„Mogę jeszcze raz przeżywać ten sport razem z zawodnikami”. Dagmara Krzyżyńska o komentowaniu narciarstwa [WYWIAD]
Dagmara Krzyżyńska, była polska narciarka alpejska i skicrossowa, olimpijka z Turynu oraz komentatorka/ekspertka narciarska Eurosportu, od lat pozostaje blisko sportu, choć dziś ogląda go z innej perspektywy. Po zakończeniu kariery zawodniczej odnalazła się w świecie mediów i biznesu. W rozmowie opowiada o życiu po sporcie wyczynowym, komentowaniu, doświadczeniach, które przeniosła do pracy zawodowej, oraz o przyszłości marketingu sportowego.
Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Masz za sobą karierę zawodniczki, olimpijki – dziś pracujesz jako komentatorka sportowa i zastępca dyrektora dystrybucji marek sportowych w Polsce. Czy przejście ze sportu wyczynowego do pracy w mediach i biznesie było dla ciebie naturalnym krokiem?
Dagmara Krzyżyńska, była polska narciarka alpejska i skicrossowa, olimpijka z Turynu oraz komentatorka/ekspertka narciarska Eurosportu: – Kiedy kariera sportowa jest na pierwszym miejscu, cały świat koncentruje się wokół treningów, startów, wyjazdów i wyników. Szczególnie w sporcie wyczynowym funkcjonuje się w bardzo hermetycznym środowisku, dużo czasu spędza się za granicą, w hotelach, na zgrupowaniach, a plan dnia w dużej mierze wyznacza trener. Oczywiście każdy sportowiec podejmuje własne decyzje i rozwija się także poza sportem, ale łatwo odłożyć myślenie o tym, co będzie później. Dlatego tak ważne jest podejście dwutorowe. Edukacja i rozwój kompetencji nie powinny być traktowane jako plan B, ale jako element budowania przyszłości sportowca. Kariera może się wydłużać, co szczególnie widać dziś także w sporcie kobiet, ale wcześniej czy później przychodzi moment, kiedy trzeba odnaleźć się poza rywalizacją.
Sama bardzo mocno tego doświadczyłam. Po 25 latach w reprezentacji i funkcjonowania w sporcie wyczynowym przyszedł moment, w którym musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie: co dalej? Przez lata żyło się w rytmie treningów, zawodów i podróży, a nagle pojawiła się codzienność, w której trzeba samemu zaplanować kolejne kroki, pracę, rozwój i po prostu życie poza sportem.
Początkowo planowałam kontynuować karierę i przygotowywać się do kolejnych igrzysk w Vancouver w 2010 roku, gdzie ski cross debiutował w programie olimpijskim. Wszystko zmieniła jednak kontuzja kolana podczas Pucharu Świata. Miałam wtedy 28 lat i stanęłam przed decyzją, czy poświęcić kolejne lata na powrót do rywalizacji, czy rozpocząć nowy etap.
Wtedy bliska przyjaciółka zaproponowała mi pracę z młodzieżą jako szefowa wyszkolenia i trenerka w Warszawskim Klubie Narciarskim. Miałam już doświadczenie szkoleniowe i uprawnienia jako trener kl.1 w narciarstwie alpejskim oraz instruktora zawodowego, więc zdecydowałam się spróbować. W ten sposób trafiłam do Warszawy i rozpoczęłam kolejny etap swojej sportowej drogi, tym razem po drugiej stronie jako szkoleniowiec pracujący z młodymi zawodnikami. To był dla mnie naturalny sposób na pozostanie w sporcie, ale już w zupełnie innej roli.
W momencie też, kiedy zakończyłam karierę zawodniczą, odezwał się do mnie Eurosport. To właśnie wtedy rozpoczęła się moja przygoda z komentowaniem sportu, podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu 2018 potem kolejne Pekin 2022. Początki miały charakter ekspercki. Przy okazji igrzysk do komentowania poszczególnych dyscyplin zapraszane są osoby z doświadczeniem sportowym, które mogą spojrzeć na rywalizację z perspektywy zawodnika. Z czasem ta współpraca zaczęła się rozwijać. Po kolejnych igrzyskach wróciłam do komentowania i dziś jestem już częścią stałego zespołu Eurosportu. Komentuję Puchar Świata, a także najważniejsze wydarzenia w sezonie – mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie. Bardzo się cieszę, że mogę łączyć doświadczenie zawodniczki z pracą w mediach. Jestem jedyną kobietą w sześcioosobowym zespole komentatorskim, co również jest dla mnie ważne. To zupełnie inna perspektywa na sport, ale daje mi ogromną satysfakcję.

