25.03.2026 09:11

Zwrot akcji we Wrocławiu. Kobieca drużyna Śląska jednak przetrwa. Jakie generuje koszty?

Wydawało się, że los kobiecej sekcji Śląska Wrocław jest przesądzony. Decyzja o jej likwidacji – jak relacjonowały zawodniczki i lokalne media – miała już zapaść, a cały proces znajdował się jedynie na etapie formalnego domknięcia. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Po fali protestów i ogromnym nacisku społecznym doszło do przełomu. Kobiecego futbolu w stolicy Dolnego Śląska nie czeka spodziewane wcześniej tąpnięcie.

Zwrot akcji we Wrocławiu. Kobieca drużyna Śląska jednak przetrwa. Jakie generuje koszty?
Autor zdjęcia: WKS Śląsk Wrocław Piłka Nożna Kobiet
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Jak podkreśla w rozmowie dla SportMarketing.pl kapitan zespołu Joanna Wróblewska, jeszcze niedawno piłkarki usłyszały jednoznaczny komunikat od władz:

Na spotkaniu z panem wiceprezydentem Michałem Młynczakiem, dyrektorem MCS Łukaszem Wójcikiem , prezesem Ślęzy Wroclaw Katarzyną Ziobro i prezesem Śląska Remigiuszem Jezierskim zakomunikowano nam, że decyzja została już podjęta i to tylko kwestia czasu, aż wszystko zostanie sfinalizowane.

Wielki wstrząs

Dla zespołu był to ogromny cios, tym bardziej że – jak zaznacza Wróblewska – kobiecą piłkę we Wrocławiu budowano od dłuższego czasu:

Tworzyłyśmy ten projekt przez sześć lat. Dwa razy grałyśmy w finale Pucharu Polski. Przy naszym potencjale kadrowym jest perspektywa, by uzyskiwać jeszcze lepsze wyniki sportowe. Dlatego trudno nam wtedy było zrozumieć, dlaczego ten projekt miał zostać zakończony – przyznaje nasza rozmówczyni.

Zawodniczki zwracały uwagę na brak dialogu i poczucie, że decyzja zapadła ponad ich głowami:

To był dla nas strzał prosto w serce, bo tamta decyzja zapadła bez żadnych rozmów z nami, trochę za naszymi plecami. Chociaż miasto jest właścicielem klubu, zabrakło dialogu od samego początku – dodaje Joanna Wróblewska.

Plan likwidacji i „fuzji”

Oficjalnie mówiono o restrukturyzacji i możliwym połączeniu z innym klubem, jednak – jak podkreślały piłkarki, jak i obserwatorzy – w praktyce oznaczałoby to likwidację drużyny w obecnym kształcie.

Jedynym argumentem, jaki usłyszałyśmy, była konieczność restrukturyzacji klubu. Na nasze pytania o inne rozwiązania – jak np. osobny budżet dla sekcji – nie otrzymałyśmy konkretnych odpowiedzi – ujawnia Joanna Wróblewska.

Praca u podstaw

Obawy były konkretne – nie tylko o przyszłość pierwszego zespołu, ale całego systemu szkolenia:

Mamy akademię, około 150 dziewczynek, drużyny od najmłodszych kategorii do U18. Zespół U16 walczy o medale mistrzostw Polski. Pierwsza drużyna to około 30 zawodniczek – akcentuje Joanna Wróblewska.

Dodatkowo pojawiały się wątpliwości, co stanie się z zawodniczkami w przypadku tzw. „fuzji”:

Gdyby doszło do fuzji, ktoś na tym by ucierpiał – nie ma infrastruktury, żeby pomieścić wszystkie zawodniczki. Najlepsze mogłyby się obronić, ale część dziewczyn po prostu by odpadła. Rodzice i zawodniczki dowiadywały się o wszystkim z mediów – zdradza kapitan Śląska Wrocław.

Kulisy decyzji: pieniądze i restrukturyzacja

Sprawę szeroko opisywał dziennikarz „Gazety Wrocławskiej” Piotr Janas, który wskazywał, że u podstaw całego zamieszania leżały kwestie finansowe:

Jakiś czas temu pojawił się pomysł, by ściąć koszty – skupić się na szkoleniu dziewczynek i w przyszłości budować pierwszy zespół wyłącznie na wychowankach z regionu. Na początku ta sekcja generowała koszty na poziomie około pół miliona złotych rocznie, co dla ekstraklasowego Śląska nie było dużym obciążeniem. Problem w tym, że z czasem – trochę w sposób niekontrolowany – rozrosła się i dziś kosztuje około 3,5 miliona złotych tłumaczy nasz rozmówca.

