Sportwashing, czyli gesty na pokaz i nieczyste intencje
Sport to nośnik wielu pozytywnych wartości. Tkwi w nim również olbrzymi potencjał biznesowy oraz marketingowy. Wykorzystać można to na rozmaite sposoby, np. propagując różne wzniosłe idee. Lub też wręcz przeciwnie – gdy z jego pomocą chce się wybielić własną osobę, instytucję, a nawet całe państwo. Tym właśnie jest sportwashing.
Zjawisko to jest już dziś praktycznie powszechne, choć często nie jesteśmy tego nawet świadomi i to pomimo faktu, że dotyczy światowych przywódców i wielkich mocarstw. To najlepszy przykład na to, że skrzętnie planowane ruchy służące dobremu PR-owi oraz wybielaniu wizerunku przynoszą wymierne efekty.
Tak to robią w Rosji
O tym, jak skutecznie poprawiać swoją reputację poprzez sport doskonale wiedzą w Rosji. Kraj ten prawdopodobnie przez większość opinii publicznej postrzegany jest jako niedemokratyczny. Władimir Putin to z kolei bodaj najbardziej wyrazisty obecnie przykład reżimowego przywódcy. Wszyscy wprawdzie doskonale to wiedzą, ale jednocześnie – ku uciesze gospodarza Kremla – także to akceptują.
Władimir Putin nie jest skazany na polityczny ostracyzm. Rosji nie dosięgają żadne konsekwencje z tytułu tego, że prezydent kraju w nieskończoność przedłuża swoją kadencję oraz ze względu na to jak traktuje opozycjonistów. Najbardziej dobitnym przykładem totalitarnego oblicza Rosji jest osoba Aleksieja Nawalnego, osądzonego w pokazowym procesie i więzionego w kolonii karnej.
Społeczność międzynarodowa reaguje na to tylko czasem, wyrażając swoje zaniepokojenie i nie podejmując żadnych realnych działań. W efekcie Rosja to dziś prywatny folwark Władimira Putina – ojca narodu, lidera opinii, najświetniejszego męża stanu, a także zapalonego sportowca, wszak wódz nie może być przecież słaby.
Sport, z racji wspomnianego już na wstępie potencjału, jest ważnym elementem rosyjskiej polityki. Władimir Putin ma tego pełną świadomość i umiejętnie z tego korzysta, by w oczach świata nawet nie tyle być pozytywnie ocenianym przywódcą, co zyskiwać przyzwolenie na swoje działania i cywilizować wizerunek swojego kraju.

Rosja w 2014 roku zorganizowała Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. W roku 2018 była z kolei gospodarzem mistrzostw świata w piłce nożnej. Nie może być tam więc przecież tak źle skoro rosyjskim władzom powierzono organizację imprez takiej rangi, prawda? Sprawa Nawalnego? No cóż, polityka. Kto by się w tym wszystkim połapał. W Rosji nie jest przecież wcale tak źle. Kilka lat temu zorganizowano tam mundial, a jeszcze wcześniej igrzyska olimpijskie. Sportwashing w pełnej krasie.
Dodać należy do tego jeszcze Gazprom. Rosyjski koncern państwowy to największy na świecie wydobywcą gazu ziemnego, który z tego powodu trzyma teraz całą Europę w szachu. Od 2005 roku Gazprom jest właścicielem znanego w Europie Zenitu Petersburg, od 2006 roku sponsoruje równie znany niemiecki klub piłkarski Schalke 04 Gelsenkirchen, a od 2012 roku pozostaje w gronie elitarnych sponsorów słynnej piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Czy władze Niemiec w przypadku Schalke oraz UEFA w przypadku Champions League wyraziłyby na to zgodę, gdyby w Rosji faktycznie działo się tak źle? Reputacja wyprana wzorcowo. Chapeau bas, panie Putin.
Katar: mistrzostwa świata, PSG i David Beckham
Jak radzić sobie z kiepską opinią wiedzą też doskonale władze Kataru, czyli kolejnego kraju, o którym sporo się mówi w kontekście łamania w nim praw człowieka. Decyzja o organizacji mundialu w Katarze zapadła w 2010 roku. Już wtedy wzbudzała ona liczne kontrowersje i nie brak było opinii, że władze Kataru, czyli państwa bez jakichkolwiek piłkarskich tradycji, kupiły sobie prawo do przeprowadzenia mundialu korumpując przedstawicieli FIFA.
Decyzji jednak nie zmieniono, a na dodatek światowa federacja piłkarska poszła Katarowi na rękę przenosząc mistrzostwa na przełom listopada i grudnia i wywracając tym samym do góry nogami terminarz klubowych rozgrywek na świecie.
Przeprowadzone przez francuski „France Football” śledztwo dziennikarskie, którego efekty opublikowano w 2013 roku ujawniło, że władze Kataru kupiły sobie mundial m.in. za obietnicę inwestycji w PSG, do której faktycznie doszło w maju 2011 roku. Od tamtej pory właścicielem paryskiego klubu jest fundusz Qatar Sports Investments.
Od momentu pojawienia się w PSG katarskiego kapitału klub ten przez kolejne lata rósł w siłę, dominując rozgrywki na krajowym podwórku. Z czasem stał się też czołową ekipą świata, w której obecnie występują takie gwiazdy i ikony popkultury jak Leo Messi, Neymar czy Kylian Mbappe. Dziś o Katarze mówi się właśnie przede wszystkim w kontekście paryskiego superteamu, aniżeli w odniesieniu do łamania w tym kraju praw człowieka.

