Kryzys wizerunkowy i możliwa ogromna kara. Trudny czas w Manchesterze City
Ta sytuacja może wstrząsnąć Premier League i układem sił w angielskim futbolu. Już oficjalnie władze ligi potwierdziły prawdziwość wszystkich 115 zarzutów, które zostały wystosowane pod adresem Manchesteru City.
Manchester City zbudował swoją potęgę na oszustwach?
Był wrzesień 2008 roku, kiedy szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan zakupił akcje angielskiego klubu. Zarówno w Anglii, jak i w całej Europie rozpoczęła się era nowej piłki nożnej. Naznaczona ogromnymi nakładami finansowymi i transferami za pieniądze, które wcześniej wydawały się nierealne do wydawania.
Biorąc pod uwagę osiemnaście lat bliskowschodniego kapitału w Manchesterze, według raportu „Financial Times” klub wydał na same tylko transfery i mówimy jedynie o kwocie odstępnego, bez pensji i prowizji – ponad 3 miliardy euro. To kwoty, które szokują nawet jak na standardy futbolu na najwyższym poziomie.
W zamian szejkowie oczekiwali jakości. Pierwsze mistrzostwo Anglii udało im się wygrać w 2012 roku, kiedy City rzutem na taśmę pokonało w ostatniej kolejce 3:2 QPR i wygrało korespondencyjny pojedynek o tytuł z Manchesterem United.
Punkty zwrotny stanowiło zatrudnienie Pepa Guardioli. Hiszpan w trakcie swojej dziesięcioletniej kadencji, trwającej od 2016 roku do zeszłego lata, wygrał Premier League sześć razy, a dodatkowo w 2023 roku zatriumfował w Lidze Mistrzów.
Teraz okazuje się jednak, że to wszystko miało zostać zbudowane na fundamencie… oszustw. Komisja, która przeanalizowała sytuację klubu z lat 2009-2018, a więc w czasach tworzenia największej potęgi, doszła do wniosku, że klub dopuścił się wszystkich 115 stawianych mu zarzutów.
Te zarzuty ciążą na Manchesterze City
Najwięcej, bo aż 54 zarzuty, dotyczyły przedstawiania nieprawdziwych lub niepełnych informacji finansowych. Innymi słowy, angielski klub podpisywał z piłkarzami lukratywne kontrakty i pozwalał sobie na transfery najlepszych zawodników, zwiększając swą jakość sportową, a przy tym księgował to w niewłaściwy sposób.
Kolejne 35 zarzutów stanowił brak współpracy z dochodzeniem. Kiedy The Citizens zostali już wzięci przez władze Premier League na celownik, to wcale nie zamierzali kwapić się do kooperacji. A to tylko podsycało pogłoski – bo skoro klub jest być czysty, przy czym cały czas obstaje, to dlaczego nie chce wyczerpująco odpowiadać na wszystkie pytania?
Dodatkowe 14 zarzutów dotyczy nieujawnienia pełnych informacji o płatnościach wynagrodzeń dla zawodników i trenerów. Według wieści przekazanych przez „The Guardian”, sam Guardiola w chwili objęcia City w 2016 roku miał zarabiać aż około 20 milionów euro.
Problemem w tym przypadku nie były jednak nawet tyle wysokie stawki, co sposób ich rozliczania. Zdobywca pierwszego tytułu Premier League z City w erze szejków, Roberto Mancini, miał być ponoć rozliczany na podstawie… podwójnej umowy, co klubowi umożliwiało pewne malwersacje.
Włoch, który aktualnie prowadzi reprezentację swojego kraju, został o to zapytany na konferencji prasowej. Uciął jednak krótko: – Te zarzuty to problem klubu, a nie mój.
Na ekipie z Manchesteru ciąży także 7 zarzutów dotyczących zaniechania transparentności finansowej Premier League, oraz 5 w kwestii przekroczenia Finansowego Fair Play narzuconego przez UEFA. Na obecnym etapie nie wiadomo, do której grupy należy jedyna z darowanych win, w każdym razie sytuacja angielskiej potęgi jest nie do pozazdroszczenia.
Klub z Anglii miał między innymi dopuszczać się fałszowania przychodów sponsorskich. W praktyce proceder wyglądał tak, że księgowano dużo wyższe wpływy, niż otrzymywano w istocie, dzięki czemu City spełniało normy finansowe i mogło wydawać dużo większe pieniądze chociażby na transferu.
Potencjalne konsekwencje dla Manchesteru City
Co tak naprawdę grozi kolosowi napędzanemu pieniędzmi ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich? Odjęcie punktów w tabeli Premier League, zakaz gry w europejskich pucharach, grzywna, a nawet degradacja do niższej klasy rozgrywkowej.
Aktualnie trudno jest jeszcze wyrokować, czym faktycznie zakończy się temat klubu z Manchesteru. Choć komisja wydała już oficjalny komunikat, to na ostateczne karty trzeba jeszcze zaczekać. Teraz City będzie miało dwa tygodnie na odwołanie, z czego zapewne skorzysta, potem zaś upłyną kolejne miesiące na ponownym rozpatrzeniu sprawy.
Faktem jest jednak, że jeden z najmocniejszych klubów piłkarskich świata mierzy się ze sporym kryzysem. Zarówno jeżeli chodzi o potencjalne konsekwencje, jak i o sam wizerunek. Został on już mocno nadszarpnięty, a w ostatnich dniach coraz chętniej wypowiadają się rywale, którzy piętnaście czy dziesięć lat temu przegrywali z Manchesterem rywalizację na boisku. Czują się pokrzywdzeni podkreślając, że potęga ich przeciwników została zbudowana na fundamencie oszustwa i nieuczciwej rywalizacji.
– Kiedy dostaniemy nasz puchar? – zapytał między innymi Tony Pulis, który prowadził Stoke w przegranym 0:1 w 2011 roku finale Pucharu Anglii z Obywatelami.
Póki co pełne ręce roboty mają prawnicy wynajęci przez władze City, a wachlarz potencjalnych konsekwencji pozostaje bardzo szeroki. Klub mierzy się natomiast z wizerunkową katastrofą, którą trudno będzie odeprzeć.
Marcin Długosz
Więcej Finanse
Finansowy rekord Lecha Poznań. „Jesteśmy w komfortowym momencie”
Znamy wyniku raportu Grant Thornton dotyczącego wyników finansowych klubów PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2025/2026. Trzy najwyższe lokaty w zestawieniu zajęły Legia Warszawa, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. I choć aktualny mistrz Polski uplasował się na drugim miejscu we wspomnianym rankingu, to poprzednia kampania była dla „Kolejorza” rekordowa pod względem…