Był wyszydzany, jest szanowany. Ocieplony wizerunek Jerzego Brzęczka
Łaska kibica na pstrym koniu jeździ – to powiedzenie jest w świecie piłki nożnej doskonale znane. Teraz mocno przekonuje się o tym Jerzy Brzęczek. Selekcjoner, który u steru pierwszej reprezentacji był wyśmiewany, teraz dowodząc kadrą U21 cieszy się coraz większym szacunkiem. Można powiedzieć, że przeszedł prawdziwą przemianę wizerunkową.
Zrujnowany wizerunek i feralna książka
W 2018 roku Brzęczek nie miał łatwego zadania. Wszedł w buty Adama Nawałki, który odszedł po nieudanych mistrzostwach świata w Rosji, ale jednak zapisał się w historii zwłaszcza poprowadzeniem drużyny narodowej podczas udanych mistrzostw Europy 2016.
Choć Polska awansowała na Euro 2020 – rozegrane ostatecznie w 2021 roku – bez żadnych problemów, to jednak kibice mieli spore zastrzeżenia co do stylu gry. Trenerowi nie pomogła choćby sławna reakcja Roberta Lewandowskiego, który po porażce z Włochami zapytany o założenia meczowe, odpowiedział słynnymi ośmioma sekundami ciszy.
Gdyby nie wybuch pandemii koronawirusa i przełożenie turnieju o rok, z całą pewnością Brzęczek poprowadziły kadrę na wielkim turnieju. Jesień 2020 roku – w oczekiwaniu na Euro – przyniosła jednak wydarzenia, po których nic już nie było takie samo.
Szkoleniowiec zdecydował się opublikować książkę „W grze”, wydaną wraz z dziennikarką Małgorzatą Domagalik. Twierdzenia zawarte w publikacji wywołały spore poruszenie i naraziły selekcjonera na śmieszność. A jego pozycja i tak już nie była mocna wobec sportowych zastrzeżeń do postawy zespołu.
„Jerzy Brzęczek z dziennikarskiego, psychologicznego, socjologicznego i ludzkiego punktu widzenia to dla mnie bohater wręcz wymarzony. O takich jak on mawia się, że urodzili się pod krzakiem agrestu i że ich życiowa droga dlatego jest interesująca, bo już w samym punkcie startu jest wyboista” – pisała Domagalik.
Domagalik nazwała Brzęczka wręcz „nowym Kazimierzem Górskim na nowe czasy”. W „Kanale Sportowym” zdradziła potem, że trener obawiał się publikacji tego fragmentu w obawie przed wyśmianiem, co dziennikarka skwitowała tylko stwierdzeniem, że „już to napisała”.
Dziennikarz Krzysztof Stanowski recenzował wtedy: „Tak naprawdę nie ma nic o Brzęczku. To wyłącznie urojenia pani Domagalik, która zapewniła swojemu guru dożywotnie miejsce w panteonie wiecznej beki”.
Fakt wydania tej książki na przełomie września i października 2020 roku, kiedy wokół kadry nie panował dobry nastrój, tylko pogłębiał pogarszanie wizerunku selekcjonera. Kibice widzieli trenera, który nie potrafi stanąć na wysokości zadania i sprostać oczekiwaniom, a w zamian dostali książkę przedstawiającą go jako „selekcjonera, które zazdroszczą nam Niemcy”. Efekt był łatwy do przewidzenia…
Zwolnienie i brak przełamania
Presji nie wytrzymał także ówczesny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek. Na początku 2021 roku zwolnił Brzęczka, zatrudniając w jego miejsce Paulo Sousę. Pomimo wprowadzenia reprezentacji na Euro, nie było mu dane poprowadzić zespołu na turnieju.
Odkupienia nie przyniósł także rok 2022. Szkoleniowiec przejął Wisłę Kraków, ale nie uchronił jej przed spadkiem z Ekstraklasy. Słabo też wystartował w nowym sezonie 1. Ligi i pożegnał się z posadą. Tak w kadrze, jak i pod Wawelem musiał nasłuchać się szyderstw, że pracuje w tych miejscach przede wszystkim dzięki temu, że jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego.
„Efekt oblężonej twierdzy absolutnie mu nie pomógł”
Sytuacja zaczęła odmieniać się najmocniej na przestrzeni ostatniego roku, kiedy Brzęczek objął Polskę U21 i awansował z nią na młodzieżowe mistrzostwa Europy z bilansem dziewięciu zwycięstw i tylko jednej porażki w dziesięciu meczach. Swoje nieco inne oblicze – z większym dystansem, bardziej wyluzowane – pokazywał pracując także w telewizji, czy w Kanale Sportowym w roli eksperta.
– Wizerunek Jerzego Brzęczka zmienił się zdecydowanie na lepszy, ale zwróćmy uwagę na wyniki sportowe. Od odejścia tego selekcjonera wyniki kadry w każdych kolejnych eliminacjach były coraz gorsze. Sousa, Probierz czy aktualnie Urban dostawali po głowie – mówi Erwin Prokopowicz, specjalista social mediów z Shark Entertainment.
