Czy Puchar Polski w siatkówce wciąż ma pucharowy charakter?
10 i 11 stycznia TAURON Arena Kraków ponownie stanie się centrum polskiej siatkówki. W weekendowy turniej TAURON Pucharu Polski zagrają cztery zespoły: Bogdanka LUK Lublin, Indykpol AZS Olsztyn, PGE Projekt Warszawa i Asseco Resovia Rzeszów.
Puchar Polski w siatkówce ma dziś status jednego z najbardziej dopracowanych wydarzeń halowych w kraju. Od kilku lat finały odbywają się w Krakowie, a Tauron jako sponsor tytularny zapewnia imprezie stabilne zaplecze finansowe i promocyjne.
W 2025 roku finał obejrzało w hali ponad 14 tysięcy widzów – rekord, który organizatorzy chcą pobić również w tym sezonie. Miasto Kraków traktuje turniej jako wydarzenie strategiczne w kalendarzu sportowym, wspierając zarówno logistykę, jak i promocję. Transmisje realizują kanały Polsat Sport i Polsat Box Go, a bilety rozchodzą się szybciej niż w poprzednich latach.
Z perspektywy medialnej Puchar Polski stał się więc produktem o jasnej strukturze: jeden weekend, cztery drużyny, wysoka jakość transmisji i gwarantowane emocje.
Jednocześnie coraz częściej powraca dyskusja, czy obecny model rozgrywek rzeczywiście oddaje ducha pucharowej rywalizacji. System zakłada kilka rund eliminacyjnych, ale do fazy ćwierćfinałowej dołącza dopiero czołówka PlusLigi. To sprawia, że dla większości klubów z niższych poziomów Puchar kończy się, zanim nabierze rozgłosu.
Jak zauważa Sara Kalisz, dziennikarka TVP Sport, problem nie leży w samym formacie finału:
– Sama formuła Final Four nie jest dla mnie problemem. Kwestią do zastanowienia jest to, co wcześniej w rozgrywkach. Nie każdy zespół z PlusLigi ma szansę w nich wystąpić. W tym sezonie doszło nawet do absurdu, że zwycięzca z poprzedniego roku nie może obronić trofeum, ponieważ w innych rozgrywkach, czyli w PlusLidze, w konkretnym momencie sezonu nie znalazł się wystarczająco wysoko w tabeli – mówiła w rozmowie dla SportMarketing.pl.
Taki mechanizm kwalifikacji ogranicza możliwość budowania dłuższej narracji i utrudnia powstawanie niespodzianek, które są solą klasycznych pucharów. W efekcie Puchar Polski przypomina bardziej ekskluzywny turniej niż otwarte rozgrywki o trofeum.
Z drugiej strony, Puchar Polski ma swoje zalety w kalendarzu siatkarskim. Rozgrywany w styczniu, ożywia okres, w którym emocje ligowe zwykle słabną.
– Puchar Polski potrafi podgrzać atmosferę w spokojnym momencie sezonu – dodała Kalisz. – W najlepszej czwórce grają zespoły, które z jakichś powodów się tam znalazły i z pewnością ich poziom gry może sprawić przyjemność fanowi dyscypliny, który nie wspiera na co dzień żadnej z tych ekip.
To argument, który trudno zignorować. W przeciwieństwie do piłki nożnej, gdzie kibicowanie często kończy się na własnym klubie, siatkówka przyciąga fanów samej dyscypliny. Turniej finałowy staje się więc okazją do wspólnego święta i integracji środowiska.
Pomysł na poszerzenie Pucharu, by wpuścić więcej drużyn i stworzyć szersze emocje, wraca co roku. W praktyce blokuje go jednak kalendarz.
– Przez ostatnie sezony postulowano, że w PlusLidze jest za dużo grania – przypomina Kalisz. – Ograniczano nawet liczbę zespołów z 16 do 14, by zmniejszyć obciążenie drużyn – szczególnie tych lepszych, które zazwyczaj grają na kilku frontach.
W tym kontekście trudno oczekiwać, by Puchar miał rozbudowaną fazę eliminacyjną. Organizatorzy stawiają więc na jakość zamiast skali – rozwiązanie, które sprawdza się biznesowo, ale niekoniecznie emocjonalnie.
Puchar Polski w siatkówce znajduje się dziś w ciekawym punkcie równowagi. Z jednej strony to świetnie sprzedający się produkt medialny, z silnym sponsorem i rosnącą frekwencją. Z drugiej – coraz bardziej zamknięty format ogranicza potencjał storytellingu i utrudnia mniejszym klubom zaistnienie.
Kibice przyjdą, hala się zapełni, sponsorzy będą zadowoleni. Ale pytanie o sens pucharu jako otwartej rywalizacji – tej, w której teoretycznie każdy może pokonać każdego – pozostaje aktualne.
Joachim Stelmach
Więcej Aktualności
Rekordowe ceny i pożegnanie Stocha. Tak zapowiada się Puchar Świata w Zakopanem 2026
W najbliższy weekend Zakopane ponownie stanie się centrum zimowych emocji. Choć zainteresowanie jest mniejsze niż przed laty, organizatorzy spodziewają się kompletu publiczności w dniu zawodów. Tegoroczna edycja będzie wyjątkowa – Kamil Stoch po raz ostatni wystąpi przed polską publicznością.