Finansowy rekord Lecha Poznań. „Jesteśmy w komfortowym momencie”
Znamy wyniku raportu Grant Thornton dotyczącego wyników finansowych klubów PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2025/2026. Trzy najwyższe lokaty w zestawieniu zajęły Legia Warszawa, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. I choć aktualny mistrz Polski uplasował się na drugim miejscu we wspomnianym rankingu, to poprzednia kampania była dla „Kolejorza” rekordowa pod względem finansowym. „Po raz pierwszy przebiliśmy granicę 200 milionów, jeśli chodzi o przychody. W mojej ocenie jest to żniwo kilkunastu lat pracy w spójnej strategii” – powiedział w rozmowie ze SportMarketing.pl Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy Lecha.
Wzrost widać na niemal każdym polu. Szczególnie dobitnie świadczy o tym fakt, iż w sezonie 2024/2025 klub ze stolicy Wielkopolski osiągnął 108,3 miliona złotych łącznego przychodu. W kolejnej kampanii wynik był jeszcze lepszy – 233,7 miliona złotych.
Warto wspomnieć, iż w zeszłym sezonie Kolejorz wrócił do europejskich pucharów. Zawodnicy Nielsa Frederiksena dotarli do 1/8 finału Ligi Konferencji. W tym sezonie awansowali półkę wyżej i występują w fazie ligowej Ligi Europy.
– Oczywiście marzyliśmy o Lidze Mistrzów. Przed tym sezonem wiedzieliśmy, że Liga Europy jest absolutnie w zasięgu i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że i tam do podniesienia z boiska są pieniądze, które nam zrekompensują brak sprzedaży piłkarzy – zaznaczył Kacprzycki.
Dyrektor finansowy mistrza Polski wskazał również, ile więcej klub może zarobić za sprawą występów w drugich najważniejszych europejskich rozgrywkach klubowych.
– Z punktu widzenia finansów nagrody od UEFA w Lidze Europy są około 20-25% wyższe niż w Lidze Konferencji. To oczywiście zostawi w kasie klubu po sezonie pewnie około 10 milionów złotych więcej niż Liga Konferencji. Ale to nie jest coś, co tak jak Liga Mistrzów wyniesie nas na wyższy poziom – dodał.
Jednocześnie podkreślił, że obecne położenie Lecha pozwala klubowi na odrzucanie nawet tych wysokich ofert za poszczególnych zawodników.
– Nie chcieliśmy się osłabiać. Jesteśmy w takim komfortowym momencie, że możemy sobie pozwalać na odrzucanie ofert, które naszym zdaniem są poniżej wartości rynkowej naszych piłkarzy. Mieliśmy bardzo dużo propozycji za naszych piłkarzy w tym oknie transferowym, ale nie musieliśmy ich sprzedawać, bo jesteśmy mocni finansowo w innych dziedzinach – tłumaczył.

Aktualnie jednym z najgłośniejszych tematów wokół piłkarskiej Ekstraklasy jest kwestia sprzedaży praw do pokazywania rozgrywek. Ligę od lat pokazuje Canal+, z kolei sublicencję posiada TVP Sport. W sprawie przyszłości wciąż toczą się rozmowy. Nowe warunki kontraktu niewątpliwie będą miały znaczenie dla budżetów ekstraklasowych drużyn.
– Chcielibyśmy, żeby przychody z praw telewizyjnych urosły w takim stopniu, w jakim widzimy, że rosną wszystkie inne przychody. Na przestrzeni pięciu lat prawie podwoiliśmy przychody z działalności podstawowej. Wiemy, że Canal+ i TVP Sport opakowują Ekstraklasę fantastycznie. To napędzający się mechanizm – my gramy lepiej, oni pokazują to lepiej. Przez to też na stadion przychodzi więcej ludzi. Mam nadzieję na istotny wzrost w tej kategorii przychodu – zaznaczył Kacprzycki.
Jakie będą kolejne lata w wykonaniu „Kolejorza”? Dobre wyniki sportowe, wysoka frekwencja na trybunach, sukcesy na arenie międzynarodowej, prawa mediowe i marketingowe i wiele innych czynników – to będzie decydowało o tym, czy finansowy wzrost Lecha nadal będzie zauważalny.
– Trudno jest budżetować rekordy. Jeżeli poziom przychodów Lecha będzie rósł rok do roku o 10%, to ja będę zadowolony – zakończył Kacprzycki.
Mateusz Tudek
Więcej Finanse
Polscy siatkarze zostali mistrzami Europy. Oprócz złotych medali czekają na nich także konkretne pieniądze
Reprezentacja Polski po raz kolejny sięgnęła po mistrzostwo Europy. Biało-czerwoni w finale rozegranym w Mediolanie pokonali Francję 3:1 i obronili tytuł wywalczony trzy lata wcześniej. Sukces oznacza nie tylko kolejny wielki triumf sportowy i awans na igrzyska olimpijskie w Los Angeles, ale również finansowe nagrody dla zawodników.