Szczęsny: „Założyłem się z Messim o 100 euro”
Pomimo porażki z Argentyną reprezentacja Polski zdołała, po raz pierwszy od 1986 roku, zakwalifikować się do fazy pucharowej mistrzostw świata. Jednym z kluczowych wydarzeń środowego meczu był bez wątpienia rzut karny, obroniony przez Wojciecha Szczęsnego.
„Teraz mamy remis”
W pierwszej części środowego spotkania defensywa reprezentacji Polski dość dobrze radziła sobie z ofensywnymi poczynaniami Argentyńczyków. W ostateczności na posterunku czuwał niezawodny Wojciech Szczęsny. Na naszego bramkarza liczyć mogliśmy nawet w najtrudniejszych momentach. Punktem zwrotnym meczu mógł być bowiem rzut karny podyktowany przez arbitra na nieco ponad 5 minut przed końcem pierwszej połowy.
Leo Messi nie był jednak w stanie zamienić jedenastki na gola i do szatni oba zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie. Już po zakończeniu meczu Wojciech Szczęsny zdradził polskim mediom, co działo się w jego głowie tuż przed rzutem karnym: – Messi ma dwa sposoby nabiegania na rzut karny. Jeden bardzo powolny, wtedy patrzy na bramkarza. Drugi – zdecydowanie szybszy. Przy tym szybszym jest o tyle łatwiej, że zdecydowaną większość rzutów karnych strzela w lewy róg bramkarza, wysoko. Widziałem, że się nie zatrzymuje, biorąc rozbieg, to postanowiłem, że rzucę się tam, gdzie uderza najczęściej. I się udało. Do tej pory Messi strzelał mi karnego jeden raz. Trafił. Teraz mamy remis – stwierdził polski bramkarz.
Szczęsny założył się z Messim
Decyzję arbitra o podyktowaniu jedenastki uznać można za dość kontrowersyjną. Jeszcze dziś, wielu dziennikarzy i ekspertów uważa, że rzut karny dla Argentyny nie powinien mieć miejsca. Na swój sposób do dyskusyjnej decyzji sędziego podszedł Wojciech Szczęsny: – Powiedziałem mu, że stawiam 100 euro, że arbiter nie podyktuje rzutu karnego. Tak więc przegrałem zakład z Messim. To chyba nie jest dozwolone na mistrzostwach świata. Pewnie zostanę zawieszony. Ale mnie to nie obchodzi. Poza tym, nie zapłacę mu. Jego to też nie obchodzi. Dajcie spokój, 100 euro? – stwierdził w rozmowie z norweską TV 2.
Awans reprezentacji Polski do fazy pucharowej wisiał na włosku do ostatnich sekund. Po zakończeniu meczu biało-czerwonych wszyscy z niepokojem czekali na wieści dotyczące rywalizacji Meksyku i Arabii Saudyjskiej. Ekipa z Ameryki Środkowej nie zdołała jednak trafić do siatki po raz trzeci, co oznaczało, że drugie miejsce w grupie C zajmą Polacy. Teraz przed piłkarzami Czesława Michniewicza kolejne wymagające starcie. W niedzielę o 16:oo biało-czerwoni zmierzą się z obrońcami tytułu mistrza świata – Francuzami.
Mateusz Mazur
Więcej Aktualności
Stały punkt w piłkarskim kalendarzu. Finał STS Pucharu Polski na PGE Narodowym to wyjątkowe wydarzenie
Finał Pucharu Polski to nie tylko święto piłki nożnej, ale także duże wydarzenie, które przykuwa uwagę całej sportowej Polski. W tym roku o triumf w rozgrywkach powalczą Raków Częstochowa i Górnik Zabrze, a spotkanie zostanie rozegrane tradycyjnie 2 maja.