Śledztwo przeprowadzone przez angielskiego „Guardiana” wykazało tymczasem, że od 2011 roku w Katarze zginęło ponad 6500 imigrantów zarobkowych, którzy stracili życie pracując w skandalicznych i uwłaczających warunkach przy organizacji mundialu.
W Katarze jeszcze do niedawna obowiązywał tzw. system kafala, który często określa się po prostu mianem współczesnego niewolnictwa. Pracownik staje się bowiem w praktyce całkowicie zależy od swojego pracodawcy, który nierzadko uniemożliwia mu też powrót do ojczyzny, rekwirując dokumenty. W krajach Bliskiego Wschodu dochodzi z tego powodu czasem do sytuacji, że żyją w nich migranci z drugiego pokolenia, ale bez obywatelstwa czy też statusu rezydenta. W praktyce obywatele drugiej kategorii, ze względu na nieludzkie traktowanie i fatalne warunki egzystencji oraz pracy, zawieszeni między życiem a śmiercią.

Gdy o zarzutach pod adresem Kataru rozpisał się cały świat, tamtejsze władze zarzekały się, że prawa człowieka są w ich kraju w pełni przestrzegane. Wtórowała im FIFA, a prezydent organizacji Gianni Infantino stwierdził, że „Katar wykonał wielkie kroki ku ochronie praw człowieka” oraz że „mundial 2022 będzie najlepszym w historii”. Rzeczywistość zdaje się jednak nadal stać w poważnej opozycji względem tych gwarancji.
Wspomniany już „Guardian” donosił jakiś czas temu, że Katar nadal stawia na tanią siłę roboczą oraz oszukuje i wykorzystuje pracowników, zrywając z nimi zawarte umowy i już na miejscu każąc podpisywać nowe, oczywiście mniej korzystne. Sytuacji bytowej imigrantów zarobkowych nie zmieniła też pandemia – angielski dziennik doniósł, że mimo aktualnej sytuacji na świecie, robotnicy dostają się do pracy w zatłoczonych busach, nie mogą liczyć na maski ochronne i mieszkają w 10-osobowych pokojach. Gdy umierają z powodu upałów, w oficjalnych statystykach ich zgony określa się natomiast mianem przyczyn naturalnych.
Jak katarskie władze radzą sobie z krytyką? Robią to w myśl zasady, że gdy komuś nie odpowiada dyskusja to zmienia jej temat. Informacje o łamaniu praw człowieka w przekazie medialnym z czasem zdominowały więc kolejne doniesienia o ewentualnych transferach PSG, wynikach tej drużyny, a w sierpniu tego roku wręcz storpedowała je wieść o przenosinach do Paryża Leo Messiego. Marketingowym działaniom PSG generalnie towarzyszy duży rozmach. Paryski klub buduje swoją globalną markę m.in. poprzez umowę z firmą Jordan Brand, należącą do słynnego koszykarza, Michaela Jordana.
W ostatnim czasie, w kontekście przyszłorocznego mundialu zrobiło się też głośno z powodu Davida Beckhama. Zgodnie z medialnymi doniesieniami, znany przed laty angielski piłkarz ma zostać ambasadorem Kataru, promując swoją osobą nie tylko mistrzostwa, ale także turystykę i kulturę tego kraju. Za 10-letni kontrakt Anglik ma otrzymać wynagrodzenie w wysokości 150 milionów funtów.
Przejęcie Newcastle United
Najnowszy przykład sportwashingu dotyczy transakcji, za sprawą której angielski klub Newcastle United trafił w ręce saudyjskiego Funduszu Inwestycji Publicznych (Public Investment Fund, w skrócie PIF).
O umowie tej zrobiło się głośno nie tylko z powodu 300 milionów funtów, które PIF zapłacił za przejęcie klubu z Premier League czy też aktywów funduszu szacowanych na 500 miliardów dolarów, ale również z uwagi na postać Muhammada ibn Salmana.