I dodaje: – Kończyliśmy eliminacje w strefach barażowych i o awans na wielkie imprezy walczyliśmy do samego końca, nie zawsze z pozytywnym efektem. Brzęczek dał nam spokojny awans, niekoniecznie w oczekiwanym przez kibiców stylu, ale tam nie zagrało też wiele innych rzeczy.
– Brzęczek nie pomagał sobie od początku. Już na starcie jego kadencji została mu przypięta łatka „wuja” Jakuba Błaszczykowskiego. O ile wyniki były dobre z rywalami równymi nam lub słabszymi od nas, o tyle książka z panią Domagalik, efekt oblężonej twierdzy czy serial „Niekochani” absolutnie mu nie pomagały. Do tego dochodzi jeszcze osiem sekund ciszy Roberta Lewandowskiego i kiepski styl w meczach Ligi Narodów z Holandią czy Włochami – wylicza Prokopowicz.
Wspomniani przez niego „Niekochani” byli produkcją publikowaną na kanale „Łączy nas piłka”. Kolejne odcinki miały ocieplać wizerunek reprezentacji, przedstawiając ją jako grupę sportowców, w którą niewielu wierzy, ale która odnosi dobre wyniki. Efekt był daleki od zamierzonego – tak jak w przypadku książki, tak i tu wszystko skupiło się do podbicia kontrowersji i szyderstw.
Wynik sportowy lekarstwem wizerunkowym
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie udane eliminacje do Euro U21, to żadna przemiana wizerunku Brzęczka wcale by nie nadeszła. – W sporcie bardzo dużo zależy od wyników sportowych. Świetnym przykładem jest Adam Nawałka, którego konferencje prasowe były nudne i nie dostarczały nam, kibicom, contentu, ale mieliśmy bardzo dobre wyniki sportowe i pamiętny ćwierćfinał EURO – nie ma wątpliwości Prokopowicz.
I dodaje: – Na pewno Jerzy Brzęczek miał dużo czasu na wyciągnięcie wniosków, ponieważ od zwolnienia z Wisły Kraków minęło kilka lat. Jak widzimy po wynikach kadry U-21, odrobił pracę domową.
– Jego wizerunek się poprawił, ponieważ zrobiło się wokół niego sporo ciszej, a głośne były tylko dobre wyniki. Gdy rezultaty w kadrze U21 się pojawiają, kibice spoglądają na nią z dużo większym zainteresowaniem – uważa z kolei Michał Skiba, dziennikarz „Super Expressu”.
– Po Brzęczku widać, że zmienił się na lepsze. Wyciąga lepsze wnioski, lepiej je formułuje, w jego ustach brzmią lepiej nawet takie piłkarskie frazesy, które pewnie w czasach pracy w pierwszej reprezentacji byłyby wyśmiewane – uzupełnia.
A że już dawno selekcjoner skończył z syndromem oblężonej twierdzy, widać było przy okazji wieńczącego eliminacje Euro U21 meczu z Włochami. Mimo wysokiej porażki 2:6 w ważnym momencie, szkoleniowiec problemu szukał przede wszystkim w swoich decyzjach, a nie wśród innych czynników.
Przypomina o tym Prokopowicz. – Warto również wziąć pod uwagę jego wypowiedź po przegranym meczu z Włochami, kiedy wziął na siebie odpowiedzialność za porażkę w ostatnim meczu eliminacyjnym, przyznając się do błędów personalnych przy wyborze składu – mówi.
Skiba natomiast dodaje: – Widzieliśmy, jak fajnie selekcjoner zareagował na porażkę we Włoszech. Nie było rozliczania, krytykowania poszczególnych piłkarzy, wszystko wziął na siebie. To słuszna decyzja. Jedyna, której można by przyklasnąć. Wielkie brawa. Pytanie tylko, czy był to jednorazowy wypadek przy pracy, czy nie. Dowiemy się pewnie podczas turnieju.
I podkreśla: – Brzęczek jest na fali wznoszącej i nawet te sześć goli straconych we Włoszech tej fali nie zabrały.
Sporo lat zajęło Brzęczkowi przeobrażenie się z wyszydzanego szkoleniowca wystawionego na szyderstwa do trenera, który cieszy się coraz większym szacunkiem piłkarskiej społeczności. Jak widać, także w wizerunku ludzi sportu nic nie jest niemożliwe. Choć w tym przypadku bardziej niż jakiekolwiek taktyki, zadziałała chyba po prostu magia sukcesu i wyniku.
Marcin Długosz
Więcej Artykuły
Nowy sezon, nowy oficjalny but. PUMA Accelerate Nitro SQD 5 dla najlepszych w LOTTO Superlidze i LOTTO Superlidze Kobiet
W sezonie 2026/2027 PUMA Accelerate Nitro SQD 5 będzie oficjalnym butem LOTTO Superligi i LOTTO Superligi Kobiet. Nowy model będzie trafiał do najlepszych zawodniczek i zawodników każdej serii.