Doświadczenie zawodniczki daje ci też inne spojrzenie na emocje, przygotowanie i wyzwania, z którymi mierzą się sportowcy.
– Specyfika sportów zimowych sprawia, że komentowanie jest pracą sezonową. Puchar Świata w narciarstwie alpejskim rozpoczyna się jesienią i trwa mniej więcej do marca, więc jest to intensywny okres kilku miesięcy. Z tego względu nie może być to moje jedyne źródło utrzymania, ale zdecydowanie jest to moja pasja. Cieszę się, że mogę pozostać blisko sportu, tym razem po drugiej stronie jako ekspertka i komentatorka Eurosportu. To daje mi możliwość nie tylko analizowania tego, co dzieje się na trasie, ale także przybliżania widzom sylwetek zawodników, ich historii i tego, czego nie zawsze widać podczas samej rywalizacji. Jednocześnie sama bardzo dużo się uczę. Jako była zawodniczka nie miałam wcześniej przygotowania dziennikarskiego, dlatego musiałam nauczyć się pracy głosem, odpowiedniej intonacji, modulacji czy sposobu przekazywania informacji. Mam wokół siebie ludzi, którzy pomagają mi rozwijać ten warsztat, i widzę, że z każdym sezonem robię postępy.
Najważniejsze jest jednak to, że dzięki komentowaniu mogę nadal być częścią świata sportu. Trochę przewrotnie mówię, że przedłuża to moją sportową młodość. Miałam szczęście, że dostałam tę propozycję, i postanowiłam podjąć wyzwanie. Dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja, bo komentowanie nie tylko pozwala mi pozostać blisko sportu, ale też cały czas mnie rozwija.
Tak, cały czas pozostajesz blisko sportu, który przez tyle lat uprawiałaś na najwyższym poziomie.
– Tak, zdecydowanie. Komentowanie bardzo przedłużyło moją sportową młodość. Jestem osobą temperamentną, więc kiedy siedzę w kabinie komentatorskiej i obserwuję rywalizację, naprawdę mocno przeżywam to, co dzieje się na trasie. Podczas ostatnich igrzysk we Włoszech Mediolan i Cortina d’Ampezzo 2026 emocje były ogromne. Myślę, że widzowie czasem widzą tylko efekt końcowy, spokojnego komentatora przed mikrofonem. Tymczasem za kulisami naprawdę dużo się dzieje. Kiedy człowiek żyje sportem, wykonuje tę pracę z pasji, a do tego sam był zawodnikiem i jeszcze niedawno znajdował się po drugiej stronie, emocje i wspomnienia z tym związane są bardzo silne. Zdarza się, że po transmisji wychodzę z kabiny kompletnie wyczerpana, bo razem z zawodnikami przeżywam każdy przejazd. Czasami muszę więc trzymać emocje na wodzy, żeby głos i intonacja pozostały profesjonalne. Nie mogę przecież zachowywać się tak, jakbym siedziała przed telewizorem we własnym domu. Ale te emocje są częścią komentowania i właśnie dzięki nim nadal czuję, że żyję sportem. Mogę przeżywać rywalizację razem z zawodnikami, a jednocześnie dzielić te emocje z widzami.

Drugą ważną ścieżką po karierze sportowej jest u ciebie praca u dystrybutora sportowego.
– Od około 10 lat zajmuję się dystrybucją marek sportowych, przede wszystkim związanych ze sportami zimowymi. Jako dyrektor sportowy i handlowy odpowiadam za rynek w Polsce. Mam pod sobą siedem marek narciarskich, które trafiają do sklepów sportowych, ośrodków narciarskich, klubów i szkółek. To szerokie środowisko, w którym marketing odgrywa bardzo ważną rolę. W tej pracy bardzo mocno wykorzystuję również doświadczenie wyniesione ze sportu. Przede wszystkim nauczyłam się cierpliwości, determinacji i odporności szczególnie mentalnej związanej niejednokrotnie z presją (podobnie jak w sporcie – oczekiwania).