Po degradacji drużyny na zaplecze PKO BP Ekstraklasy sytuacja finansowa klubu stała się trudniejsza:

Po spadku do Betclic 1. ligi, nawet przy dużych dotacjach miejskich, to stało się poważnym obciążeniem. W ramach restrukturyzacji miało dojść do radykalnego rozwiązania, czyli de facto pozbycia się tej sekcji. Co prawda mówiło się o przeniesieniu do Ślęzy, ale w praktyce chodziło o likwidację ocenia Piotr Janas

Jednak – jak zaznacza rozmówca SportMarketing.pl – koncepcja „fuzji” była w praktyce równoznaczna z likwidacją:

To, co nazywano fuzją, w gruncie rzeczy byłoby likwidacją, ponieważ z punktu widzenia przepisów nie da się po prostu przenieść sekcji. Oznaczałoby to bowiem rozwiązanie drużyny i transfery zawodniczek do innego klubu. Piłkarki zostały wówczas postawione przed faktem dokonanym i miały prawo czuć się pominięte – po ludzku zostały potraktowane bardzo źle mówi dziennikarz „Gazety Wrocławskiej”

Społeczny opór i presja

Kluczową rolę w zmianie decyzji odegrała reakcja środowiska. Protesty objęły nie tylko zawodniczki i ich rodziny, ale również kibiców i osoby publiczne. W sprawę zaangażowały się znane postaci, a głos sprzeciwu wybrzmiał bardzo szeroko.

Ruszyła lawina protestów. Była ogromna presja społeczna – zarówno ze strony zawodniczek, jak i rodziców dziewczynek z akademii. To może mieć wpływ na zmianę decyzji – podkreśla Piotr Janas.

Sprawą zainteresowała się chociażby piosenkarka Agnieszka Chylińska, która od lat nie ukrywa, że pasjonuje się polskim futbolem. Ten nacisk ze strony wielu osób okazał się skuteczny.

Warto zwrócić uwagę, że według ustaleń Piotra Janas plan likwidacji kobiecej drużyny nie był decyzją prezesa klubu.

W dużej mierze stało za nią miasto, a konkretnie wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska, która odpowiada za sport. Z moich informacji wynika, że prezes Remigiusz Jezierski raczej skłaniał się ku temu, żeby tę sekcję utrzymać i szukać oszczędności, ale władze miasta początkowo miały inne zdanie – mówi wrocławski dziennikarz.

Jest decyzja – sekcja zostaje

Mimo że ostatecznie zapadła decyzja o pozostawieniu kobiecej drużyny Śląska Wrocław, nie oznacza to powrotu do wcześniejszego modelu funkcjonowania. Wszystko wskazuje na to, że sekcja będzie działać w bardziej oszczędnej formule:

Coraz bardziej realny scenariusz to działanie sekcji w zmienionej formie – z ograniczonymi kosztami i mniejszymi oczekiwaniami wobec drużyny przewiduje Piotr Janas.

Zmieni się więc filozofia – mniej presji na wyniki, więcej nacisku na rozwój zawodniczek z regionu.

Ważny sygnał dla piłki kobiecej

Cała sytuacja pokazała, jak ważne miejsce zaczyna zajmować piłka kobieca – nie tylko sportowo, ale i społecznie. Jak zauważała Joanna Wróblewska:

W całej Europie rozwija się piłkę kobiecą przy dużych markach. Wkrótce mogą wejść przepisy zobowiązujące kluby do posiadania sekcji kobiet – gdyby doszło do likwidacji, Śląsk musiałby zaczynać od najniższej, czwartej ligi komentuje kapitan wrocławskiej drużyny.

Ostateczny zwrot akcji we Wrocławiu to nie tylko sukces jednej drużyny, ale także przykład siły środowiska i dowód na to, że głos zawodniczek, kibiców i opinii publicznej może realnie wpłynąć na decyzje władz.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski