20.03.2026 07:47

Polskie trio podbija Portugalię. „To już nie tylko sportowy przypadek”

Obecność trzech Polaków w FC Porto zaczyna być w Portugalii czymś więcej niż tylko ciekawostką kadrową. Tamtejsze media i kibice coraz częściej dostrzegają nie tylko ich rolę na boisku, ale też rosnący potencjał wizerunkowy, medialny i komunikacyjny. O tym, jak wygląda portugalska perspektywa na Bednarka, Kiwiora i Pietuszewskiego, opowiada Nuno Barbosa, dziennikarz sportowego dziennika Record.

Udostępnij
Polskie trio podbija Portugalię. „To już nie tylko sportowy przypadek”
Autor zdjęcia: Press Focus
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Dla polskich kibiców i mediów obecność trzech rodaków w jednym z największych klubów Portugalii sama w sobie jest tematem wartym uwagi. Z portugalskiej perspektywy ten wątek także zaczął żyć własnym życiem. Nuno Barbosa z portugalskiego dziennika Record, od ponad dwóch dekad śledzący środowisko FC Porto, zwraca uwagę, że nie jest to już dziś odbierane wyłącznie jako zbieg okoliczności czy zwykły element polityki transferowej.

Zaczęto patrzeć na to jako na coś więcej niż zwykły sportowy przypadek. Portugalskie media i kibice FC Porto coraz częściej postrzegają tę trójkę jako „polskie połączenie” w zespole. Choć wyniki wciąż pozostają kluczowe, rośnie znaczenie samej idei polskiego rdzenia, który ma coraz większy wpływ na drużynę, także dlatego, że ci trzej zawodnicy dobrze się uzupełniają na swoich pozycjach – mówi nam Nuno Barbosa, dziennikarz Record.

To ważny punkt wyjścia dla biznesowego spojrzenia na ten temat. W klubach takich jak FC Porto sama obecność piłkarzy z jednego kraju nie musi jeszcze tworzyć narracji. Tu jednak taka narracja zaczęła powstawać. Barbosa zauważa, że w portugalskim futbolu polscy zawodnicy nigdy nie byli szczególnie liczni, dlatego obecna sytuacja siłą rzeczy przyciąga większą uwagę.

To ciekawe zjawisko również dlatego, że polscy piłkarze byli do tej pory stosunkowo rzadko obecni w portugalskim futbolu. W pewnym sensie zwróciło to też szerszą uwagę na jakość pracy wykonywanej w polskiej piłce. W historii FC Porto był właściwie tylko jeden prawdziwie rozpoznawalny polski punkt odniesienia, bramkarz Józef Młynarczyk. Dziś polscy zawodnicy budzą znacznie większe zainteresowanie dzięki występom Bednarka, Kiwiora i Pietuszewskiego – podkreśla.

Z perspektywy szczególnie interesujące jest to, że wokół Polaków w Porto zaczął powstawać przekaz wykraczający poza samą murawę. W przypadku kibiców widać to zarówno na stadionie, jak i w kanałach cyfrowych. Barbosa przyznaje, że odbiór jest wyraźnie pozytywny, a sam duet Bednarek, Kiwior zdążył już zapracować na symboliczną etykietę.

Na Estádio do Dragão reakcje są bardzo pozytywne i nie dotyczą wyłącznie Pietuszewskiego. To, co kibice nazywają „polskim murem”, czyli duet stoperów tworzony przez Bednarka i Kiwiora, już wcześniej zdobyło uznanie fanów FC Porto. To również pomogło Pietuszewskiemu od razu wejść do zespołu z dobrym odbiorem – mówi Barbosa.

Właśnie ten detal jest istotny z punktu widzenia narracji medialnej. Portugalski dziennikarz nie opisuje Polaków jako trzech osobnych historii, lecz jako grupę, która zaczęła budować własną, rozpoznawalną tożsamość. Taki proces ma znaczenie nie tylko dla relacji kibiców z drużyną, ale też dla tego, jak klub opowiada o sobie na zewnątrz.

Kibice cenią piłkarzy, którzy mają realny wpływ na mecze, a Pietuszewski dał to od samego początku. Jednocześnie oczekiwania wobec niego były duże także dlatego, że wcześniej bardzo dobrze odebrano występy Bednarka i Kiwiora. Co więcej, widać lekki wzrost liczby polskich flag na trybunach, a także większą ciekawość i zaangażowanie wokół tych zawodników, zarówno na stadionie, jak i w mediach społecznościowych – dodaje.

Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na oficjalną komunikację klubu. FC Porto nie ograniczyło się do prostego informowania o transferach czy publikowania standardowych materiałów meczowych. Według Barbosy klub konsekwentnie rozwija wokół Polaków osobny, celowany przekaz.

