28.02.2026 06:27

Piotr Bielecki: proces układania terminarza Ekstraklasy jest bardzo złożony [WYWIAD]

Terminarz rozgrywek jest niezwykle istotny z punktu widzenia klubów, kibiców oraz partnerów telewizyjnych. Dlatego PKO BP Ekstraklasa podchodzi do tego tematu bardzo poważnie i przygotowuje plan gier z odpowiednim wyprzedzeniem. Jak dokładnie wygląda ten proces? Między innymi o tym w rozmowie ze SportMarketing.pl opowiedział Piotr Bielecki – zastępca dyrektora w Departamencie Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA.

Udostępnij
Piotr Bielecki: proces układania terminarza Ekstraklasy jest bardzo złożony [WYWIAD]
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Mateusz Tudek, SportMarketing.pl: Kiedy zaglądam do mediów społecznościowych Ekstraklasy, nawet pod zupełnie
zwykłym postem, w komentarzach powraca jak refren jedno hasło: „Gdzie terminarz?”. Rozmawiam z człowiekiem, który o kalendarzu ligowym wie wszystko. Skąd biorą się te emocje?

Piotr Bielecki (zastępca dyrektora w Departamencie Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy
SA):
– To prawda, emocje są ogromne. I my w Ekstraklasie w pełni je rozumiemy. Terminarz to dla kibica coś więcej niż zestaw dat meczów. To planowanie wyjazdów, urlopów, życia
prywatnego i zawodowego. Natomiast sam proces jego układania jest znacznie bardziej złożony niż mogłoby się wydawać z perspektywy trybun czy mediów społecznościowych. Za tym stoi szereg uwarunkowań: sportowych, logistycznych, telewizyjnych i tych dotyczących chociażby bezpieczeństwa.

Zatrzymajmy się więc na początku tej układanki. Dla kibica sezon zaczyna się pierwszą
kolejką najczęściej w połowie lipcu, ale dla Was znacznie wcześniej. Od czego właściwie
zaczyna się budowanie ligowego kalendarza?

– Zdecydowanie wcześniej niż mogłoby się wydawać. W praktyce pierwszy etap rozpoczyna się ponad rok przed startem rozgrywek. Najpierw ustalamy same daty kolejek. Ten wstępny kalendarz przygotowujemy z dużym wyprzedzeniem, a następnie przedstawiamy go klubom do akceptacji. Najczęściej odbywa się to podczas dorocznego spotkania przedstawicieli klubów w Jachrance. Uwzględniamy terminy meczów reprezentacji i okna na rozgrywki europejskie. Przedstawiamy również ramowe daty rozpoczęcia i zakończenia sezonu.

Drugim i najbardziej wymagającym wyzwaniem jest ustalenie zestawu par. Tutaj przedział czasowy jest dość wąski. Prace trzeba zacząć odpowiednio wcześniej, aby zdążyć przed nowym sezonem i dać klubom odpowiedni czas na przygotowania, zarówno sportowe, jak i organizacyjne (np. sprzedaż karnetów). W ostatnich latach sezon na ogół sezon kończył się pod koniec maja, a następny zaczynał się w trzecim tygodniu lipca. Optymalnie w tej sytuacji jest przygotować terminarz na początek czerwca.

W przygotowaniu terminarza służy nam system GotSoccer, z którego korzystamy od lat i pozwala nam stworzyć różne wersje terminarzy i wybrać tę optymalną. To jest o tyle trudne, że trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Przed ułożeniem terminarza kluby przedkładają nam swoje uwagi, ponieważ w wielu miejscach stadiony służą nie tylko rozgrywkom piłkarskim, ale również innym wydarzeniom jak koncerty czy mecze innych rozgrywek. Do tego dochodzą zdarzenia, jak np. maratony, które mogą zablokować wykorzystanie niektórych dat. Trzeba też wziąć pod uwagę kwestie bezpieczeństwa, czyli np. nierozgrywania meczów klubów w tym samym mieście w jednym terminie.

Ze względu na to, że staramy się wspomóc nasze zespoły, które grają w europejskich pucharach, chcemy, żeby w tej początkowej fazie rozgrywek te kluby miały możliwie korzystny logistycznie terminarz (np. bez dalekich wyjazdów). Tych zmiennych z roku na rok jest coraz więcej, zatem jest to zadanie wymagające czasowo i intelektualnie.

Później Departament Logistyki Rozgrywek publikuje dokładne daty terminarza
etapami. Co kilkanaście dni ogłaszane są kolejne kolejki. I tu znów wraca głos kibiców:
czy nie da się podać wszystkich dat od razu, na cały sezon?

