30.01.2026 08:41

Rekordowa, pełna pieniędzy i rozwoju. Wraca PKO Bank Polski Ekstraklasa

Nadchodzi moment wytęskniony przez wszystkich fanów polskiej piłki nożnej. Na przełomie stycznia i lutego do gry powraca PKO Bank Polski Ekstraklasa. Nasze rodzime rozgrywki w dalszym ciągu są w fazie wielkiego rozkwitu i wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach dalej będziemy świadkami ligowego rozwoju.

Udostępnij
PKO BP Ekstraklasa
LinkedIn Follow Button – Article Embed


STADIONY PĘKAJĄ W SZWACH

Wypełnione stadiony i wielkie zainteresowanie niemal każdym klubem – bez względu na to, o co aktualnie rywalizuje w danym sezonie i jak wysoko sięgają jego ambicje. Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Wiosną ekipy Ekstraklasy w dalszym ciągu będą rywalizowały o świetne liczby na trybunach, które mogą przynieść kolejny rekord.

Już pod koniec listopada – po meczu Korony Kielce z Cracovią – liga pochwaliła się, że łączna liczba widzów podczas spotkań obecnego sezonu przekroczyła 2 miliony osób. Zważywszy, że wydarzyło się to już w 17. kolejce rozgrywek, a więc jeszcze przed rozpoczęciem rundy rewanżowej, okazało się, że próg ten osiągnięto najwcześniej w historii.

Dla porównania, łącznie w czasie całego poprzedniego sezonu 2024/2025 na stadionach pojawiło się 3 876 550 widzów. Dawało to średnią 12 668 osób na mecz. Absolutnie wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach polskie kluby postarają się o pobicie tego rekordu.

A kto przoduje w przyciąganiu fanów na stadionu? Najwyższymi frekwencjami mogą poszczycić się Lech Poznań (30 390), Górnik Zabrze (24 003) oraz Legia Warszawa(23 699). Na przeciwległym biegunie znajdują się Raków Częstochowa (5375), Piast Gliwice (5110) oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza (3860).

Średnia frekwencja w PKO Bank Polski Ekstraklasy 2025/2026 (źródło: Transfermarkt)

ŚLĄSKIE W PRZEWADZE

W rywalizację w PKO Bank Polski Ekstraklasie zaangażowana jest niemal cała Polska. Niemal, ponieważ w rozgrywkach uczestniczą kluby z jedenastu spośród szesnastu województw. W elicie brakuje przedstawicieli jedynie Warmińsko-Mazurskiego, Kujawsko-Pomorskiego, Lubuskiego, Opolskiego oraz Podkarpackiego.

Najbardziej liczną, bo aż czterozespołową ekipę, wystawiło województwo śląskie (Górnik Zabrze, Piast Gliwice, GKS Katowice oraz Raków Częstochowa). Tym razem zabrakło co najmniej dwóch drużyn z tego samego miasta, a „najbliższe” starcia obejmują te wewnątrz śląskiej aglomeracji oraz Derby Trójmiasta pomiędzy Lechią Gdańsk a Arką Gdynia.

Najdalsza odległość? Tutaj wygrywa starcie Motoru Lublin z Pogonią Szczecin. Żeby drużyny z północno-zachodniej i południowo-wschodniej Polski mogły się ze sobą zmierzyć, muszą pokonać Co najmniej 734 kilometry.

WIELKA KASA I WCIĄŻ ROŚNIE

Istotną rolę w kwestii rozwoju polskiej piłki odgrywa również kontrakt pomiędzy Ekstraklasą a CANAL+. Obowiązuje on jeszcze w kolejnym sezonie 2026/2027, zaś w kwestii transmisji w jeszcze kolejnym potrzebny będzie już nowy przetarg.

Ekstraklasa SA za edycję 2024/2025 wypłaciła osiemnastu klubom łącznie ponad 298 mln złotych, co stanowi najwyższą kwotę w historii. Jednocześnie suma ta jest o niemal 20 mln złotych wyższa od prognozowanej.

Tak wyglądały wypłaty z Ekstraklasy do poszczególnych klubów w poprzednim sezonie. Wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu aktualnych rozgrywek, będą jeszcze nieco wyższe.

Tabela przygotowana i opublikowana przez PKO Bank Polski Ekstraklasę

NAGRODY FINANSOWE ZA WYCZYNY SPORTOWE

Nie sposób nie docenić również sportowego rozwoju polskich klubów. Dzięki dobrej postawie w europejskich pucharach w ostatnich sezonach, tego lata już nie tylko mistrz, ale i wicemistrz Polski spróbuje swoich sił w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Zespoły z trzeciej i czwartej lokaty przystąpią do eliminacji Ligi Konferencji, natomiast zdobywca STS Pucharu Polski powalczy o zakwalifikowanie się do Ligi Europy.

W XXI wieku tylko Legii Warszawa w sezonie 2016/2017 udało się wdrapać do Champions League, która stanowi raj nie tylko pod kątem sportowym, ale i finansowym. Dość powiedzieć, że UEFA płaci za samo zameldowanie się w fazie ligowej najważniejszych rozgrywek 18,6 mln euro. Takie pieniądze ciężko zarobić z premii w Lidze Konferencji nawet zwyciężając te rozgrywki w dobrym stylu po wielu wygranych meczach.

Gdyby któremuś z polskich zespołów udało zameldować się w Lidze Mistrzów, z pewnością zostałaby dołożona kolejna ogromna cegiełka do rozwoju polskiej piłki ligowej.

REKORDY TRANSFEROWE

Bo że ona idzie do przodu to widać również po tym, jak poszczególne kluby spisują się na rynku transferowym. Tylko tej zimy Jagiellonia Białystok sprzedała Oskara Pietuszewskiego do FC Porto za około 10 mln euro, natomiast lada chwila za niespełna 5 mln euro Pogoń Szczecin na Lazio zamienić ma Kacper Przyborek.

Jeszcze efektowniej wygląda to jak spojrzymy na transfery przychodzące do ligi. W wydatkach przoduje Widzew Łódź, który zainwestował w nowych zawodników niemal 15 mln euro. To suma, która do niedawna na rynku transferowym była właściwie nierealna dla jakiegokolwiek polskiego klubu. Jak się okazuje, łodzianie wydali więcej niż kilka… całkiem niezłych lig razem wziętych.

Tej zimy nowym najdroższym transferem przychodzącym do Ekstraklasy stał się Osman Bukari, za którego Widzew zapłacił 5,5 mln euro. Na drugim miejscu jest Przemysław Wiśniewski do klubu z Łodzi za 3,5 mln euro. Podium zamyka ściągnięty latem przez Legię Warszawa Mileta Rajović z sumą odstępnego na poziomie 3 mln euro. Szesnaście kolejek rundy rewanżowej (plus dwa zaległe mecze z pierwszej rundy) wyłonią mistrza Polski, którego poznamy najpóźniej w sobotę, 23 maja, kiedy zostanie rozegrana ostatnia kolejka rozgrywek. Wszystkie mecze można oglądać w CANAL+, natomiast jedno spotkanie w każdej serii gier transmituje także TVP SPORT.

Z okazji powrotu rozgrywek, mecz Lech Poznań – Lechia Gdańsk zaplanowany na sobotę, 31 stycznia o godzinie 20:15, CANAL+ będzie transmitował bez żadnych opłat także za pomocą swojego kanału na Youtube.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz