Toruń po raz kolejny stolicą światowego żużla. Motoarena zachwyciła kibiców
W sobotę, 26 września, na Motoarenie im. Mariana Rosego rozegrano 2026 DeWALT FIM Speedway Grand Prix of Poland – dziesiątą, finałową rundę tegorocznego cyklu. To właśnie w grodzie Kopernika rozstrzygnęła się walka o indywidualne mistrzostwo świata, a premierowy tytuł wywalczył Robert Lambert.
Dla Torunia był to już 18. turniej cyklu Speedway Grand Prix i jednocześnie 11. finałowa runda mistrzostw świata rozegrana na Motoarenie. Na trybunach pojawiło się około 17,5 tysiąca kibiców, którzy byli świadkami emocjonującego zakończenia sezonu.
Brytyjczyk wykorzystał atut własnego toru, wygrał rundę zasadniczą, a następnie zwyciężył również w wielkim finale. Tym samym przypieczętował pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza świata, przerywając wieloletnią dominację Bartosza Zmarzlika. W walce o mistrzostwo liczył się również Australijczyk Brady Kurtz.
Niepowtarzalny klimat
O wyjątkowej atmosferze panującej na Motoarenie mówi dla SportMarketing.pl Marcin Mazurkiewicz, właściciel Best Speedway TV.
– Toruń jest obecnie jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym stadionem żużlowym na świecie z punktu widzenia kibica. Motoarena zapewnia świetną atmosferę, a jej akustyka sprawia, że doping i emocje z trybun są naprawdę bardzo dobrze słyszalne. To obiekt, który pod tym względem trudno porównać z innymi stadionami.
Warto zwrócić uwagę również na wyjątkowy dla toruńskich kibiców układ końcówki sezonu. Zaledwie tydzień wcześniej w mieście rozstrzygały się losy rywalizacji ligowej, a chwilę później Motoarena ponownie wypełniła się fanami żużla podczas Grand Prix.
– Dla kibica w Toruniu to była naprawdę wyjątkowa dawka emocji. Najpierw wielkie wydarzenia związane z ligą, a tydzień później Grand Prix. To oczywiście dwa różne światy pod względem atmosfery – w lidze doping miejscowych kibiców jest bardziej fanatyczny – ale podczas Grand Prix również było bardzo głośno i efektownie – dodaje Marcin Mazurkiewicz.
Fenomen stadionu
Na wyjątkową rangę toruńskiej rundy zwracał uwagę także Mateusz Kędzierski, reporter Eurosportu, który relacjonuje Speedway Grand Prix oraz inne najważniejsze zawody żużlowe w Polsce.
– Cieszę się, że Speedway Grand Prix wróciło do Torunia. Motoarena to według mnie jeden z najpiękniejszych, a być może najpiękniejszy obiekt żużlowy na świecie. Sama perspektywa z murawy, zadaszone trybuny i sposób, w jaki zaprojektowano stadion, robią ogromne wrażenie – podkreśla Mateusz Kędzierski.
Istotne są również walory sportowe toru. Nasz rozmówca akcentuje odpowiednie nachylenie i profil nawierzchni sprzyjają widowiskowej rywalizacji.
– Motoarena zazwyczaj gwarantuje wielkie widowisko. Profil toru sprzyja ściganiu, mijankom i wyprzedzaniu, czyli dokładnie temu, co kibice żużlowi cenią najbardziej. Z perspektywy polskiego kibica bardzo dobrze, że finałowa runda cyklu odbyła się właśnie w Polsce – dodaje reporter Eurosportu.
Brytyjska klasa
Toruńskie zawody były szczególne także dla Roberta Lamberta. Brytyjczyk na co dzień reprezentuje Apator Toruń, dlatego końcowe rozstrzygnięcie nastąpiło na jego domowym torze. Tym razem zawodnik z Wysp znowu spisał się znakomicie.
– Robert Lambert pojechał na swoim domowym torze wybitnie. Wygrał rundę zasadniczą, a później bardzo pewnie zwyciężył w finale. Świetnie wystartował z pierwszego pola i nie dał rywalom większych szans. W ten sposób przypieczętował swój premierowy tytuł mistrza świata – przypomina Mateusz Kędzierski.
Zdaniem reportera Eurosportu sukces Lamberta był efektem również wyciągnięcia wniosków z poprzednich sezonów.
– Lambert wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu, w którym zajął siódme miejsce. Dwa lata temu był wicemistrzem świata, a teraz zrobił kolejny krok i przerwał wieloletnią hegemonię Bartosza Zmarzlika. Duży udział w tym sukcesie miał również jego tuner Ashley Holloway – utrzymuje reporter Eurosportu.
Duży komfort
Organizacja toruńskiej rundy została wysoko oceniona także przez osoby pracujące przy zawodach. Warto zwrócić uwagę na dobre warunki pracy dla dziennikarzy i ekip telewizyjnych, a także wysoki standard organizacyjny tegorocznych rund.
