Wywiady
Kobieta rzecznik prasowy już nie powinna nikogo dziwić
7. maja 2012
autor: Jakub Jankowski
Kluby i związki sportowe coraz częściej w roli rzeczników prasowych widzą przedstawicielki płci pięknej.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
O przykłady nie trudno. Rzecznikiem PZPN jest Agnieszka Olejkowska. W Lechu pracuje Joanna Dzios, a w Jagiellonii - Agnieszka Syczewska. W tym gronie jest też Małgorzata Dorosz (na zdjęciu), która jednak we Flocie Świnoujście ma większe kompetencje.

Małgorzata Dorosz: - To, że są kobiety na tych stanowiskach specjalnie mnie nie dziwi. Płeć ma małe znaczenie, jeśli chodzi o piłkę nożną i pełnioną funkcję. Najważniejsza jest miłość do futbolu, a nawet odpowiednie wychowanie, które wyniosło się z domu. Startowałam w wyborach do zarządu Floty i się dostałam. Najpierw zostałam sekretarzem, a później powierzono mi rolę rzecznika prasowego i zajmuję się tym od około roku. Cały zarząd pracuje za darmo, ja także. Jestem kobietą, która rozumie, o co chodzi w piłce nożnej.

- Czyli musiała pani od dłuższego czasu interesować się futbolem i chodzić na mecze, zwłaszcza Floty?
- Dawno, dawno temu mój tato działał w klubie. Chodził na mecze, ale moja mama tego nie lubiła. Wręcz mówiła, żeby wybierał: albo ona, albo piłka nożna. Tato zaczął mnie zabierać na mecze, żeby mama się na niego tak nie wściekała i żeby nie mogła mu zarzucić, że się mną nie zajmuje. Z początku chodziłam i jako mała dziewczynka bawiłam się z innymi dziećmi. Zupełnie nie interesowaliśmy się meczami. Z wiekiem to się zmieniło.

- Zdarza się, że ze względu na płeć, dziennikarze zarzucają pani brak kompetencji? Wychodzą z założenia, że są mężczyznami i lepiej znają się na futbolu?
- Nie ma takich sytuacji. Relacje z dziennikarzami mam bardzo dobre. Wiadomo, osoba kobiety na jakimkolwiek stanowisku w klubie piłkarskim jest różnie odbierana. Ale panie też interesują się piłką nożną i nie ma w tym nic złego. Powiem więcej, moją drugą ulubioną dyscypliną jest boks. Ponadto oglądam też nasze reprezentacje w innych dyscyplinach sportu. Żałuję tylko, że sama ze względu na wiek, nie uprawiam już niczego.

- Mówi pani, że koledzy dziennikarze braku kompetencji pani nie zarzucają, więc pewnie bez problemu wymieni pani numery na koszulkach wszystkich zawodników Floty?
- Oczywiście, nie będzie żadnego problemu.

- Wierzę na słowo. Czy widzi pani różnicę w pełnieniu obowiązków rzecznika przez kobietę i mężczyznę?
- Tak. Wynika to z różnic w psychice obu płci. Ja podchodzę do tego bardziej… matczynie. Troszczę się o całość zadań, podczas gdy panowie często chcą zrobić wszystko szybko i konkretnie. Ja na przykład w przegranym meczu cały czas szukam pozytywów. Niejednokrotnie zdarza się, że z chłopakami rozmawiam o ich osobistych sytuacjach.

- To znaczy?
- Mamy dobry kontakt i zdarza się, że po jakimś meczu siadam z jednym czy drugim na schodach i rozmawiamy. Nie o piłce, a o tym co u nich w domu, jak z rodziną, żoną, dziewczyną. Często rozmawiamy też o ich dzieciach. Zawsze chętnie ich wysłucham. Staram się być na każdym treningu Floty. Robię im za każdym razem zdjęcia, co nie zawsze im się podobało. Ale przyzwyczaili się do mojego aparatu. Prowadzę stronę Floty na Facebook’u i te zdjęcia można tam znaleźć. Kibice tego chcą. Potrzebują ciekawostek, nowych informacji o swojej drużynie.

- Jest pani zadowolona ze swojej rocznej działalności na stanowisku rzecznika?
- Zawsze mogłoby być lepiej. Uważam, że jest naprawdę nieźle, ale często pojawia się coś, co moim zdaniem mogłabym zrobić lepiej. Nikt nie jest doskonały, jednak mogę być z siebie zadowolona.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.