Wywiady
Tomaszewski: Donald, zrób z tym porządek
25. listopada 2011
Rozmawialiśmy z posłem Janem Tomaszewskim. Zaczęliśmy o Klubie Kibica RP, skończyło się na Bońku.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
Z Janem Tomaszewskim wywiad pierwotnie został zrobiony w czwartek. Jednak zdarzenia z piątku spowodowały wstrzymanie publikacji i poproszenie o dodatkowy komentarz. Jest to odpowiednio zaznaczone w materiale.

- Jak Pan ocenia działalność Klubu Kibica Reprezentacji Polski?
Jan Tomaszewski: - Jak dla mnie, tą sprawą to powinien natychmiast zająć się prokurator. Wie Pan, jeżeli to jest reprezentacja narodowa, to ona jest nasza. I pana, i moja, i 40 milionów pozostałych Polaków, a nie jakichś wybrańców. Na reprezentację powinien móc kupić bilet każdy, kto chce. Pamiętam mecze za Pana Kazimierza Górskiego, gdzie na Stadionie Śląskim było tylko 100 tysięcy ludzi.
 
- Tylko?
- Tak, bo z całego kraju było milion zgłoszeń. Później były jakieś losowania, różnie. Pewnie dawali i partyjnie wejściówki. Ale to nie jest tu ważne. Jakoś dawali. Dla mnie to dalej powinno być bez żadnej karty i podawania danych osobowych.
 
- No tak, ale na stadionach ligowych mamy karty kibica…
- Po pierwsze, jeżeli karta to to są moje dane osobowe, a one muszą być odpowiednio chronione. A tego żąda kto? PZPN? Nawet nie, to jakiś podmiot zagraniczny podobno.
 
- Dokładniej spółka z kapitałem luksemburskim…
- To jest tragedia. Na komisji sejmowej będę żądał w tej sprawie szczegółów. Szczerze mówiąc aż trudno to zrozumieć. I do tego zapisze się kilka milionów kibiców. Prócz mnie. Ja do śmieciarki PZPN-u nigdy się nie zapiszę.
 
- No dobrze, ale jak to jest? Za granicą można normalnie, na jasnych zasadach, zorganizować kluby kibica, które nie będą też wyłączały z życia reprezentacji fanów nie chcących takiej karty, a u nas zrobił się z miejsca burdel.
- To ja Panu powiem jedną rzecz. Kilka dni temu Grzegorz Lato powiedział taką rzecz: „Łon, ja zadecydowałem,  i ja przywracam orła na koszulkach”.
 
- Cóż za łaska, prawda?
- Przepraszam, „łon” to kto to jest? Czy jesteśmy w czasach stalinowskich? To kult jednostki, ale na Boga, tego to by nawet Stalin nie powiedział.
 
- Ale wróćmy do meritum.
- Jeżeli chodzi o kartę no to właśnie „łon zadecydował”. Ta sprawa nadaje się do prokuratury, gdyż pozyskano bazę danych osobowych i na tym skończmy ten temat, bo to nie ma sensu i szkoda naszego czasu. Powtórzę raz jeszcze. W sejmie zrobię wszystko, aby Grzegorz Lato – mój przyjaciel z boiska – jak najszybciej został usunięty, bo ta zaraza futbolowa wpływa na cały polski futbol tylko negatywnie.
 
- Pozwolę sobie jednak podrążyć. Ponoć na organizację Klubu Kibica RP nie było nawet przetargu, a jeżeli był to raczej należy go uznać za szwindel.
- Wie Pan, to niech Pan odpowie mi na pytanie. A co tu generalnie jest legalne?
 
- Generalnie, patrząc na kolejne wpadki, to wydaje się, że niewiele.
- Zatem o czym my rozmawiamy. Aby zakończyć ten wątek to zapytam się Pana i wszystkich internautów za Pana pośrednictwem. Czy chcecie, żeby w czerwcu przyszłego roku najważniejszą osobą w Polsce był Grzegorz Lato? Bo tak będzie. Organizatorem jest UEFA, ale takim współpracownikiem Platiniego będzie właśnie Grzegorz Lato.
 
- Niemalże prawą ręką…
- No, fajnie. Niech i tak będzie. Zatem w Polsce mamy Lato, a na Ukrainie Surkisa. Przecież w Polsce nie będzie się liczył wówczas ani prezydent, ani premier, ani parlament. Przepraszam, że tak mówię, ale tak to wygląda. To Lato będzie przyjmował koronowane głowy, przywódców, premierów, prezydentów. Czy Pan i Pana internauci chcą, aby was reprezentował pan Lato?
 
- Niekoniecznie. Ale to moja odpowiedź. Internauci wypowiedzą się za siebie.
- Dziękuję.  Zatem to proste. Tą zarazę futbolową trzeba zlikwidować. Wie Pan, gdyby w wyborach wygrał PiS to w ciągu miesiąca ich nie było. Oczywiście wiadomo, że mówię o ludziach, bo sam PZPN to był, jest i będzie.
 
- Musi, to nie ulega wątpliwości. Chyba, że chcemy wykluczyć się.
- Musi. Oczywiście. Natomiast tych ludzi, którzy spuścili polską piłkę nie byłoby w ciągu miesiąca. W tej chwili mogę obiecać, że zrobię wszystko, aby znaleźć ponadpartyjny układ, aby do tego doprowadzić.
 
- Powrót do komisarza?
- Tak, nas powinien reprezentować właśnie komisarz, którego nikt nie będzie się wstydził. Mam nawet kandydata. To Zbyszek Boniek. Na komisji sejmowej takie rozwiązanie będę proponował. Ale mam prośbę do Pana, do mediów.
 
