Gigantyczne pieniądze dla piłkarzy i sztabu Śląska Wrocław
W środowisku piłkarskim w Polsce wywiązała się gorąca dyskusja po ujawnieniu kwot, jakie Śląsk Wrocław wypłacił swoim piłkarzom i członkom sztabu szkoleniowego – w grudniu było to blisko 2 miliony złotych. Sprawa budzi kontrowersje nie tylko ze względu na wysokość sumy, ale też źródło finansowania i brak jawności w klubie wspieranym przez miasto.
Choć Śląsk ostatni sezon zakończył spadkiem z PKO BP Ekstraklasy i obecnie rywalizuje w Betclic 1 Lidze, klub wciąż wydaje na wynagrodzenia bardzo duże pieniądze. W grudniu wypłaty dla kadry pierwszej drużyny i sztabu wyniosły łącznie blisko 2 mln zł brutto, a jedna osoba miała otrzymać ponad 135 tys. zł.
To szczególnie zastanawiające, bo wyniki sportowe drużyny w lidze zaplecza nie idą w parze z takimi wydatkami – Śląsk regularnie zawodzi i nie zbliża się do pozycji lidera rozgrywek.
Dofinansowanie z miejskiej kasy
Zastrzeżenia ekspertów i kibiców budzi fakt, że klub utrzymuje się w dużej mierze dzięki wsparciu samorządu. Na początku 2026 roku radni Wrocławia przyznali Śląskowi dotację w wysokości 30 mln zł, a w poprzednich miesiącach również przekazywano środki celowe.
Jak zauważają krytycy, takie pieniądze powinny być przejrzyste i dobrze uzasadnione – szczególnie że to klub, który po spadku traci liczne wpływy z praw telewizyjnych czy sponsorów, a mimo to utrzymuje wysokie wypłaty.
Brak przejrzystości i rosnący sprzeciw
Stowarzyszenie Watchdog Polska, które zwróciło się do klubu o ujawnienie szczegółów, zaznacza, że brak jasnych informacji o tym, którzy zawodnicy i członkowie sztabu otrzymali konkretne kwoty, budzi uzasadnione wątpliwości. Ich zdaniem spółka z dużym dofinansowaniem publicznym powinna działać bardziej transparentnie.
Zdaniem komentatorów, takie wypłaty powinny być powiązane z wynikami sportowymi i celami strategicznymi – ich brak może obniżać zaufanie społeczności i mieszkańców płacących podatki.
Finansowe wyzwania Śląska
Sprawa wypłat to tylko jedna z części większego wyzwania finansowego klubu. Po spadku z Ekstraklasy dochody znacząco spadły, a utrzymanie płynności finansowej i jakości sportowej pozostaje trudne. Według analiz koszty operacyjne klubu były w ostatnich latach wysokie i wymagają rewizji, szczególnie przy niższych wpływach z transferów czy praw telewizyjnych.
Perspektywa kibiców i lokalnej społeczności
Dla wielu kibiców i mieszkańców Wrocławia emocje związane z przyszłością klubu stają się mieszanką frustracji i nadziei. Choć wsparcie miasta może pomóc w stabilizacji i dążeniu do powrotu do Ekstraklasy, to jednocześnie rośnie oczekiwanie większej odpowiedzialności finansowej i strategicznej przejrzystości. Pewne nadzieje wiązane są z prezesurą Remigiusza Jezierskiego, który niedawno zamienił pracę eksperta CANAL+Sport na funkcję kierowniczą w klubie ze stolicy Dolnego Śląska.
Pieniądze niewspółmierne do wyników?
Kwestia gigantycznych wypłat w Śląsku Wrocław stała się symbolem szerszego problemu: jak zarządzać klubem piłkarskim, który balansuje między aspiracjami sportowymi, finansowym wsparciem publicznym i oczekiwaniami lokalnej społeczności. Bez przejrzystości i racjonalizacji kosztów sytuacja może eskalować, podważając zaufanie do zarządzających klubem i modelu finansowania sportu w Polsce.
„Warto zaznaczyć, że to kwoty brutto. Być może są to też kwoty wypłacone z zaległościami, które narosły przez farsę prywatyzacyjną urządzaną przez miasto od czerwca do grudnia. Część z tych kwot to jeszcze kwoty „ekstraklasowe” plus – delikatnie pisząc – całkiem spory kontrakt Ante Simundzy” – zaznaczył na platformie X Piotr Potępa, dziennikarz iGol.pl.