W sporcie nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, ale jeśli człowiek ma jasno określony cel, musi szukać sposobu, żeby go osiągnąć. Tę cechę bardzo mocno przeniosłam na swoją pracę zawodową.
Zresztą często słyszę od osób prowadzących biznesy, że chętnie zatrudniają byłych sportowców. Oczywiście nie chcę generalizować, ale sport uczy systematyczności, odpowiedzialności i konsekwencji. Wiemy, ile pracy i wysiłku kosztowało nas dojście do poziomu, na którym mogliśmy rywalizować z najlepszymi. Później te same cechy można wykorzystać w biznesie, niezależnie od tego, czy buduje się własną firmę, czy odpowiada za konkretny obszar w organizacji. Jak w każdej pracy, pojawiały się problemy i sytuacje, w których trzeba było po prostu konsekwentnie szukać rozwiązania i iść dalej. Determinacja, sumienność i sportowy upór bardzo mi w tym pomagają. Dzięki nim wiem, że jeśli wyznaczę sobie cel, będę pracować tak długo, aż uda mi się go zrealizować.
Na koniec chciałabym zapytać o przyszłość marketingu sportowego. Z twojej perspektywy jako byłej zawodniczki i osoby od lat pracującej w branży sportowej, co będzie w nim najważniejsze w najbliższych latach? Czy marki będą coraz mocniej stawiać na społeczność i autentyczność, czy pojawią się inne kluczowe kierunki?
– To jedno z trudniejszych pytań, bo marketing już dziś jest ogromną walką o uwagę odbiorcy, a rozwój sztucznej inteligencji tylko jeszcze bardziej ją komplikuje. Mamy coraz większe możliwości tworzenia obrazów, treści i całych historii, które mogą wyglądać jak rzeczywistość. Dlatego uważam, że właśnie autentyczność będzie zyskiwać na znaczeniu.
Mam wrażenie, że zaczynamy wręcz buntować się przeciwko tej wszechobecnej sztuczności. Chcemy widzieć ludzi takimi, jacy naprawdę są z emocjami, niedoskonałościami, błędami i momentami, w których coś nie wychodzi. W sporcie ma to szczególne znaczenie, bo jego siłą od zawsze były prawdziwe emocje i historie ludzi, którzy naprawdę mierzą się z wyzwaniami.
Z perspektywy dystrybucji widzę też, jak trudna stała się dziś walka o uwagę klienta. Na rynku jest bardzo dużo produktów i marek, a każda z nich próbuje odpowiedzieć na pytanie: dlaczego właśnie nasz produkt ma zostać zauważony i wybrany? Nad tym pracują całe zespoły, a coraz częściej także narzędzia oparte na AI.
Dlatego myślę, że w przyszłości jeszcze większą wartość będzie miało to, czego nie da się łatwo wygenerować, prawdziwe doświadczenie, emocje, relacje i autentyczna historia. Nie udawajmy, że jesteśmy idealni. Pokażmy również błędy, potknięcia i to, co dzieje się za kulisami. Mam nadzieję, że właśnie ta prawdziwość pozostanie jednym z najważniejszych elementów marketingu sportowego. Walka między tym, co stworzone przez człowieka, a tym, co wygenerowane przez AI, będzie coraz trudniejsza, ale tym bardziej będziemy musieli świadomie budować zaufanie do tego, co jest prawdziwe.
Magdalena Bryś
Więcej Wywiady
Nowa era Instytutu Sportu. Marek Drob o tym, jak nauka, biznes i technologia mają pracować na sukces polskich sportowców [WYWIAD]
Jak połączyć naukę, technologię i praktykę, żeby skuteczniej wspierać polski sport? Marek Drob, nowy Dyrektor Instytutu Sportu – Państwowego Instytutu Badawczego, w rozmowie dla SportMarketing.pl mówi o planach na dalszy rozwój Instytutu, transformacji cyfrowej oraz budowaniu współpracy ze środowiskiem akademickim i biznesem.