16.02.2026 06:50

Pieroguszka podbija olimpijskie trybuny. Pluszowy pieróg z Katowic nieoficjalnym symbolem polskiej kadry

Pluszowy pieróg, który pojechał z biało-czerwoną reprezentacją na zimowe Igrzyska Olimpijskie do Włoch, stał się niespodziewanym hitem wśród kibiców i mediów. Maskotka o wdzięcznej nazwie Pieroguszka powstała w katowickiej spółdzielni społecznej Luft Katowice, która na co dzień zapewnia pracę osobom z niepełnosprawnościami i prowadzi warsztaty rękodzielnicze. Jej sukces pokazuje, że autentyczność potrafi wygrać z największymi kampaniami marketingowymi.

Pieroguszka podbija olimpijskie trybuny. Pluszowy pieróg z Katowic nieoficjalnym symbolem polskiej kadry
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Choć dziś Pieroguszka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych nieoficjalnych symboli polskiej kadry, jej droga na olimpijskie areny była całkowicie nieplanowana.

Spontaniczny pomysł

Jak podkreśla w rozmowie dla SportMarketing.pl Przemysław Sołtysik, prezes Spółdzielni Socjalnej Honolulu, prowadzącej Luft Katowice:

Nie stała za tym żadna przemyślana strategia. Z tego, co udało nam się dowiedzieć, wystąpienie z Pieroguszką było spontanicznym pomysłem jednej z reprezentantek w łyżwiarstwie figurowym (za co całej reprezentacji bardzo dziękujemy).
Mamy świadomość oczywiście, że Pieroguszka sama w sobie jest przyjemnym dla oka, wywołującym uśmiech gadżetem
.

https://twitter.com/TomaszGolonko/status/2021238541477412962?s=20

Viral, którego nikt się nie spodziewał

Zdjęcia i nagrania z pluszowym pierogiem błyskawicznie obiegły internet. Kibice zaczęli dopytywać, gdzie można zdobyć własną Pieroguszkę, a media zainteresowały się historią jej powstania.

Reakcja twórców była równie szczera jak sam pomysł:

Absolutnie nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania. Gdybyśmy wiedzieli już dawno zapełnilibyśmy magazyny – mówi Przemysław Sołtysik.

Rękodzieło z misją społeczną

Luft Katowice to nie tylko marka ręcznie szytych przedmiotów, ale przede wszystkim spółdzielnia społeczna działająca w obszarze ekonomii społecznej. Dla jej zespołu fakt, że Pieroguszka pojawiła się na igrzyskach, ma wymiar znacznie głębszy niż marketingowy sukces.

Jesteśmy podmiotem ekonomii społecznej i jednym z naszych głównych celów to utrzymywanie zatrudnienia i reintegracja osób z niepełnosprawnością intelektualną. W tym momencie pracuje u nas 9 osób z orzeczeniem. Bardzo się cieszymy, że przy okazji wiralowej przygody Pieroguszki udaje się czasem wspomnieć o tym, że są u nas w kraju podmioty ekonomii społecznej, które zajmują się wsparciem osób zagrożonych wykluczeniem – podkreśla nasz rozmówca.

Autentyczność zamiast wielkich kampanii

Historia Pieroguszki idealnie wpisuje się w trend, w którym odbiorcy coraz częściej doceniają prawdziwe historie stojące za produktem, a nie kosztowne, korporacyjne kampanie. Jak zaznacza prezes spółdzielni:

Dla nas osobiście, zaznaczając, że nie uważamy, byśmy byli specjalistami w dziedzinie marketingu, autentyczna historia drugiego człowieka jest najważniejsza.

Od projektu do pluszowego pieroga

Proces powstawania Pieroguszki opiera się na ręcznej pracy i dbałości o detale. Choć podobne formy były już obecne na rynku, zespół Luft Katowice postawił na dopracowanie jakości i własną tożsamość produktu.

Podobne wzory były już obecne na rynku. My jednak skoncentrowaliśmy się na tym, żeby doszlifować kształt, stworzyć wersje wariantowe, zabezpieczyć jakość wykonania i dać nazwę „Pieroguszka” (akurat nazwę zastrzegliśmy). Każda Pieroguszka to od kilkunastu do kilkudziesięciu minut pracy z uwagi na to, że proces to ręczna praca. Szczególnie wypychanie jest bardzo czasochłonne bez wykorzystania maszyn, ale tutaj największym wsparciem są nasze koleżanki i koledzy z orzeczeniami o niepełnosprawności – wyjaśnia Przemysław Sołtysik.

Pluszowy pieróg z Katowic pokazuje, że czasem to, co najbardziej lokalne, ręczne i szczere, może bez kompleksów trafić na największą sportową scenę świata – i zostać tam zapamiętane.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski