02.10.2026 11:02

Tymoteusz Puchacz dla SportMarketing.pl: popularność to odpowiedzialność i nie każdy chce się z tym mierzyć

Spośród wszystkich reprezentantów Polski, swoją aktywnością w mediach społecznościowych zdecydowanie wyróżnia się Tymoteusz Puchacz. Gracz azerskiego Sabah stawia przede wszystkim na naturalność. – Uważam, że ona skraca dystans i buduje społeczność, która utożsamia się ze sobą – mówi naszemu portalowi kadrowicz.

Udostępnij
Tymoteusz Puchacz dla SportMarketing.pl: popularność to odpowiedzialność i nie każdy chce się z tym mierzyć
Autor zdjęcia: Press Focus

Naturalność przede wszystkim

Wraz z rozwojem social mediów, różnie do sprawy zaczęli podchodzić także zawodowi piłkarze. Nie brakuje wśród nich takich, którzy z kibicami komunikują się bardzo oficjalnie, a za publikacjami często stoją profesjonalne agencje marketingowe.

Inni natomiast, jak właśnie rzeczony Puchacz, stawiają na stuprocentową naturalność. Ze swoimi fanami liczonymi w tysiącach, a nawet setkach tysięcy, porozumiewają się poprzez Instagrama, jak gdyby to było konto prywatne przeznaczone wyłącznie dla znajomych.

Zawodnik Sabah od lat pretenduje do gry w kadrze, tym niemniej umiejętnościami na pewno nie wybija się ponad wielu innych kolegów z reprezentacji. Ma jednak coś, czego inni nie posiadają – wyrazistość i osobowość, którą kreuje właśnie za pomocą mediów społecznościowych.

Na Instagramie prowadzi swój kanał nadawczy, publikuje rolki niedotyczące stricte gry w piłkę – na przykład z przepisami kulinarnymi – czy ukazuje swoją relację z żoną Oliwią, również prężnie działającą w sieci. To wszystko powoduje, że z jednej strony piłkarz trafia do świadomości szerszego grona kibiców, a z drugiej niesie też na swoich barkach większą odpowiedzialność.

Przykład takiego stanu rzeczy mogliśmy zaobserwować chociażby po poniedziałkowym meczu ze Szwecją, który Polska przegrała na wyjeździe 1:3. Puchacz znalazł się w podstawowej jedenastce, a krytycy jego występu od razu wyciągali, że to przez skupianie się na licznych wywiadach i życiu w sieci, zamiast na treningu.

Puchacz: W mediach w Polsce często jest dużo skrajności

To oczywiście bardzo uproszczone twierdzenie, ale zdenerwowany grą swojej drużyny kibic często nie kalkuluje. Sportowiec, który decyduje się na bardzo bezpośredni i otwarty kontakt z fanami, musi umieć przyjąć blaski i cienie takiej sytuacji.

– Myślę, że to kwestia bardzo indywidualna. Zarówno może to pomagać, jak i przeszkadzać. Ważne, żeby wypracować sobie system wartości, w których czujesz się komfortowo – mówi Puchacz w rozmowie z naszym portalem.

– Jeśli masz taki system, to zarówno duża sława czy ataki w przypadku niepowodzeń, nie będą stanowić o twoim samopoczuciu. Nie będziesz na tym opierał tego, kim jesteś i jaki z ciebie sportowiec – podkreśla piłkarz.

Dzieli się także przemyśleniem na temat szeroko pojętej sławy. – Mam wrażenie, że w mediach w Polsce często jest dużo skrajności. Rzadko się zdarza, żeby było tak dobrze lub tak fatalnie, jak jesteś przedstawiony. Popularność to odpowiedzialność i nie każdy chce się z tym mierzyć, co jest zrozumiałe.

Puchacz w social mediach zdecydowanie nie kalkuluje. Wyraża siebie bez zastanowienia, czy dana poza może mu przynieść jakieś korzyści i popularność, czy też będzie zupełnie odwrotnie.

Na stadion przyjeżdża z Biblią pod pachą i nie kryje się ze swoją wiarą. Wielkim echem odbiły się także obrazki z meczu Sabah z Hapoelem Beer Szewa w eliminacjach Ligi Mistrzów – Azerowie rzutem na taśmę doprowadzili do dogrywki, a asystujący przy golu Polak wymownie padł na ziemię, gdy piłka wpadła do siatki. Potem natomiast nie potrafił powstrzymać emocji.

Reakcję zawodnika na losowanie rywali w fazie ligowej Ligi Mistrzów nagrała natomiast ekipa Foot Trucka, która wybrała się na tę okazję specjalnie do Azerbejdżanu. Już w Polsce, na zgrupowaniu, zawodnik udzielił licznych wywiadów czy spotkał się z twórcami marki WK DZIK.

„Nie dziwię się, że niektórzy sportowcy wolą się trzymać od tego z dala”

Gdyby określić działania Puchacza w mediach społecznościowych czy pod względem reakcji, można byłoby powiedzieć – naturalność przede wszystkim. – W momencie kontrolowanych mediów społecznościowych i publikacji przez agencje marketingowe, traci to trochę na prawdziwości i mam wrażenie, że odbiorcy to czują – twierdzi piłkarz.

A jak takie zachowania w sieci przekładają się na wewnętrzny spokój sportowca? – Myślę, że każdy powinien robić wszystko w zgodzie z własnym sumieniem i dążyć do tego, żeby przede wszystkim miał komfort jako sportowiec na co dzień w treningu, czy potem w meczach – nie ma wątpliwości Puchacz.

– Jeśli sława i opinie będą cię przytłaczały i może to wpłynąć na twój ,,performance”, to nie dziwię się, że niektórzy sportowcy wolą się trzymać od tego z dala – zaznacza reprezentant Polski.

A zapytany przez nas, czy – niczym parafrazując kultowy film – polskim piłkarzom brakuje luzu w sieci, odpiera: – Uważam, że „brak luzu” często wynika z tego, że sportowcy wolą się nie wychylać, ponieważ kiedy nadejdzie słabszy moment, to często te opinie dotykają ich życia prywatnego bądź tego, co pokazują w sieci, zamiast skupić się na konstruktywnej krytyce.

Puchacza na Instagramie obserwuje 375 tysięcy osób. Nie jest to czołowy wynik spośród wszystkich kadrowiczów, natomiast nie da się ukryć, że swoim stylem bycia 27-latek dotarł do znacznie szerszego grona odbiorców, niż początkowo mógł oczekiwać.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz

Dziennikarz sportowy zajmujący się przede wszystkim piłką nożną – zarówno w wydaniu krajowym, jak i zagranicznym. W Sportmarketing.pl często ukazuje finansowe i medialne oblicze futbolu. Prowadzi cykl "Sport i Pieniądze", który przedstawia wpływ ekonomiczny na różne dyscypliny. Mocno związany z ligą włoską, fan Milanu i długiego biegania