– Co do zasady terminy meczów są ogłaszane na 30 dni przed daną kolejką. Oczywiście
najtrudniejszym okresem są wakacje. Europejskie puchary sprawiają, że trzeba brać pod uwagę mnóstwo czynników, a należy dodać, że w najbliższym sezonie będzie jeszcze trudniej, ponieważ w eliminacjach weźmie udział aż pięć drużyn. Oczywiście cieszymy się z tego „problemu” i kibicujemy każdemu naszemu reprezentantowi w Europie, który ma również regulaminową możliwość przełożenia dwóch meczów w trakcie eliminacji.

Dodatkowo należy pamiętać, że nasi partnerzy mediowi chcą stworzyć jak najlepszą ramówkę dla kibiców, aby w optymalny sposób wykorzystać wszystkie przysługujące im prawa. Jest to wypracowany model działania, ale nie ukrywamy, że zazdrościmy ligom z innych krajów, które nie grają w rundach eliminacyjnych europejskich pucharów i mogą bez problemu planować terminarz z półrocznym wyprzedzeniem.

Czasami zdarzają się takie sytuacje, jak ta w Radomiu na początku rundy, kiedy przez awarię oświetlenia nie odbył się mecz Radomiak – Arka. Czy takie incydenty bardzo rozbijają plany, czy macie na tyle opracowane mechanizmy, że już nie stanowi takiego problemu?

– Niespodziewane odwołanie meczu zawsze stanowi pewien problem i zaburzenie rytmu rozgrywek. Oczywiście zawsze planujemy w terminarzu daty rezerwowe, aczkolwiek jest ich coraz mniej. UEFA zmienia format pucharów, rozszerza je, przez co meczów jest coraz więcej. Terminarze pęcznieją, a wymagania naszych partnerów mediowych, ale także kibiców są takie, żeby mecze Ekstraklasy nie pokrywały się z innymi znaczącymi rozgrywkami.

Czasem wydaje się, że przełożenie jednego meczu jest łatwe. Niemniej każdorazowo jest to wyzwanie i wymaga ustalenia szczegółów z partnerem mediowym i klubami. Koniec końców zawsze znajdujemy jakiś termin, natomiast to nie jest aż tak proste.

Czyli departament logistyki jest takim operacyjnym centrum dowodzenia rozgrywkami Ekstraklasy. Jak wygląda jego codzienna praca?

– Nasz departament jest dwuosobowy – Marcin Stefański oraz ja. Niektórymi kwestiami zajmujemy się wspólnie, a niektórymi osobno. Działamy od dawna w tym składzie. Nasza rola polega przede wszystkim na tym, żeby rozgrywki Ekstraklasy przebiegły w jak najbardziej sprawny, profesjonalny i niezakłócony sposób. Na to składa się szereg zadań.

Pierwszym z nich jest układanie terminarza, o którym już opowiadałem. Kolejnym obszarem jest również weryfikacja wszystkich meczów. Po każdej kolejce następuje analiza sprawozdania sędziowskiego i raportu delegata bezpieczeństwa. Sprawdzamy, czy wszystko przebiegło zgodnie z regulaminami.

Ponadto obowiązkiem naszego departamentu jest uprawnianie zawodników do gry. Aby piłkarz mógł zagrać w rozgrywkach, klub musi przejść odpowiednie procedury i złożyć adekwatne dokumenty. Na tym zadaniu koncentrujemy się przede wszystkim dwa razy w roku – przed sezonem i w przerwie między rundami, czyli w okresie okienek transferowych. To zwykle jest bardzo intensywny czas. Rolą naszego departamentu jest też przygotowanie
regulaminów rozgrywek i uczestniczenie we wszystkich pracach dotyczących zmian przepisów, np. organizacji meczów czy transferowych.

Moim zadaniem jest też administrowanie prac Komisji Ligi, która jest organem dyscyplinarnym. Posiedzenia te odbywają się po każdej kolejce. Osobiście nie uczestniczę w podejmowaniu samych decyzji, natomiast muszę zapewnić odpowiedni przebieg prac Komisji, w porozumieniu z przewodniczącym i sekretarzem Komisji Ligi.

Departament Logistyki Rozgrywek zajmuje się również operacyjnymi obszarami wspierającymi kluby. Jakie projekty realizujecie?

– To bardzo ciekawy segment działalności. Przykładem jest instalacja systemu kamer szerokokątnych firmy Panoris na stadionach Ekstraklasy. Rozwiązanie to służy trenerom i sztabom szkoleniowym do analizy gry oraz przygotowywania taktyki meczowej. Innym przykładem jest dostęp do platformy TransferRoom, która ułatwia klubom pozyskiwanie i sprzedaż zawodników na rynku krajowym i międzynarodowym. Działając wspólnie, możemy wynegocjować lepsze warunki.

Moją rolą jest prowadzenie rozmów z partnerami technologicznymi oraz wybór narzędzi, które stanowią realną wartość dodaną dla całej ligi. Proponujemy narzędzia, które pomagają rozwijać klub jako organizacje i usprawniają wiele procesów operacyjnych.

