Kolory budzące emocje. Jak nowe malowania bolidów podtrzymują zainteresowanie F1 w przerwie między sezonami?
Nie od dziś wiadomo, że Formuła 1 jest sportem bardzo mocno skomercjalizowanym. Liberty Media, a zatem konglomerat medialny będący właścicielem praw wizerunkowych do F1, dba o to, aby nieustannie przyciągać uwagę kibiców do „królowej motorsportu”. Aktualnie trwa przerwa między sezonami, a zatem teoretycznie powinno być o to trudniej. Formuła 1 nadal jednak potrafi wzbudzić zainteresowanie wokół siebie, czego dobitnym przykładem są prezentacje malowań bolidów na nowy sezon.
Super Bowl to jedno z największych wydarzeń na świecie z pogranicza sportu i rozrywki. Miliony widzów śledzi nie tylko rywalizację o mistrzostwo NFL, ale również koncerty największych gwiazd muzyki. Wielkim zainteresowaniem cieszą się również reklamy, które emitowane są w przerwie meczu. To wtedy debiutujący w tym roku w F1 zespół Cadillac zaprezentował barwy swojego bolidu.
Spot trwał minutę, a hasło, które mu towarzyszyło, brzmiało „początek misji”. Sposób ogłoszenia premierowego malowania został odebrany bardzo pozytywnie przez kibiców. Przypomnijmy, że Cadillac, a zatem amerykańska ekipa należąca do General Motors, dołączy do stawki od sezonu 2026 jako 11. zespół. Za kierownicą zasiądą doświadczeni Valtteri Bottas i Sergio Perez.
Kibice czekają, zespoły prezentują
Prezentacje barw bolidów to jeden z elementów budowania napięcia przed startem zmagań. Zwykle na początku roku zespołu ogłaszają daty, kiedy odbędzie się „car launch”. Warto wspomnieć, że na nietypowe rozwiązanie Formuła 1 zdecydowała się rok temu. W 2025 roku Formuła 1 obchodziła 75. rocznicę powstania. Z tej okazji w Londynie odbyło się widowiskowe wydarzenie, w trakcie którego wszystkie zespoły pokazały malowania swoich aut. W tym roku ponownie teamy same decydowały o tym, kiedy i jak zaprezentują swoje barwy.
Część zespołów postawiła na organizację specjalnych eventów, na których zaprezentowano bolidy. Tak zrobił chociażby Red Bull, który ma w stawce dwie ekipy – Oracle Red Bull Racing oraz Visa Cash App Racing Bulls Formula One Team. Nowe malowania przedstawili jako pierwsi i dokonali tego 15 stycznia w Detroit.
Na „stacjonarne” wydarzenia zdecydowały się jeszcze m.in. Ferrari i Aston Martin, lecz te dwie ekipy zaprezentowały swoje bolidy w skromniejszych warunkach, a mianowicie w swoich siedzibach, odpowiednio w Maranello i Silverstone. Większość zespołów postawiło na prezentacje online.
- 15 stycznia: Red Bull & Racing Bulls (Detroit, USA)
- 19 stycznia: Haas (Online)
- 20 stycznia: Audi (Berlin, Niemcy)
- 22 stycznia: Mercedes (Online)
- 23 stycznia: Ferrari (Maranello, Włochy)
- 23 stycznia Alpine (Barcelona, Hiszpania)
- 2 lutego: Mercedes (ogłoszenie całego projektu, malowanie zaprezentowano online 22 stycznia)
- 3 lutego: Williams (Online)
- 8 lutego: Cadillac (Super Bowl, USA)
- 9 lutego: McLaren (Bahrajn)
- 9 lutego: Aston Martin (Online)
W tym roku kibice z największym zaciekawieniem śledzili ruchy wspomnianego Cadillaka oraz Audi. Ten drugi zespół zastąpił w Formule 1 ekipę Sauber. Wejście do „królowej motosportu” znanej marki budzi ogromne zainteresowanie. Niemiecki zespół zaprezentował swój bolid w Berlinie.
Choć malowania aut budzą ciekawość, to w tym roku większość ekip nie wprowadziło wielkich innowacji. Jedynie na bolid Red Bulla, który rozpoczął współpracę z Fordem, widać oddziaływanie amerykańskiej marki. Wiele zespołów postanowiło zostać przy dotychczasowych rozwiązaniach.
Tak zrobił McLaren. Brytyjska ekipa to aktualny mistrz świata konstruktorów. Do tego w jej barwach jeździ panujący mistrz świata Lando Norris. Zespół postanowił nie wprowadzać wielkich zmian w porównaniu z poprzednim, pełnym sukcesów sezonie.
***
Do startu nowego sezonu Formuły 1 został mniej niż miesiąc. Właśnie w Bahrajnie trwają testy przedsezonowe, których wyniki stopniowo dają odpowiedzi, które ekipy będą w tym sezonie najmocniejsze. Tydzień przed startem zmagań na platformie Netflix pojawi się kolejny sezon kultowego serialu „Drive to Survive”, który odsłania kulisy „królowej motosportu”. I tak trwa budowanie napięcia, aż do momentu, kiedy bolidy ustawią się na starcie wyścigu Grand Prix Australii. Kiedy zgasną wszystkie czerwone światła, wszystko inne straci na znaczeniu.