Kryzys rynku rowerowego, koniec pandemicznej bańki
Hiszpański rynek rowerowy w 2025 roku wyraźnie potwierdził to, o czym branża mówi od miesięcy – boom pandemiczny definitywnie się skończył. Wartość rynku spadła o 5,9% do 2,177 mld euro, co oznacza już czwarty rok z rzędu spadków.
Co istotne, nie jest to załamanie popytu, lecz raczej korekta po nadmiernym wzroście. Rynek nadal pozostaje o ponad 16% większy niż przed pandemią, co pokazuje, że zmiana stylu życia (większa aktywność, ekologia) nie zniknęła – ale przestała rosnąć w tak dynamicznym tempie.
Kto ucierpiał?
Największym przegranym segmentem okazały się rowery miejskie, których sprzedaż spadła aż o 26,7%. To paradoksalne, bo właśnie one były symbolem „pandemicznej mobilności”. Dziś jednak konsumenci wracają do bardziej zróżnicowanych form transportu.
Z drugiej strony rosną segmenty bardziej „sportowe” i premium. Rowery górskie zwiększyły sprzedaż o ponad 38%. Jest także wyraźny sygnał: rynek przesuwa się w stronę droższych produktów i bardziej zaawansowanych technologii.
Znaczny wzrost
Równocześnie rośnie średnia cena – do 1282 euro (+9% rok do roku). To efekt zarówno inflacji, jak i zmiany struktury sprzedaży na bardziej premium. W praktyce oznacza to, że branża próbuje kompensować spadki wolumenów wyższą marżą jednostkową.
Problemem pozostaje jednak nadpodaż. Producenci, którzy w czasie pandemii zwiększyli produkcję, dziś zmagają się z nadmiarem zapasów i presją cenową. To prowadzi do obniżek marż i problemów finansowych całego sektora – zjawiska widocznego globalnie. W efekcie branża rowerowa weszła w fazę „resetu”. Najbliższe lata zdecydują, czy powróci do stabilnego wzrostu, czy pozostanie w stanie chronicznej korekty po pandemicznym boomie.