– Poziom organizacyjny Speedway Grand Prix jest obecnie bardzo wysoki i różnice między poszczególnymi rundami są niewielkie. Z polskich imprez wyróżniłbym Wrocław, przede wszystkim ze względu na przygotowanie obiektu i udogodnienia dla ekip telewizyjnych oraz reporterów. Toruń i Łódź również stały na bardzo wysokim poziomie – ocenia Mateusz Kędzierski.
W związku z zawodami Toruń uruchomił dodatkowe tramwaje i autobusy, które ułatwiały kibicom dotarcie na Motoarenę oraz powrót do miasta po zakończeniu imprezy. Z kolei 25 i 26 września most im. Józefa Piłsudskiego został podświetlony okolicznościową biało-czerwoną iluminacją.
Speedway Grand Prix 2027. Australia wraca do kalendarza
Toruńska runda była również okazją do spojrzenia w przyszłość. Przyszłoroczny cykl Speedway Grand Prix będzie liczył 11 rund. Jedną z najważniejszych zmian będzie powrót Australii do kalendarza po dziesięcioletniej przerwie. 29 i 30 października 2027 roku najlepsi żużlowcy świata dwukrotnie pojadą na torze Gillman Speedway w Adelajdzie. Australia będzie gospodarzem finałowych zawodów sezonu, które rozstrzygną walkę o indywidualne mistrzostwo świata.
– Od kilku lat mówiło się o rozszerzeniu cyklu o nowe kierunki. Teraz promotor rzeczywiście przechodzi od słów do czynów. Australia wraca do Speedway Grand Prix i od razu otrzyma dwie rundy. To ważna wiadomość również dla australijskich zawodników, którzy w ostatnich latach odgrywali w cyklu coraz większą rolę – mówi Mateusz Kędzierski.
W 2027 roku trzy rundy odbędą się także w Polsce. 15 maja żużlowcy pojadą na PGE Narodowym w Warszawie, 3 lipca rywalizacja zawita do Wrocławia, natomiast 25 września gospodarzem zawodów ponownie będzie Toruń. Sezon rozpocznie się 1 maja w chorwackim Gorican. Następnie cykl przeniesie się do Pragi, Rygi oraz Ipswich, które po raz pierwszy znajdzie się w kalendarzu. Kolejnym przystankiem będzie Vojens. Gospodarz rundy zaplanowanej na 12 czerwca nie został jeszcze potwierdzony. Finał Speedway of Nations odbędzie się natomiast 28 sierpnia w szwedzkim Västervik.
Powrót Australii oznacza dla organizatorów także konkretne wyzwania infrastrukturalne.
– Przed organizatorami w Australii sporo pracy. Trzeba będzie odpowiednio przygotować obiekt i zadbać o jego pojemność oraz standard. Promotorzy w ostatnich latach wyznaczyli wysoki poziom organizacji Speedway Grand Prix, więc naturalnym oczekiwaniem jest dalszy rozwój cyklu, a nie obniżenie standardów – tłumaczy Mateusz Kędzierski.
Udana premiera w Łodzi?
W kalendarzu zabraknie natomiast Łodzi, która w 2026 roku po raz pierwszy gościła rundę Speedway Grand Prix. Mateusz Kędzierski podkreśla, że debiut tego miasta ocenia pozytywnie, a przyczyną braku Łodzi w przyszłorocznym terminarzu mogą być przede wszystkim kwestie finansowe.
– Łódź zakończyła się dużym sukcesem organizacyjnym i sportowym. Była pełna na liczącym 10 tysięcy miejsc stadionie i bardzo dobre widowisko. Podejrzewam, że przy układaniu przyszłorocznego kalendarza znaczenie miały przede wszystkim kwestie finansowe oraz konieczność odpowiedniego rozłożenia polskich rund. Mam jednak nadzieję, że Speedway Grand Prix jeszcze do Łodzi wróci – ocenia reporter Eurosportu.
Po toruńskim finale można więc powiedzieć, że Motoarena po raz kolejny zdała egzamin jako gospodarz najważniejszego wydarzenia żużlowego w Polsce. Blisko 17,5 tysiąca kibiców, walka o mistrzowski tytuł do ostatniej rundy i zwycięstwo zawodnika reprezentującego miejscowy klub stworzyły wyjątkową oprawę finału sezonu. Toruń już teraz może natomiast przygotowywać się do kolejnego rozdziału – 25 września 2027 roku Speedway Grand Prix ponownie zawita do miasta, choć tym razem nie jako finał cyklu.

Bartłomiej Najtkowski
Więcej Eventy
Trwają zapisy do XXVII edycji Pucharu Tymbark. Tak zaczynała już połowa reprezentacji Polski
Finał na PGE Narodowym, uczestnictwo w meczu reprezentacji Polski oraz spotkanie z kadrą narodową – to najważniejsze nagrody czekające na uczestników XXVII edycji Pucharu Tymbark, największego w Europie turnieju piłkarskiego dla dzieci. Ruszyły zapisy do kolejnej edycji.