W kontekście Transfer Room, to ta platforma w ostatnim czasie cieszy się dużą
popularnością wśród klubów. Od ich użytkowników słyszałem wiele pozytywnych opinii. Zapewniając dostęp do takiego rozwiązania, podnosimy poziom funkcjonowania całej ligi. TransferRoom to globalna platforma ułatwiająca kontakt z zawodnikami, innymi klubami oraz agentami, wspierając zarówno procesy transferowe przychodzące, jak i wychodzące.
Korzysta z niej wiele lig i klubów na świecie, co stanowi istotne ułatwienie w pracy dyrektorów sportowych oraz działów skautingu.

Biorąc pod uwagę zakres obowiązków i staż, można powiedzieć, że jest już pan jednym z filarów Ekstraklasy SA.

– Faktycznie, rozmawiamy o tyle w ciekawym dla mnie momencie, że niedawno obchodziłem 20-lecie pracy w Ekstraklasie. Pracuję praktycznie od początku istnienia tej spółki. Wcześniej skończyłem studia ekonomiczne na SGH, a do Ekstraklasy trafiłem z ogłoszenia.

To był 2006 rok i spółka zaczynała wtedy swoją działalność i pierwsze stanowisko, na jakie aplikowałem, to był asystent dyrektora zarządzającego. Od tego czasu pełniłem kilka funkcji, natomiast dość szybko trafiłem do Departamentu Logistyki Rozgrywek.

Ponadto reprezentuję spółkę Ekstraklasa SA na arenie krajowej międzynarodowej, np. w pracach grup roboczych European Leagues (europejskie stowarzyszenie lig zawodowych),
gdzie mamy okazję wymieniać się doświadczeniami z naszymi odpowiednikami z innych lig europejskich. Jestem też członkiem komitetu wykonawczego ESSMA, czyli stowarzyszenia zarządzania stadionami i bezpieczeństwem. W strukturach krajowych zostałem również powołany na funkcję Sekretarza Komisji ds. Rozgrywek PZPN.

Co pana zdaniem było najbardziej wymagające dla Ekstraklasy w ciągu tych 20 lat?

– Najtrudniejsze były czasy pandemii i towarzysząca temu okresowi niepewność. Najpierw czy rozgrywki w ogóle wystartują i na jakich zasadach. Następnie trzeba było zupełnie przemodelować terminarz rozgrywek. Moment powrotu na boiska był bardzo stresujący.
Wszyscy poruszaliśmy się w nieznanej materii. Przed każdą kolejką nie wiadomo było czy wszystkie mecze się odbędą, czy nie dojdzie do konieczności przekładania ich ze względu na zachorowania w klubach.

To rzeczywiście był najtrudniejszy czas i to, że kluby i liga sobie z tym wyzwaniem poradziły i fakt, że dokończyliśmy rozgrywki, był ogromnym sukcesem. Nie wszystkim ligom w Europie to się udało. Dla wielu z nich był to początek dużych organizacyjno-finansowych kryzysów.

Czy po tylu latach pracy w Ekstraklasie dalej można mieć w sobie pasję do piłki nożnej?

– To jest bardzo dobre pytanie. Jest kilka rzeczy, które pozwalają dalej się tym cieszyć. Po pierwsze piłka nożna to ogromne emocje, pasja i to nie jest zwykła praca. W samym biurze Ekstraklasy nieocenioną wartością dodaną są ludzie, którzy tu pracowali bądź pracują obecnie. Po latach nadal utrzymuję kontakt z wieloma pracownikami, których już nie ma w Ekstraklasie, ale przez wspólną pracę i wyzwania nawiązaliśmy świetny kontakt.

Oczywiście jest to wymagająca praca pod tym względem, że w piątek po południu w wielu firmach ludzie zamykają laptopy i na dwa dni mogą odpocząć od tego, co robią, a dla nas w weekend zaczyna się to, co stanowi esencję naszej pracy, czyli mecze ligowe. Staram się na bieżąco śledzić, to co się dzieje, do tego w trakcie kolejki jestem w kontakcie z delegatami bezpieczeństwa. Wymaga to na pewno wyrozumiałości mojej żony, która musi niejednokrotnie dostosować układanie naszego „terminarza rodzinnego” pod mecze Ekstraklasy.

Niemniej po tylu latach oglądanie meczów Ekstraklasy nadal sprawia mi przyjemność. Bardzo lubię też pojechać na mecz ligowy do innego miasta i spotkać się ze znajomymi z klubów, z którymi na co dzień mamy tylko kontakt mailowy czy telefoniczny. Jestem też nałogowym graczem Fantasy Ekstraklasy. Mamy ligę wewnętrzną w biurze, rywalizujemy i to dodatkowo wpływa na emocje w trakcie oglądania meczów.

Udostępnij
Mateusz Tudek

Mateusz Tudek