie nikogo nie było. I warunki były bardzo trudne. Nie wiem, czy w ogóle były kiedykolwiek próby wejścia na Mount Everest jesienią w takich warunkach bez korzystania z tlenu. Wiosna jest takim sezonem, gdy tego śniegu nie ma. Jest twardo, są dobre warunki, stabilna temperatura. I to jest taki moment, kiedy tych wejść jest dużo. Kiedy kojarzymy to miejsce z kolejkami, dużą liczbą ludzi.

My czuliśmy się tak, jakbyśmy byli w dziewiczym terenie. Gdy spada tam 10 metrów śniegu, nie widać żadnych śladów po ingerencji uczestników poprzednich wypraw. To było też szalenie ciekawe, że nawet w takim miejscu można znaleźć spokój i świetną przestrzeń do działania.

Andrzej Bargiel Himalaizm Mount Everest Totalizator Sportowy
Materiał Promocyjny
Totalizator Sportowy Totalizator Sportowy
Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski

Więcej Wywiady

Kobiety | Sport | Biznes

Małgorzata Bajer-Raś: od lat celem PGE Narodowego jest odpowiadanie na zapotrzebowanie rynku [WYWIAD]

Miniony rok był rekordowy dla PGE Narodowego, który jest stadionem wielofunkcyjnym. Co stoi za tak dobrym bilansem finansowym obiektu postrzeganego jako dom piłkarskiej reprezentacji Polski i jak na jego rentowność wpływa dywersyfikacja oferty? Między innymi o tym rozmawiamy z Małgorzatą Bajer-Raś, dyrektor ds. komunikacji, promocji i marketingu PGE Narodowego. Bartłomiej Najtkowski
Małgorzata Bajer-Raś: od lat celem PGE Narodowego jest odpowiadanie na zapotrzebowanie rynku [WYWIAD]
Fot. Michał Jędrzejewski
Wywiady Kamil Kołsut: Polski Związek Tenisowy ma być synonimem nowoczesnego zarządzania i transparentności [WYWIAD] Mateusz Tudek
Piotr Należyty, prezes ORLEN Superligi
Wywiady ORLEN Superliga stawia na rozwój. „Kluczowym punktem jest zbudowanie całego ekosystemu” Jakub Kłyszejko
Ewa Pajor i Jakub Witek podczas prezentacji w Barcelonie
Wywiady Polska na dobre poznała Ewę Pajor. „Powinniśmy się przyzwyczajać, że będzie jej coraz więcej” Jakub Kłyszejko
Marta Zawadzka, wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie
Wywiady Polski Związek Hokeja na Lodzie wkrótce będzie świętował stulecie. „Konieczne jest zadbanie w większym stopniu o marketing” Bartłomiej Najtkowski

SportMarketing.pl

Mapa strony

SportMarketing

Autorzy

Interplay Futbol News Zzapołowy Gramgrubo.pl

Polityka Prywatności
Polityka Cookies
Kontakt

2026 © Sport Marketing. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zarządzaj swoją prywatnością

Żeby zapewnić najlepsze wrażenia, my oraz nasi partnerzy używamy technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam oraz naszym partnerom na przetwarzanie danych osobowych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalny identyfikator ID w tej witrynie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje.

Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na powyższe lub dokonać szczegółowych wyborów. Twoje wybory zostaną zastosowane tylko do tej witryny. Możesz zmienić swoje ustawienia w dowolnym momencie, w tym wycofać swoją zgodę, korzystając z przełączników w polityce plików cookie lub klikając przycisk zarządzaj zgodą u dołu ekranu.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Statystyka

Marketing

Funkcje
Zawsze aktywne

Zawsze aktywne
Zarządzaj opcjami Zarządzaj serwisami Zarządzaj {vendor_count} dostawcami Przeczytaj więcej o tych celach
Zarządzaj opcjami
{title} {title} {title}