25.09.2026 09:12

Wiemy, ile biletów PZPN sprzedał na mecz z Bośnią. Liczba może zaskoczyć

W obliczu mniejszych i większych problemów reprezentacja Polski rozpoczyna rywalizację w Lidze Narodów. Jakim zainteresowaniem cieszy się piątkowy mecz Biało-czerwonych z Bośnią i Hercegowiną? Kompletu na stadionie prawdopodobnie nie będzie, ale wstydu również.

Udostępnij
Wiemy, ile biletów PZPN sprzedał na mecz z Bośnią. Liczba może zaskoczyć

Problemy na boisku i poza nim

Za kadrą trudne lato. Po raz pierwszy od dwunastu lat, polska drużyna nie wzięła udziału w turnieju rangi mistrzostw świata czy Europy. Dodatkowo słabszy był też poprzedni okres, kiedy zespół prowadzony jeszcze przez Michała Probierza spadł w Lidze Narodów z dywizji A do dywizji B.

I właśnie na drugim poziomie w LN Polacy rozpoczną zmagania w piątek. Najpierw zagrają u siebie z Bośnią i Hercegowiną. Choć rywal z Bałkanów wziął udział w ostatnich mistrzostwach świata, to z pewnością nie należy do drużyn, które mogą swoim prestiżem wywoływać szczególne zainteresowanie kibiców.

Polska – Bośnia i Hercegowina: liczba sprzedanych biletów

Pomimo tego, że za Polską sportowo gorszy czas – a i w związku oraz wokół niego doniesień o różnych konfliktach nie brakuje – zainteresowanie chodzeniem na mecze kadry w Warszawie nie słabnie. Jak udało się nam ustalić, Polski Związek Piłki Nożnej sprzedał na to spotkanie około 50 tysięcy biletów.

Kompletu zatem raczej  nie będzie – ten na PGE Narodowym wynosi około 58,5 tysiąca – ale zdecydowanie jest to wynik akceptowalny. A zwłaszcza, że wobec całego obrazu sytuacji można się było spodziewać, że i taki rezultat będzie dość ciężko osiągnąć.

Bilety na mecz inaugurujący zmagania w dywizji B Ligi Narodów były podzielone przez PZPN tradycyjnie na trzy kategorie cenowe. Za najlepsze wejściówki trzeba było zapłacić 240 złotych, te ze średniej półki kosztowały 180 złotych, natomiast ostatni pułap wynosił 120 złotych.

Wejściówki zdecydowanie nie zostały zatem rozdane za „półdarmo”, aby tylko osiągnąć odpowiednią frekwencję, ale zostały sprzedane przez związek w taki sam sposób, jak gdyby był to mecz eliminacji Euro czy mundialu. Ten fakt w połączeniu z osiągniętym wynikiem może prowadzić nas do wniosku, że mimo wszystko zainteresowanie kadrą nie maleje.

Afera i sponsor

– Zawsze mówi się, że kadra grzeje coraz mniej, a po każdym meczu TVP rozsyła maile ze szczegółowymi informacjami dotyczącymi oglądalności. I zazwyczaj jest to mail, by się pochwalić – mówi nam Michał Skiba, dziennikarz sportowy „Super Expressu”.

I dodaje: – Nawet, gdy jest źle, to 4-5 milionów osoba włącza to spotkanie i zostawia swoje sprawy. W ciemno strzelam, że jednak mecze kadry nadal będą wykręcać dobre wyniki.

Starcie z Bośnią to jedno z dwóch zaplanowanych na najbliższy czas w Warszawie. W kolejny piątek, 2 października, kadra podejmie Rumunię. Dodatkowo w trakcie aktualnej przerwy reprezentacyjnej zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją, a także ponownie z Bośniakami.

Czy zatem sukces sportowy miałby szansę poprawić klimat wokół kadry? – Polski kibic szybko wybacza. Przecież cztery zwycięstwa w Lidze Narodów wprowadziłyby wszystkich w stan niemalże euforii. A jeśli nie euforii, to na pewno zadowolenia. Klimat by się poprawił, ale do pierwszej porażki – nie ma wątpliwości Skiba.

Podkreśla przy tym jednak: – Klimat przez duże „K” może poprawić tylko sukces na dużej imprezie.

Pod wodzą Cezarego Kuleszy PZPN boryka się z różnymi kryzysami wizerunkowymi, a najnowszy wybuchł kilka dni temu. Portal „Weszło” opublikował wieści, że Sekretarz Generalny związku, Łukasz Wachowski, miał… nagrywać swojego szefa w stanie nietrzeźwości. To kolejny raz, kiedy prezes musi zmierzyć się z zarzutami odnośnie swojego zachowania w towarzystwie.

Jednocześnie PZPN poinformował o zawarciu nowej istotnej umowy sponsorskiej. Nowym partnerem związku został Lidl. Ogłoszono to przy okazji czwartkowej konferencji prasowej. Zatem mimo wszystkich problemów wygląda na to, że federacja w dalszym ciągu radzi sobie odpowiednio w najważniejszych tematach.

Co dalej? Oto jest pytanie

– Mam wrażenie, że glina tych nóg PZPN jest dosyć silna. Niezależnie od tego, jak i dlaczego PZPN oberwie, to zawsze znajdą się sponsorzy. Ekspozycja jest zbyt kusząca, a zwłaszcza, póki w tej kadrze dalej jest Robert Lewandowski – uważa Skiba.

Przyszłość wspomnianego Lewandowskiego w kadrze pozostaje pod znakiem zapytania. Choć na wrześniowo-październikowym zgrupowaniu się stawił, to sam selekcjoner Jan Urban podkreślił, że nie oznacza to, że piłkarz wchodzi w przekonaniem w projekt na przykład na kolejne dwa lata. To możliwe, ale tak samo jak scenariusz, że jednak zakończy karierę reprezentacyjną w najbliższym czasie.

A to z pewnością byłaby bolesna strata marketingowa dla PZPN. Zwłaszcza w obliczu sytuacji mnożących się w ostatnich latach, które często stawiały federację w złym świetle.

– Należy chyba zacząć od starania się o dobre wyniki. Potem warto iść za ciosem, ocieplać wizerunek poza boiskiem. Odwrotna kolejność się nie sprawdzi, a przy nieudanym pomyśle takie próby ocieplania wizerunku mogą wyjść kuriozalnie – twierdzi Skiba.

Najbliższe dni z pewnością napiszą istotną kartę w kwestii wizerunku reprezentacji Polski zarówno jako drużyny piłkarskiej, jak i z perspektywy osób zarządzających związkiem.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz

Dziennikarz sportowy zajmujący się przede wszystkim piłką nożną – zarówno w wydaniu krajowym, jak i zagranicznym. W Sportmarketing.pl często ukazuje finansowe i medialne oblicze futbolu. Prowadzi cykl "Sport i Pieniądze", który przedstawia wpływ ekonomiczny na różne dyscypliny. Mocno związany z ligą włoską, fan Milanu i długiego biegania