FC Porto wyraźnie podąża za tym trendem. Klub inwestuje w treści kierowane do konkretnej grupy odbiorców, w tym posty po polsku i dedykowane formaty cyfrowe. Wideo powitalne, w którym Bednarek i Kiwior witają Pietuszewskiego, a także seria „Polska Files”, pokazują strategię obliczoną na zbliżenie klubu do polskiej publiczności – mówi Barbosa.

To już nie jest drobny gest, ale element szerszego podejścia. W czasach, gdy kluby coraz mocniej walczą o uwagę kibiców poza własnym rynkiem, takie działania stają się pełnoprawnym narzędziem budowania międzynarodowego zasięgu. Portugalczyk zwraca uwagę, że w tym przypadku wysiłek komunikacyjny wygląda bardziej systemowo niż przy części innych zagranicznych zawodników.

W porównaniu z innymi zagranicznymi transferami widać tu bardziej uporządkowane i konsekwentne działania, być może nawet większe niż te prowadzone wokół hiszpańskiego trio w kadrze – ocenia.

Z biznesowego punktu widzenia to chyba najmocniejszy wniosek z całej historii. FC Porto nie tylko korzysta z obecności polskich zawodników na poziomie sportowym, ale też przekształca ten fakt w opowieść, która ma znaczenie dla relacji z nową grupą odbiorców. W praktyce oznacza to, że klub zaczyna być dla polskich kibiców bardziej czytelny, bliższy i łatwiejszy do śledzenia.

Barbosa podkreśla, że także portugalskie media widzą ten temat szerzej niż tylko przez pryzmat jednego nazwiska.

W głównych portugalskich mediach sportowych temat jest obecny regularnie i z podobną widocznością. Pietuszewski, ze względu na swój szybki i decydujący wpływ, bardzo szybko stał się powracającym wątkiem, ale jeszcze przed nim Bednarek i Kiwior, mimo defensywnego charakteru swoich ról, mieli znaczącą ekspozycję medialną. Ogólny ton jest pozytywny. Łączy ciekawość z uznaniem dla ich wspólnego wkładu – mówi.

To ciekawe również dlatego, że portugalski futbol jest z natury wielokulturowy. Sama obecność zawodników z jednego kraju nie zmienia więc automatycznie sposobu postrzegania klubu. Mimo to, jak zaznacza Barbosa, wątek „polskiej kolonii” pojawia się w dyskursie medialnym i nadaje tej grupie osobną tożsamość.

– Obecność trzech polskich piłkarzy dodaje FC Porto pewnej narracyjnej atrakcyjności, choć nie zmienia zasadniczo postrzegania klubu. Portugalska piłka i tak jest bardzo wielokulturowa. Mimo to idea „polskiej kolonii” od czasu do czasu pojawia się w mediach i pomaga nadać tej grupie wyraźniejszą tożsamość. Ostatecznie wciąż jest to jednak postrzegane przede wszystkim jako mądry ruch transferowy, a nie jakaś strukturalna zmiana – tłumaczy.

W całym tym obrazie ważny jest jeszcze jeden element, polski odbiór FC Porto. Zdaniem portugalskiego dziennikarza wzrost zainteresowania jest wyraźny i odczuwalny, zwłaszcza po stronie mediów.

Widać wyraźne sygnały większego zainteresowania ze strony polskich kibiców, a przede wszystkim polskich mediów. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nigdy wcześniej polscy dziennikarze nie kontaktowali się ze mną tak często jak teraz. Gole Pietuszewskiego, szczególnie w meczach dużego kalibru, jeszcze mocniej skierowały uwagę na FC Porto, ale już wcześniej zainteresowanie było duże dzięki duetowi Bednarek, Kiwior. W naturalny sposób przekłada się to na dyskusje online, większą aktywność w mediach społecznościowych i rosnącą uwagę wobec meczów drużyny – mówi Barbosa.

Na tym etapie trudno jeszcze mówić o twardym, długofalowym efekcie biznesowym. Za wcześnie na wnioski dotyczące realnego wpływu na oglądalność, sprzedaż czy siłę marki FC Porto w Polsce. Widać jednak, że klub zyskał coś bardzo cennego, nowy punkt wejścia do zagranicznej publiczności, oparty na autentycznej historii, emocjach i regularnej obecności w mediach.

Ten polski rdzeń ma potencjał, by w średnim i długim terminie zwiększyć atrakcyjność FC Porto w oczach polskich kibiców. Jeśli Pietuszewski utrzyma poziom, a Bednarek i Kiwior będą dalej gwarantować stabilność, mogą stać się ważnymi punktami odniesienia dla tych odbiorców. Sukces sportowy, połączony z widocznością w europejskich rozgrywkach i dobrze poprowadzoną komunikacją, może w trwały sposób wzmocnić tę więź. FC Porto może nawet stać się klubem pierwszego wyboru dla polskich fanów piłki, o ile już nim się nie staje – podsumowuje Barbosa.

Udostępnij
Joachim Stelmach

Joachim Stelmach