Ibn Salman, saudyjski książę i następca tronu Arabii Saudyjskiej to osoba, która zdaniem znacznej części międzynarodowej opinii publicznej sprawuje realną władzę w tym kraju i ma też stać za oficjalnie niezależnym Funduszem Inwestycji Publicznych. Muhammad ibn Salman kreuje się na liberalnego i postępowego władcę, który chce unowocześnić swój kraj.
Zgodnie z jego decyzjami w Arabii Saudyjskiej ograniczono władzę specjalnej policji religijnej, powołano pierwszą kobietę na stanowisko szefa państwowej giełdy papierów wartościowych i zniesiono przepisy zakazujące kobietom prowadzenia samochodów. Wiele wskazuje jednak na to, że gesty te mogą być wyłącznie wykonywane pod publikę, gdyż na wizerunku księcia nie brakuje licznych, niepokojących rys.
W roku 2017 ibn Salman miał zlecić aresztowanie 200 wpływowych osób oraz ich przymusowe umieszczenie w hotelu Ritz-Carlton Riyadh. Oficjalnie działania podjęto walcząc z korupcją. Nieoficjalnie mówiło się potem, że aresztowanych uwolniono dopiero, gdy przekazali miliardy dolarów na nowo utworzoną przez księcia instytucję, powołaną do… walki z korupcją.
W ostatnich dniach o następcy saudyjskiego tronu zrobiło się z kolei głośno w związku z wypowiedziami Saida al-Dżabriego. Były wysoki rangą urzędnik ds. bezpieczeństwa z Arabii Saudyjskiej określił Muhammada ibn Salmana mianem „psychopaty i zabójcy” utrzymując, że w trakcie spotkania z ówczesnym szefem wywiadu, książę miał chwalić się, że przy pomocy specjalnego pierścienia z trucizną może zabić ówczesnego króla, Abdullaha.

Najcięższy zarzut ciążący na wizerunku następcy tronu Arabii Saudyjskiej dotyczy natomiast zabójstwa Dżamala Chaszukdżiego, saudyjskiego dziennikarza, który stał w opozycji do władzy i krytykował księcia ibn Salmana.
Z informacji dziennika „Washington Post”, pozyskanych wcześniej przez CIA wynika, że Muhammad ibn Salman był osobiście zaangażowany w tę zbrodnię i miał polecić saudyjskim służbom zabicie dziennikarza. W toku śledztwa zatrzymano w tej sprawie później w sumie jedenaście osób. W wyniku procesu, który według organizacji Human Rights Watch nie spełniał żadnych międzynarodowych standardów, pięć niewymienionych z nazwiska osób zostało skazanych na karę śmierci, trzy inne skazano na 24 lata więzienia, a trzy kolejne uniewinniono.
Arabia Saudyjska nadal wymieniana jest wśród krajów, w których nie przestrzega się praw człowieka oraz swobód i wolności kobiet czy też mniejszości seksualnych. W tym kontekście tak ważne wizerunkowo staje się nabycie przez Fundusz Inwestycji Publicznych klubu Newcastle United. Transakcja ta idealnie wpisuje się w politykę księcia ibn Salmana, który stworzył wokół siebie otoczkę osoby wyprowadzającej swój kraj na liberalne ścieżki. W obliczu przypisywanych mu czynów ciężko nie odbierać ich jednak inaczej, niż tylko jako działania czysto PR-owe, będące kolejnym przykładem sportwashingu.

Czy Muhammad ibn Salman zrealizuje dzięki temu swoje cele? Doświadczenia Rosji i Kataru podpowiadają, że zapewne tak się właśnie stanie. Wybielanie wizerunku przy pomocy wpływów, ogromnych majątków i sportu ma się bowiem niestety całkiem dobrze.
Mateusz Drożdżal
Więcej Artykuły
Nowe rozdanie przy Kałuży. Cracovia powołała Radę Nadzorczą
Cracovia ogłosiła powołanie nowego składu Rady Nadzorczej, co stanowi ważny element zmian organizacyjnych w klubie. Decyzja została podjęta w ramach szerszej strategii rozwoju, której celem jest wzmocnienie potencjału sportowego i biznesowego „Pasów”.