26.08.2026 12:01

Formuła 1 jak amerykańskie franczyzy? Ceny zespołów idą na rekord

Czy zespoły Formuły 1 są wciąż niedoszacowane w porównaniu do gigantów z amerykańskich lig NFL czy NBA? Szefostwo padoku nie ma wątpliwości: era, w której ekipy F1 wyceniano na ułamek ich przychodów, odchodzi do lamusa.

Formuła 1 jak amerykańskie franczyzy? Ceny zespołów idą na rekord
Autor zdjęcia: PressFocus
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Jak zauważają przedstawiciele zespołów (m.in. Zak Brown z McLarena czy Jefferson Slack z Aston Martina), ekskluzywny charakter F1, stały skład zaledwie kilkunastu zespołów, brak ryzyka spadku z ligi i gigantyczny globalny zasięg sprawiają, że inwestorzy patrzą na królową motor-sportu z rosnącym apetytem. Dość powiedzieć, że w Aston Martina zainwestował niedawno właściciel amerykańskiego zespołu NFL New York Jets (Robert 'Woody’ Johnson), a wyceny czołowych ekscytujących transakcji (jak transakcje wokół Mercedesa czy Alpine) osiągają wartości liczone w miliardach dolarów.

Istotne spostrzeżenie

Co ciekawe, analitycy rynku i inwestorzy typu private equity zauważają, że tradycyjny, żywy sport staje się dla inwestorów bezpieczną przystanią – unikalnym aktywem „odpornym na ekspansję sztucznej inteligencji”. Podczas gdy wyceny sektora nowych technologii mogą bywać podatne na wahania i spekulacje, globalne wydarzenia sportowe generujące unikalne emocje na żywo mają gwarantowaną, długofalową wartość.

I choć część ekspertów z zaskoczeniem przygląda się tempu, w jakim cena zespołów F1 goni legendy w rodzaju NY Yankees czy LA Lakers, trend wydaje się jasny: popyt ze strony funduszy i miliarderów znacznie przewyższa zamkniętą podaż 11 licencji F1.

Udostępnij
Redakcja Sport Marketing

Redakcja Sport Marketing