18.06.2026 06:24

Tajemnice hotelu, samolot i… trzęsienie ziemi. Mundial nie unika problemów

W ciągu tygodnia od startu mistrzostw świata w Ameryce Północnej, byliśmy już świadkami kilku mniej lub bardziej poważnych problemów logistycznych poszczególnych drużyn. Wybraliśmy kilka z tych, o których było najgłośniej.

Udostępnij
WASHINGTON, DC - DECEMBER 04: A detailed view of the FIFA World Cup Trophy during the VIP Welcome Reception ahead of the FIFA World Cup 2026 Official Draw at John F. Kennedy Center for the Performing Arts on December 04, 2025 in Washington, DC.  (Photo by Michael Regan - FIFA/FIFA via Getty Images)
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Tajemnice hotelu Chorwatów

Najpierw może nie tyle o problemie, co o zapisach kontraktowych pomiędzy FIFA a poszczególnymi partnerami. Cała sytuacja dobitnie pokazuje, jak szczegółowo obwarowane są umowy pomiędzy światową federacją a podmiotami, z którymi współpracuje.

Brązowi medaliści poprzedniego mundialu, Chorwaci, na swoją bazę turniejową wybrali hotel w amerykańskim stanie Wirginia. Wydawało się, że nie będzie żadnych problemów, tymczasem lokalne media postanowiły nieco przybliżyć warunki, w jakich drużyna z Bałkanów żyje i trenuje na co dzień.

Z tego powodu porozmawiali z managerem hotelu, który zdradził im jedną konkretną informację. I popełnił poważny błąd. Powiedział bowiem, że federacja zażyczyła sobie dla drużyny konkretnego trunku, najpopularniejszego czerwonego wina w ich kraju – Plavac Mali.

Wyjawienie takiej kwestii stanowiło poważne złamanie umowy, za które rzeczony manager dyscyplinarnie pożegnał się z pracą. Chorwaci natomiast postanowili się wytłumaczyć, że zawodnicy po trunek sięgają tylko okazjonalnie, natomiast selekcjoner Zlatko Dalić w ogóle jest abstynentem.

Zaniżony standard u Holendrów

Chociaż mistrzostwa świata osiągnęły gigantyczną skalę, to nie wszyscy uczestniczy mówią o stuprocentowym luksusie. Narzeka choćby reprezentacja Holandii z powodu słabej jakości zakwaterowania.

Najpierw Oranje narzekali na standard w hotelu w Nowym Jorku, gdzie rozgrywali mecz towarzyski z Japonią. Później natomiast, już w Kansas City, przed inauguracyjnym mundial starciem z Japonią również zamieszkali w czterogwiazdkowym obiekcie.

Dla sportowców na najwyższym poziomie brak kompletu udogodnień stanowi problem i dał temu do zrozumienia selekcjoner Holandii na konferencji prasowej. – Powiedzmy, że dało się to rozwiązać lepiej – skwitował Ronald Koeman.

Wielowątkowe problemy Anglików

Narzekanie po pierwszych dniach spędzonych w Ameryce Północnej jest dozwolone także w przypadku Anglików. Wicemistrzowie Europy nie mogą mówić o niezmąconym spokoju przygotowań. I to z kilku powodów.

Po pierwsze, spędzając czas w swojej bazie treningowej na Florydzie mogli przekonać się na własnej skórze, jak kapryśna i niebezpieczna potrafi bywać pogoda w tej części Stanów Zjednoczonych. Ich mecz towarzyski z Kostaryką został opóźniony z powodu gigantycznej ulewy, a dodatkowo w regionie odnotowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,1, najwyżej od ponad stu lat.

Jakby tego było mało, podczas transportu sprzętu sportowego Synów Albionu z Florydy do Kansas City, gdzie zespół zatrzymał się przed meczem z Chorwacją, przedmioty należące do reprezentacji zostały… skradzione. Łupem złodziei padły między innymi piłki czy buty zawodników, co oczywiście wywołało spore zamieszanie i konieczność natychmiastowego działania.

Jakby tego było mało, nieopodal miejsca pobytu angielskiej drużyny w Kansas City doszło do strzelaniny, po której do szpitala trafiło dziewięć osób. Dni poprzedzające start ekipy Thomasa Tuchela na mistrzostwach świata z całą pewnością nie można określić mianem spokojnych.

Samolot Urugwaju

Urugwajczycy jako jedna z zaledwie siedmiu drużyn – spośród czterdziestu ośmiu biorących udział w mundialu – obrała za swoją bazę Meksyk. Mecz pierwszej kolejki z Arabią Saudyjską rozegrała natomiast w Miami. I oczywiście musiała dostać się tam drogą lotniczą.

Problem w tym, że kiedy urugwajska drużyna weszła już na pokład swojego samolotu, okazało się, że ten konkretny statek powietrzny… nie posiada uprawnień, aby odbyć zaplanowaną podróż. Zespół musiał wrócić na kilka godzin do hotelu i dopiero po podstawieniu nowej maszyny wyruszył do Stanów Zjednoczonych.

Na tak wysokim sportowym poziomie, gdzie uwagę przykłada się do każdego detalu, z pewnością stanowiło to spory problem. Wydaje się jednak, że zawiniła bezpośrednio urugwajska federacja, która nie dopilnowała ważnych formalności.

Cała sytuacja miała wprowadzić nieco chaosu na linii Urugwaj – FIFA, ale ostatecznie drużyna szczęśliwie dotarła na Florydę. Mecz z Saudyjczykami zremisowała 1:1.

Niechciany Iran w USA

To jednak i tak są żadne problemy w porównaniu do tych, z którymi mierzy się Iran. Wobec eskalacji konfliktu pomiędzy azjatyckim krajem a Stanami Zjednoczonymi długo nie było wiadomo, czy zespół z Bliskiego Wschodu w ogóle stawi się na mundialu. Ostatecznie to uczynił, ale za bazę wybrał nie USA, a Meksyk.

Do Stanów musiał jednak polecieć, bowiem swój mecz z Nową Zelandią miał zaplanowany w Los Angeles. Spotkanie się odbyło, padł remis 2:2, a po końcowym gwizdku do szatni Irańczyków wszedł nawet szef FIFA, Gianni Infantino, podkreślając zrozumienie dla trudnej sytuacji zespołu.

Iran nie ukrywa jednak, że na mistrzostwach znajduje się w dużo trudniejszym położeniu niż reszta drużyn. Nie ma bowiem pełnej swobody. Napastnik irańskiej drużyny, Mehdi Taremi, określił mundial pod tym kątem jako „katastrofę”.

Spore kontrowersje wzbudził także fakt, że Iran po meczu z Nową Zelandią planował zostać w Stanach Zjednoczonych na noc, aby odpowiednio się zregenerować. Miał jednak otrzymać nakaz natychmiastowego powrotu do Meksyku – nikt z administracji kraju nie zamierzał się liczyć z planami sportowymi sztabu trenerskiego.

Mundial w Ameryce Północnej już w pierwszych dniach przyniósł kilka historii, które przyniosły mniejsze lub większe problemy uczestnikom turnieju. Kolejne dni pokażą, czy pojawią się nowe problematyczne kwestie.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz