Wywiady
Nieruchomości to stabilna i pewna inwestycja
3. czerwca 2012
Piłkarze zarabiają duże pieniądze. Jedni je wydają na bieżąco, inni inwestują. Grzegorz Bonin postawił na nieruchomości. Kupił ich aż piętnaście.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
- Nie zaliczasz się do piłkarzy, którzy zarobione pieniądze wydają nie bieżąco...
Grzegorz Bonin: - Teraz nie, chociaż oczywiście na różnych etapach życia, różnie to wyglądało. W końcu nie od razu zarabiałem duże pieniądze, z pierwszych pensji nie było co odkładać czy inwestować, ale potem już owszem. I starałem się to robić.

- Pamiętasz, na co wydałeś pierwszą pensję?
- W czasach gry w Radomiaku dostałem do ręki 3000 złotych i wtedy nie wiedziałem, co z tak dużą kasą zrobić. Byłem jeszcze bardzo młody. Chyba wtedy większość na ciuchy poszło.

- Pierwsze większe pieniądze chyba dopiero w Koronie zarobiłeś?
- Nie, to były dopiero początki, do ligi wchodziłem. Dopiero w Górniku i Polonii zacząłem zarabiać większe pieniądze. Byłem już po kilku sezonach gry w Ekstraklasie, także były to już większe kwoty.

- Wtedy zacząłeś myśleć, jak te pieniądze inwestować?
- Uważam, że nie ma sensu trzymać większych pieniędzy na koncie, bo mogą się szybko rozejść. Lepiej je mądrze zainwestować. W Zabrzu pierwsze co zrobiłem, to kupiłem mieszkanie. W Kielcach przez 3,5 roku mieszkanie wynajmowałem. Gdybym wtedy wziął kredyt i je kupił, to do końca kontraktu już bym je miał spłacone. W Zabrzu tego błędu nie popełniłem i od razu mieszkanie kupiłem, już dawno jest spłacone.

- Piłkarze po podpisaniu lukratywnego kontraktu często zaczynają od zmiany samochodu...
- Też szybko kupiłem nowy samochód. Ale nie dlatego, że znudził mi się Golf IV, którym jeździłem w Kielcach. Był fajny, tylko okazało się, że miał przebite numery i straciłem go. Musiałem kupić nowy.

- W Warszawie i Łodzi też kupiłeś mieszkania?
- W Warszawie nie. Z żoną stwierdziliśmy, że tam mieszkania są zbyt drogie. Poza tym, wiadomo jak jest w Polonii. Trudno być pewnym, że pogra się tam przez kilka lat. Za to już w Łodzi kupiłem czternaście mieszkań. Skorzystałem z tego, że mój menedżer Krzysztof Jakubczak ma biuro obrotu nieruchomości i pomógł mi je nabyć w atrakcyjnej cenie.

- To spory wydatek. Za gotówkę je kupiłeś, czy w kredycie?
- W kredycie, choć oczywiście wszystkie z wkładem własnym.

- Czemu akurat tak mocno postawiłeś na nieruchomości?
- Wydaje mi się, że to stabilna i pewna inwestycja. Nawet jak chwilowo nieruchomość straci na wartości, to w dłuższej perspektywie na pewno zyska. Poza tym, te mieszkania zostaną wynajęte, także będą co miesiąc przynosić jakiś dochód, a samą nieruchomość też zawsze można sprzedać.

- Inne sposoby inwestowania nie interesują cię? Na przykład giełda, na której gra wielu zawodników.
- Mam fundusze inwestycyjne, na których odkładam regularnie jakieś kwoty. Ale w takie tematy, jak giełda, raczej nie chcę się angażować. Tym trzeba się na bieżąco zajmować, śledzić notowania itd. Poza tym, są duże wahania, szczególnie w dzisiejszych czasach. Wolę mniejszy, ale pewniejszy zysk.

- Czyli po podpisaniu kolejnego kontraktu kupisz następne mieszkania?
- Już raczej nie. Piętnaście mieszkań wystarczy. Teraz będę chciał bardziej inwestować w siebie. Zamierzam kształcić się w kierunku pracy trenera, zdobyć licencję. Na razie żona skończyła studia i ja też będę chciał zdobyć wyższe wykształcenie.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (2) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.