- Słucham?
- Chciałbym, abyście napisali kto był „za”, a kto „przeciw”. Tak samo chciałbym się wreszcie dowiedzieć, kto zdecydował o tym, że na koszulkach zabrakło orła.
 
- Lato musiał podpisać papier ze zgodą.
- No tak, ale ja chciałbym usłyszeć konkrety i fakty od nich, od PZPN. Chciałbym wiedzieć kto „zamordował orła”. Dlatego liczę, że gdy na komisji będziemy rozważać wprowadzenie komisarza chciałbym, abyście napisali kto podjął jaką decyzję.
 
- Z przyjemnością. Wracając do tematu PZPN. Słyszał Pan wypowiedź prezesa, że reprezentacja nie musi grać na Stadionie Narodowym?
- Jeżeli buduje się Stadion Narodowy to po to, aby grała tam kadra. Jestem za tym, aby reprezentacja Polski, nie mylić ze śmieciarką PZPN, grała tam wszystkie mecze. Dlatego, że to czyni dla niej ogromną przewagę. Tak jak Anglicy mają Wembley, gdzie znają każdy milimetr boiska.  Wtedy jest sens sprzedawania karnetów na całe eliminacje do Mistrzostw Świata łącznie z meczami towarzyskim.
 
- To jest to od czego wyszliśmy. Stąd powołałem się na zagraniczne przykłady.
- Widzi Pan, ja jestem jak najbardziej za takim rozwiązaniem. Wtedy nieważne czy gramy z San Marino, czy z Anglią, stadion ma szanse być pełnym zawsze. I aby zakończyć dyskusję, niech się Pan nie obrazi, mam pytanie, które kieruję do Grzegorza Laty: Czy UEFA jak ogłaszała możliwość nabycia biletów na turniej to tam była jakaś karta kibica?
 
- Obawiam się, że nie.
- Niech oni tam się zastanowią nad tym, bo chyba wszystkim powinno chodzić o to, by stadiony były zapełnione, a nie żeby utrudniać ludziom wstęp na mecz. Na ostatnim spotkaniu sprzedano przecież 5200 biletów, a resztę rozdano dzieciom, aby zapełnić obiekt.
 
- Może być tylko gorzej.
- Wie Pan co, ja to mogę tylko zwrócić się do Donalda Tuska, z którym jest po imieniu. Donald, kurwa, zrób z tym porządek. W tym burdelu nie idzie, a jak nie idzie, to nie można przestawiać łóżek i malować ścian, a po prostu trzeba zmienić panienki.
 
- Ostre porównanie. Mam to zacytować dosłownie?
- Tak, a nawet powiem więcej. Wczoraj zadzwonił do mnie kolega i powiedział tak: Wiesz, w tym PZPN-ie to jest tak, jak w tym dowcipie „jak zapłodnić krowę lodem”. Wie Pan jak?
 
- Zamieniam się w słuch.
- Wystarczy postawić krowę na lód, sama się wypierdoli. I tak samo wygląda sytuacja z Grzegorzem Lato. Wystarczy postawić go przed kamerą i już.
 
- Teraz to raczej unika. Miał być w „Cafe Futbol”, ale zrezygnował.
- A Pan, będąc na jego miejscu, nie zrezygnowałby? Ja też bym zrezygnował. My się śmiejemy, ale to jest straszne.
 
- Nie jest trochę tak, że na początku była zbyt duża pobłażliwość mediów względem Laty jako prezesa?
- Ja ostrzegałem. Śmiano się wtedy ze mnie. Ale jest tak jak Pan mówi. A teraz mata co chceta.
 
- Cóż, w Polsce media jeszcze nie są na tyle niezależne. Czasem jeden zacznie krakać, a reszta idzie tym samym tropem.
- No skoro mają jakieś korzyści, ktoś dał przyzwolenie. Fakty są jednak takie, że ja mam media w dupie. Czy wam się podoba, czy nie – ja mówię to co myślę. Ja jako Jan Tomaszewski. A Wy róbcie co chcecie.
 
Dzień później wypłynęła afera z Grzegorzem Lato, która została ujawniona przez innych działaczy związku. Postanowiliśmy jeszcze raz zadzwonić do pana Jana Tomaszewskiego, aby uzupełnić wywiad.

Jan Tomaszewski: - Tu nie ma co uzupełniać. To kolejny argument, aby wprowadzić kuratora.
 
- Nie był Pan zaskoczony?
- A czym? Przecież to normalka. Ci ludzie nie mają ambicji, a biją sobie brawo, że nie będzie Lato odwołany. Zobaczymy na absolutorium, ile osób gra na nosie 40-milionowego narodu. Ale co się dziwić, skoro mają prezesa, który daje im pożyć. Stworzyli sobie państwo w państwie.
 
- Jaki przewiduje Pan rozwój wypadków w najbliższych dniach?
- Nic się nie wydarzy. 1 lub 8 grudnia zreferują mój wniosek o powołanie kuratora i jeżeli pani minister się zgodzi to spotkamy się we trójkę, z Michelem Platinim, i te trzy podmioty na pewno ustalą kuratora.
 
- Jak wczoraj rozmawialiśmy, to mówił Pan o Bońku.
- Tak, to jest jedyna opcja. Raz, że dobrze by nas reprezentował na Euro, dwa że rozbiłby w puch i pył te wszystkie związki okręgowe i ustalił nowe, prawidłowe zasady gry. Zamiast tych baranów powołałby delegatury PZPN-u.
 
- Boniek się zgodzi?
- Ponadpartyjne i osobiste animozje trzeba odrzucić. Wszystko co mamy zawdzięczamy polskiej piłce i w takiej sytuacji trzeba ją ratować.

Rozmawiał Piotr Kasprzyk
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.